Wyniki wyszukiwania dla frazy: wynagrodzenia rad nadzorczych

Zrolowana ustawe o podatku VAT wraz zalacznikami i rozporzadzeniami w
odbyty "wybranców narodu" za:

http://biznes.onet.pl/1,1151973,prasa.html

Cytat:
"Jezeli Senat nie uwolni umów zlecenia i o dzielo od VAT, to od 1 maja
zleceniobiorcy beda opodatkowani podwójnie. Oprócz VAT spadnie na nich
podatek dochodowy. Ten drugi bylby liczony od kwoty wynagrodzenia
powiekszonej o 22 proc. VAT. Dotyczyloby to dziennikarzy, lekarzy,
prawników, twórców, czlonków zarzadów i rad nadzorczych oraz wszystkich
innych bioracych zlecenia lub wykonujacych dziela. Ich realne opodatkowanie
znacznie powiekszyloby sie."

Byl pomysl VAT-u od podatku winietowego, to przyszla pora na uznaniu
zaplaconego
VAT-u za dochód platnika.

Dokladajac do tego burdel przy umowach z przekazaniem praw autorskich:
http://info.onet.pl/876509,10,item.html

Ministerstwo Kultury nie potrafi odpowiedziec na pytanie, w jakiej wlasciwie
sytuacji znalezli sie twórcy po piatkowym glosowaniu Sejmu. "Zlecilismy
analize ustawy grupie pozarzadowych ekspertów i czekamy na ekspertyzy, które
maja ustalic, czy zapisy sa zgodne z prawem europejskim i polskim" -
informuje rzeczniczka Anna Godzisz.

Niech no jeszcze który z poslów powie przed kamera, ze plan odebrania 13-tek
poslom

Rafal




Cytat:
"Jezeli Senat nie uwolni umów zlecenia i o dzielo od VAT, to od 1 maja
zleceniobiorcy beda opodatkowani podwójnie. Oprócz VAT spadnie na nich
podatek dochodowy. Ten drugi bylby liczony od kwoty wynagrodzenia
powiekszonej o 22 proc. VAT. Dotyczyloby to dziennikarzy, lekarzy,
prawników, twórców, czlonków zarzadów i rad nadzorczych oraz wszystkich
innych bioracych zlecenia lub wykonujacych dziela. Ich realne opodatkowanie
znacznie powiekszyloby sie."


Niech mnie cmokna w pompke! :P
Jesli takie durne przepisy przepchna to ja sie chyba juz na powaznie
zastanowie nad Nowa Zelandia. A przynajmniej nad Szkocja:

http://fakty.interia.pl/news?inf=475628

Tak mnie tylko zastanawia. Twierdzenie o tym, ze "Szkocja ma historyczne
więzy z krajami bałtyckimi i z Polską". Szczerze mowiac jedyne co mi
przychodzi do glowy to Szkoccy najemnicy w XVII wieku :)

P. Kreglicki


On czw, 26 lut 2004 at 07:58 GMT, citizen Rafal Szymanowski testified:

Zrolowana ustawe o podatku VAT wraz zalacznikami i rozporzadzeniami w
odbyty "wybranców narodu" za:

http://biznes.onet.pl/1,1151973,prasa.html

Cytat:
"Jezeli Senat nie uwolni umów zlecenia i o dzielo od VAT, to od 1 maja
zleceniobiorcy beda opodatkowani podwójnie. Oprócz VAT spadnie na nich
podatek dochodowy. Ten drugi bylby liczony od kwoty wynagrodzenia
powiekszonej o 22 proc. VAT. Dotyczyloby to dziennikarzy, lekarzy,
prawników, twórców, czlonków zarzadów i rad nadzorczych oraz wszystkich
innych bioracych zlecenia lub wykonujacych dziela. Ich realne opodatkowanie
znacznie powiekszyloby sie."


Nic nowego. Zobacz teraz jak liczona jest np. cena benzyny albo
importowanych samochodów. Nie podwójne złożenie podatków, ale potrójne.

bart


"Wiceprezes publicznego radia Jerzy Targalski chcia od swojej firmy 5 tys.
z wynagrodzenia za lektur ksi ek, kt re musia przeczyta jako juror
konkursu Ksi ka Historyczna Roku. Nie zgodzi a si na to rada nadzorcza"

"Konkurs corocznie organizuj Polskie Radio, TVP oraz IPN. Jego regulamin
podpisany przez trzech prezes w - Krzysztofa Czaba skiego z radia, Andrzeja
Urba skiego z TVP i Janusza Kurtyk z IPN - przewiduje, e wynagrodzenie dla
juror w ustalaj organizatorzy. Dotyczy to jednak tylko tych cz onk w jury,
kt rzy nie pracuj w radiu, telewizji lub IPN.

Juror, kt ry jest tam zatrudniony, adnego wynagrodzenia nie otrzymuje. W
rozmowie z "Gazet " potwierdza to Karolina Kobierecka, kt ra w IPN zajmuje
si konkursem: - Pracuj cy w kt rej z tych instytucji juror nie ma prawa do
wynagrodzenia."

"Targalski te chcia otrzyma wynagrodzenie. Uzyska poparcie prezesa
Czaba skiego, by do jego umowy o prac do czy aneks. Przewiduje on, e do
miesi cznej pensji (ok. 17 tys. z ) b dzie przez kolejne cztery miesi ce, od
wrze nia do grudnia tego roku, dostawa po 1250 z (w sumie 5 tys.). Pow d:
"za udzia pana Targalskiego w jury konkursu Ksi ka Historyczna Roku".

Wed ug rozm wc w "Gazety" Targalski przekonywa koleg w z zarz du, e
przypad y mu do czytania najgorsze ksi ki i e gdyby wiedzia , i b dzie
musia je czyta za darmo, toby w jury nie zasiad ."

Czy mo na by wi ksz szmat ni to co ?



Witam!
Z tego co się orientuję, to właściciele spółki z o.o. mogą reprezentować
przedsiębiorstwo, ale jeśli nie są przez spółkę zatrudnieni (posiadają
TYLKO udziały), to nie płacą ZUS i ubezpieczenia zdrowotnego.


Jeden warunke - to nie jest spółka jednoosobowa.

Jedny ich przychód to wypłata dywidendy na koniec roku.


Jeśli nie będą zatrudnieni ALE będą członkami zarządu lub rady nadzorczej to
mogą również otrzymywać wynagrodzenie z tego tytułu, dalej bez ZUS.

Mam więc pytanie:
Czy podobnie ma się rzecz w innych spółkach? Sp. cywilna odpada na
wstępie, bo to umowa dwóch osób prowadzących działalność gospdarczą więc
oni płacą ZUS. Ale może sp. jawna daje takie możliwości?


Takie, tzn. jakie?


| Witam!
| Z tego co się orientuję, to właściciele spółki z o.o. mogą reprezentować
| przedsiębiorstwo, ale jeśli nie są przez spółkę zatrudnieni (posiadają
| TYLKO udziały), to nie płacą ZUS i ubezpieczenia zdrowotnego.

Jeden warunke - to nie jest spółka jednoosobowa.


Tak, zakładam przynajmniej 2 wspólników.

| Jedny ich przychód to wypłata dywidendy na koniec roku.

Jeśli nie będą zatrudnieni ALE będą członkami zarządu lub rady nadzorczej
to mogą również otrzymywać wynagrodzenie z tego tytułu, dalej bez ZUS.


W sumie to chyba ktoś musi być w zarządzie i w radzie ;)

| Mam więc pytanie:
| Czy podobnie ma się rzecz w innych spółkach? Sp. cywilna odpada na
| wstępie, bo to umowa dwóch osób prowadzących działalność gospdarczą więc
| oni płacą ZUS. Ale może sp. jawna daje takie możliwości?

Takie, tzn. jakie?


Czyli wspólnicy nie pobierają żadnego wynagrodzenia więc nie płacą ZUS i
"kasy chorych" - da się?. Czy może to działać analogicznie do sp z o.o. ?

Dombrek


| Jeśli nie będą zatrudnieni ALE będą członkami zarządu lub rady nadzorczej
| to mogą również otrzymywać wynagrodzenie z tego tytułu, dalej bez ZUS.

W sumie to chyba ktoś musi być w zarządzie i w radzie ;)


Rada nie jest obowiązkowa.
Ale jest to zdecydowanie IMO najlepszy sposób zarobkowania, żeby ZUS omijać
z daleka.

| Czy podobnie ma się rzecz w innych spółkach? Sp. cywilna odpada na
| wstępie, bo to umowa dwóch osób prowadzących działalność gospdarczą więc
| oni płacą ZUS. Ale może sp. jawna daje takie możliwości?

| Takie, tzn. jakie?

Czyli wspólnicy nie pobierają żadnego wynagrodzenia więc nie płacą ZUS i
"kasy chorych" - da się?.


Tylko po co?
Nie lepiej w spółce z o.o. pobierać wynagrodzenie i nie płacić zus od niego?


| A czy uprawnienia właścicieli nie zależą po prostu od umowy spółki? Jako

Nie, określa je kodeks spółek handlowych. Wspólnicy sp. kapitałowej wnoszą
do spółki KAPITAŁ i do zysków z tego kapitału mają prawo.
Chcesz mieć wpływ na decyzje w spółce musisz wziąć na siebie
odpowiedzialność czyli zostać członkiem zarządu.


A jak z prokurentem?

| Udziałowiec, o ile nie pełni w spółce innych funkcji nie ma prawa
| reprezentowania spółki. Może być członkiem zarządu lub piastować dowolne
| stanowisko, w tym kierownicze, ale wtedy reprezentuje spółkę z racji
| tego stanowiska a nie bycia wspólnikiem.

| No ale ZUSu płacić nie musi, prawda?!

Jeżeli otrzymuje wynagrodzenie to Zus musi płacić.


Z umowy o pracę.
Termin "wynagrodzenie" nie dotyczy li tylko umowy o pracę.

Zwolnione z ZUS są jedynie diety członków rady nadzorczej.


A na jakiej podstawie chcesz ozusować wynagrodzenia członków zarządu, nie
mających zawartej umowy ze spółką?


| Jesteś im w stanie udowodnić że Twój pracownik (viceprezes czy ktokolwiek
| inny) jest Twoim przełożonym?

Bardziej mnie interesuje czy musze udowodnić, że faktycznie działam jako
prezes,


W jakiej wersji?
W mojej nic nie musisz, wystarczy powołanie.
W Twojej - z zatrudnieniem, musiałbyś udowadniać coś zupełnie innego.
Że masz kogoś nad sobą.

Czy są w stanie to sprawdzić, że prezes to tylko figura, a wszystkie
kompetencje (prawie) ma vice?


To nie ich broszka.
Jak nie jesteś zatrudniony w spółce, a tylko jesteś w zarządzie to masz
prawo do wynagrodzenia, o ile walne zgromadzenie tak postanowi.
Ale jak nie chcesz w niej działać to jest jeszcze lepsza droga - rada
nadzorcza.
Tam naprawdę bierzesz kasę za nic, w zarządzie teoretycznie powinieneś coś
robić. ;-)


Czy mozliwa jest konfiguracja w ktorej czlonek zarzadu spółki z o.o.
otrzymuje honorarium decyzja rady nadzorczej, ktore jak rozumiem nie
podlega pod ubezpieczenia spoleczne i zdrowotne, a jednoczesnie ten sam
czlowiek posiada umowe o prace z ta sama spolka na wykonywanie pracy w
ramach zwyklego stanowiska w firmie ( na przyklad programista).

Czy wtedy nadal honorarium za pelnienie funkcji czlonka zarzadu jest
zwolnione z ZUS ?

Pozdrawiam
Piotr Wójcicki


Dla naszego Klienta, międzynarodowej firmy szukamy do pracy w
Warszawie:

ASYSTENTKI PREZESA ZARZĄDU

Opis stanowiska:
¡      Organizacja pracy oddziału i biura
¡      Prowadzenie kalendarza spotkań prezesa zarządu
¡      Wsparcie Rady Nadzorczej
¡      Koordynowanie pracy biura
¡      Prowadzenie kalendarza spotkań Prezesa Zarządu
¡      Prowadzenie spraw Zarządu Spółki
¡      Przygotowywanie protokołów
Oferta:
Atrakcyjne wynagrodzenie
Umowa o pracę (3 mieś -czas nieokreślony)
Przyjazna atmosfera pracy
- służbowy telefon
- służbowy komputer
Wymagania:
-       2 lata doświadczenia na podobnym stanowisku
-       wykształcenie wyższe ekonomiczne, prawnicze lub pokrewne
-       czynna znajomość języka angielskiego
-       dobra znajomość aplikacji biurowych (MsOffice)
Dodatkowe wymagania:
-       komunikatywność
-       wysokie kompetencje społeczne
-       Prawo jazdy: kat B
-       znakomita organizacja pracy własnej
-       umiejętność efektywnego zarządzania czasem
-       umiejętność prowadzenia spotkań
Praca w dynamicznie rozwijającej się firmie o ugruntowanej pozycji na

rynku.
Ewentualne pytania i aplikację z załączoną klauzulą dotycząca


Moze orientujecie sie, czy sa jakies zestawy pytan z poprzednich
edycji kursow, jakies podreczniki polecane itp., itd. - czy mam mu
pisac, zeby kierowal sie od razu na jakis kurs?


Hej!

Jakiś czas temu szukałam podobnych informacji dla koleżanki.
Znalazlam cos takiego:

"OŚWIADCZENIE MINISTRA SKARBU PAŃSTWA dotyczące publikacji pytań testowych.
(Dz. Urz. MSP z dnia 3 czerwca 2002 r.)

egzaminacyjne objęte programem egzaminu dla Kandydatów na członków rad
nadzorczych jednoosobowych spółek Skarbu Państwa.(..) Zakres tematyki egzaminu
oraz formę przeprowadzenia określa rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9
września 1997 r. w sprawie egzaminów dla kandydatów na członków rad nadzorczych
spółek, w których Skarb Państwa jest jednym akcjonariuszem, oraz wynagrodzeń
członków rad nadzorczych tych spółek (Dz. U. 97, Nr 110, poz. 718 z późn. zm.).
Test pisemny jest testem wielokrotnego wyboru i obejmuje 150 pytań dobieranych
przez komputer losowo z bazy pytań zawierającej łącznie 900 pytań, z których
250 zostaje opublikowanych w tym numerze Dziennika. Kolejne pytania zostaną

ale czy te kolejne już się ukazały to nie wiem...

pozdrawiam
pyza


Dla mnie ciekawsze jest to, ze bank w ub.r. zarobil 44,7 mln zl, a
wynagrodzenia zarzadu i rady nadzorczej w 2001r. wyniosly 32 mln zl (w tym
odprawy zarzadu) !!!! Albo jeszcze to ze minister finansow Marek Belka
jest
w radzie nadzorczej tego banku !


Mowilem ze to czerwona sitwa !

AO


"Ile zarobiły władze banków?
(PAP, jkl/01.06.2002, godz. 12:11)

Ponad 144 mln zł zarobiły w roku ubiegłym władze notowanych na GPW banków.
Jest to suma niemal o 30 proc. wyższa niż rok wcześniej, mimo to, że w tym
samym czasie łączny zysk netto spółek z tego sektora spadł o 3 proc. -
informuje "Parkiet".

Rekordzistą, jeśli chodzi o zarobki, były władze BIG-BG. Zarząd banku
otrzymał w ubiegłym roku ponad 32 mln zł z czego 11 mln stanowiła nagroda za
sukces z zysku za rok obrotowy 1998/1999.

Władze warszawskiego banku już w 2000 r. znajdowały się na pierwszym miejscu
w prowadzonym przez "Parkiet" rankingu, zarówno w klasyfikacji wśród banków,
jak i wśród wszystkich giełdowych firm. Co ciekawe, mimo że zarząd i rada
nadzorcza BIG-BG otrzymały w roku ubiegłym wynagrodzenie tylko niespełna o
30 proc. niższe niż wyniósł zysk netto, to jeszcze zarobiły 300 tys. zł w
spółkach zależnych.

Niemal 26 mln zł łącznie otrzymały w 2001 r. władze PBK i BPH. Banki te po
fuzji nie podały wynagrodzeń dla każdego z nich osobna, jednak po zsumowaniu
zarobków zarządów i rad nadzorczych PBK i BPH w 2000 r. okazało się, że
koszty płac wzrosły o ponad 100 proc."



Niemal 26 mln zł łącznie otrzymały w 2001 r. władze PBK i BPH. Banki te po
fuzji nie podały wynagrodzeń dla każdego z nich osobna, jednak po
zsumowaniu
zarobków zarządów i rad nadzorczych PBK i BPH w 2000 r. okazało się, że
koszty płac wzrosły o ponad 100 proc."


No to teraz już wiem, dlaczego w BPH musieli wprowadzić opłaty za
prowadzenie r-ku, a oprocentowanie depozytów walutowych musiało spaść z 2,6%
(w styczniu) do 0,2% (w listopadzie).


Dlaczego tam piszą tylko o Warszawie ?
Poźniej niby soś wspomniano o miastach ale czytając artykuł odnosi się
wrażenie że to tylko problem Warszawy :)

Moim zdaniem to jest pic na wodę. Korzyści mają tylko właściciele i tak
czytam sobie:

"Ile zarobić można na płatnym parkowaniu? W Warszawie 2 mln złotych brutto
wynagrodzenia za rok 2001 odebrali trzej członkowie rady nadzorczej firmy
WaPark. Zarząd spółki zarobił trochę mniej, 860 000 zł brutto - ujawnia
"Życie Warszawy".
Pierwsze skrzypce w WaParku gra firma Mobitel, kontrolowana przez
najbogatszego człowieka w Polsce, Jana Kulczyka. W otoczeniu Mobitela
pojawia się jeszcze jedno znane nazwisko. Doradcą tej firmy jest były szef
UOP gen. Gromosław Czempiński - twierdzi dziennik. "

I już wszystko wiem. Komu zależało na wprowadzeniu płatnych miejsc
parkingowych
Zarobek miasto to tylko przykrywka. Miasto dostaje marne ochłapy, i musi
zbierać te wszystkie joby.
A kasę... kasiorke to liczy ktoś inny i się śmieje.

Tarnus


Hello Cavallino,

| Problemy z zawarciem umowy o pracę są przy jednoosobowych spółkach.
| Nie tylko jak widać.
| Nie miałem z tym problemów. Spółka wystartowała 1 stycznia, 4 stycznia
| złamałem nogę (ZPA i ZUA podpisywałem juz w szpitalu) i niedługo po
| wyjściu ze szpitala kontrola ZUSowska próbowała podważyć umowę o pracę
| - bezskutecznie.
Może sytuacja była inna, miałeś kierownictwo itd.


Jakie kierownictwo? Zarząd jednoosobowy i jestem jedynym pobierającym
pensję. Spółka oczywiście więcej niz jednoosobowa.

[...]

| Ależ będzie - jako nie stanowiące kosztów uzyskania przychodów spółki
| - z braku umowy.
j.w.
Poza tym nie tylko umowa jest podstawą do zaliczenia czegoś w koszty, wręcz
przeciwnie.


Wystawiasz co miesiąc fakturę i płacisz VAT za usługę zarzadzania
spółką?

Od tego momentu (a był to początek działalności) stosuję już tylko
wynagrodzenie za pełnienie funkcji członka zarządu.
Podstawa - decyzja ZW.


W przypadku małych spółek (bez rady nadzorczej), tylko walne
zgromadzenie cokolwiek może decydować o wynagrodzeniu zarządu - to
oczywiste.


news:

niedługo po
| wyjściu ze szpitala kontrola ZUSowska próbowała podważyć umowę o pracę
| - bezskutecznie.
| Może sytuacja była inna, miałeś kierownictwo itd.

Jakie kierownictwo? Zarząd jednoosobowy i jestem jedynym pobierającym
pensję.


No to jak obroniłeś się przed wymogiem posiadania kierownictwa przy stosunku
pracy?
Masz radę nadzorczą?

| Poza tym nie tylko umowa jest podstawą do zaliczenia czegoś w koszty,
| wręcz
| przeciwnie.

Wystawiasz co miesiąc fakturę i płacisz VAT za usługę zarzadzania
spółką?


Nie.
Powtarzam "udział w organach osób prawnych" - prześledź ten temat.

| Od tego momentu (a był to początek działalności) stosuję już tylko
| wynagrodzenie za pełnienie funkcji członka zarządu.
| Podstawa - decyzja ZW.

W przypadku małych spółek (bez rady nadzorczej), tylko walne
zgromadzenie cokolwiek może decydować o wynagrodzeniu zarządu - to
oczywiste.


Otóż to.
I nie jest zobowiązane do zawierania umowy o pracę.


.

Jakby to był mój pracownik, który przydzielił sobie taką gażę i
doprowadził
moją firmę do strat to wyleciałby natychmiast, ale nie obchodzi mnie gaża
innych ludzi.


Inkoguto !  Święte słowa, tylko....czy nie zauważyłeś
że tak jak piszesz, jest tylko w firmach których właści-
cielem jest konkretna osoba fizyczna, która tę firmę
stworzyła i ma nadal zamiar ją "ciągnąć" !!!!
A popatrz tylko na spółki akcyjne, które niewiele różnią
się od byłych, komunistycznych przedsiębiorstw państwo-
wych.....ponieważ akcjonariat jest rozproszony i można
powiedzieć że nie ma konkretnego właściciela (normalnie
nadzorującego).....co tam się dzieje.....zarządy i rady
nadzorcze składają się kolesi-kolesiów a wysokość ich wynagrodzeń jest
ODWROTNIE PROPORCJONAL-
NA do wyników tych spółek (dla niekumatych: im więk-
sze straty tym wyższe wynagrodzenia dla zarządów i
członków rad nadzorczych).....a do tego jeszcze codzien-
ne "wpływy" z okradania tych firm, którymi kierują i nad-
zorują....czy to jest normalne ?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

axel

nia


tyle tylko, że żadna w tym zasługa Adamskiego, on wiedzial wcześniej, że Skarb Państwa złoży propozycję obniżenia funduszu na wynagrodzenia zarządu stoczni ! Jego obłuda nie ma granic! Pan Adamski zaproponował aby zarząd wzamian za to obniżenie pensji mógł otrzymywać premie!!!! Swoim kolesiem nie chciał krzywdy zrobić! Tylko, że Rada Nadzorcza się na to nie zgodziła! Precz z obłuda solidaruchów!!!! No i jeszcze jedno zapominał kolega napisać, że nowego członka zarządu stoczni zwolniono za to że zgodził sie zasiąść w radzie nadzorczej stoczni a zwolnił go nie kto inny jak były prezes stoczni Lewandowski, który posadę w RN Centromoru zapewnił sobie będąc jeszcze prezesem stoczni!!!

na okradanie stoczni i polskiego państwa jako czlonek rady nadzorczej i szef zwiazków zawodowych.Gdyby nie ty, to statki byłyby budowane za ceny rynkowe,wtedy ludzie mieliby płace ponad dwa razy wyzsze i podatnicy nie musieliby dopłacać do statków i do naszych wynagrodzen Taka paranoja jest tylko mozliwa w Polsce, zeby winny upadku stoczni groził odwołaniem prezydenta naszego kraju. Wystarczy przesledzic twojego działania, skupiało sie na wyłudzaniu pieniędzy od podatników , dla kogo kazdy widzi.Przeciez nie dla stoczni, ktora jest bankrutem.

istycznych zw. zawodowych.S..j to dla niego zbyt czułe. Dobrze by było, żeby psychiatra na podstawie tego listu zrobił analizę zdrowia psychicznego Adamskiego i poziomu jego intelektu.Przeczytajcie Białą Księgę,włosy stają dęba, statki przekazuje się za granicę za cenę setki milionów złotych niższą od poniesionych kosztów przy akceptacji Adamskiego jako członka rady nadzorczej. I to w okresie nieznanej do tej poru koniunktury w przemyśle okretowym.Ułamek tych strat pozwoliłby na sfinansowanie 100 % podwyżki naszych wynagrodzeń.Jak związkowcy nie potrafią oczyścić swoich szeregów to muszą liczyć się z konsekwencjami.Ale winą nas, niezrzeszonych jest, że chociaż jest nas większość,to tolerujemy Adamskiego,który być może ma w związku co 5-ego,6-ego pracownika stoczni.I też za to zapłacimy.

Jak na taką firmę , to w porównaniu z firmami z organem nadzorczym (spółki) jest to minimum chyba socjalne dla tej grupy takie tam 8 tys zł.

Cytat"Gospodarka polska jeszcze nie okrzepła. W poszczególnych jej sektorach dokonują się przemiany, które nie muszą być prowadzone na taką skalę w korporacjach, koncernach i długo istniejących firmach zachodnich. Windowanie wynagrodzeń menedżerów i jednocześnie duże potrzeby inwestowania w rozwój techniczno-technologiczny i organizacyjny firm polskich odbywa się kosztem niskich płac pracowników. Często są one niższe od wartości wykonywanej przez nich pracy. Dopóki minimalna płaca, a w konsekwencji także średnia, nie wzrośnie w Polsce kilkakrotnie, dopóty wygórowane wynagrodzenia menedżerów w stosunku do rzeczywistej wartości ich pracy będą bulwersować. Nie tylko pracowników danej firmy, ale również całe społeczeństwo i jednocześnie tak bardzo ważny będzie ich aspekt moralny. Można czynić ustawowo próby ograniczania górnych pułapów płac tylko w firmach państwowych i sferze budżetowej. W spółkach i przedsiębiorstwach prywatnych nie ma obecnie możliwości ograniczania wzrostu płac menedżerów, bo ustalają je właściciele lub rady nadzorcze. Może po części przeciwdziałać temu wprowadzając wysokie opodatkowanie - podatkiem od dochodów osobistych, co proponują niektóre kluby poselskie.
Obecnie jedynym ograniczeniem jest wydolność finansowa firmy i zyski dla właścicieli. Ale zyski można zwiększać przez minimalizowanie środków na wynagrodzenia pracowników szeregowych, co obecnie jest bardzo częstym sposobem."

A co do upychania kolesi po stołkach, to też nic nowego.
Co się dzieje ze zdegradowanym vipem LP?
Niejednokrotnie zostaje inspektorem.

z dwojga złego wolę to niż dokarmianie dodatkowych otoczek w stylu rad nadzorczych dla kumpli i kolesi Premiera, Ministra Gospodarki, i tym podobnych

Ponad Dyrektorem Generalnym wymyślono by jeszcze pewnie Prezesa, wiceprezesów z jeszcze większymi wynagrodzeniami a za to kompletnych laików.

Zmiany w LP - TAK, ale nigdy żadnego S.A

W przypadku "Posad Regionalnych" bardziej chodzi o awans a nie płace ale oczywiście z tym się wiąże wzrost wynagrodzenia. Jeśli dyrektor Danuta Bodzek, daje taki przykład swoją walką w sądzie za mobbing przeciwko NIK, to może kolejarze powinni też zacząć się procesować za to, że jej zaufany senior "wykręcił taki numer" pracownikom PKP. W USA taka firma by ogłosiła plajtę jeszcze przed ogłoszeniem wyroku. U nas wszystko jedno zarządowi i radzie nadzorczej gdyż jest to firma państwowa. Co nie znaczy, że warto walczyć pomimo przewleklych postępowań sądowych w Polsce.

Leszek Walczak to ten trzymający dyplom. Był członkiem zarządu Wars do sierpnia 2005 r. Odszedł, nie przyjmując nowych warunków płacy, gdy rada nadzorcza po objęciu stanowiska prezesa PKP IC przez Jacka Prześlugę postanowiła zarządowi Wars obniżyć wynagrodzenia. Stanowisko po nim objęła pani Beata Chyczewska-Pokój.

UDOWODNIJ ZWIĄZKOWCU, ŻE PRACODAWCA NIE KUPIŁ CIEBIE PODWYŻKĄ PŁACY!

Zapraszam działaczy kolejarskiej "Solidarności", od przewodniczących związku w sekcjach, przez komisje zakładowe po Sekcję Krajową:
http://infokolej.pl/viewtopic.php?t=4359

Macie na tyle odwagi, by pochwalić się swoim wynagrodzeniem zasadniczym i gażą z tytułu zasiadania w radach nadzorczych spółek Grupy PKP i KM?

Mimo, iż wszystko jest zgodne z prawem, bo właściciel ma prawo decydować kto go będzie reprezentować w radzie nadzorczej spółki zależnej to chyba przyznasz, że coś tu jest nie tak! Jest to zakamuflowana korupcja! W ten sposób zarządy spółek PKP kupują sobie działaczy związkowych, takich jak Grymel czy Kokot!
Na początku lat 90., by uniknąć protestów przeciwko restrukturyzacji państwowych molochów, ich pracownikom przyznano jedną trzecią miejsc w radach nadzorczych prywatyzowanych i komercjalizowanych spółek. Zajęli je przede wszystkim działacze związkowi. Była to zwyczajna łapówka za zgodę na prywatyzację.

Posady w radach nadzorczych to dla związkowców atrakcyjne synekury - pobierają niemałe wynagrodzenia (kilkadziesiąt tysięcy zł rocznie), a po godzinach mogą dalej organizować protesty przeciwko zarządom, których pracę nadzorują. Idea współzarządzania przez pracowników firmami przybiera w Polsce groteskowe formy. Spółki PKP nie są wyjątkiem.

Czytam dyskusję Pań i Panów dyletantów. Bardzo boberkowo i nie na temat. Choćby casus, że spółki wydziela się po to, żeby były stołki dla członków rad nadzorczych i że najlepiej to sprywatyzować. Najczęściej nie ma prywatyzacji, bo albo są związki to blokaujące, albo ma się tą spółkę wciąż ze względów wynikających z strategii Spółki (bo po co takie PCC kupowało port w swinoujściu ?)

Wzrost cen dostępu do infrastruktury, energii czy wynagrodzeń to nie jest wina zarządu ? A czy nie winą Zarządu jest to, że nie podjął wcześniej działań naprawczych. Wzrost cen dostępu był znany grubo przed początkiem roku, wynagrodzenia również - przecież trwały negocjacje. Ten Zarząd mógł zareagować -restrukturyzując koszty wcześniej i co nieuchronne - podnosząc taryfę.

Wszyscy biadolicie jak to źle, ale z drugiej strony przyjrzyjcie się waszym spółkom, czy aby tam jest lepiej. Strata na sprzedaży to nie wszystko. Spółki które dostaną maszynistów, w grudniu czeka zapaść. W tk ma być tak z powodu podwyżek. Wszędzie jest nadmiar kosztów.

Na stronie "Rynku Kolejowego" w relacji z gali "Człowiek roku - przyjaciel kolei" znalazłem zdjęcie byłego członka zarządu WARS SA Leszka Walczaka (ten w środku) zwanego przez prezesa Michała Zubrzyckiego "majorem". Nie wiem co to miało znaczyć, mogę się tylko domyślać. Po odejściu z Wars w sierpniu 2005 roku, gdy nie przyjął propozycji nowego obniżonego wynagrodzenia zaproponowanego przez radę nadzorczą (czytaj: Jacka Prześlugę) na jakiś czas zniknął. Pojawił się jako prezes warszawskiej SKM. Znany nam z tych stron a obecnie dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego też Leszek ale Ruta o nim nie zapomniał. Piszę to dla uzupełnienia kroniki WARS SA.

Aktualny skład rady nadzorczej WARS S.A.
http://wars.pl/index.php?r=417&l=pl

Lucyna Krawczyk - Przewodnicząca
Sławomir Grela - Wiceprzewodniczący
Krzysztof Mamiński - Sekretarz
Sławomir Kaczmarski - Członek
Antoni Jaje - Członek
Jan Konkel - Członek

Od dawna mnie gnębiło, jak to się stało, że Mamiński (prezes Natury Tour) znalazł się w radzie nadzorczej WARS S.A. jako reprezentant większościowego udziałowca, jakim jest PKP Intercity.

Pytałam o to nawet Jacka Prześlugę (byłego prezesa PKP IC) i ten mi kiedyś odpisał, że wstawił Mamińskiego do rady nadzorczej WARS S.A. na polecenie prezesa Wacha. Trzymałam się tej wersji, choć miałam duże wątpliwości... Przecież pozycja Mamińskiego jest w PKP zbyt silna, żeby potrzebował wsparcia Wacha. To już raczej odwrotnie - Wach bez Mamińskiego nie byłby w PKP tym kim jest.

Wczoraj szperając po internetowej bazie KRS przypadkiem odkryłam, że Prześluga od 25.08.2005 zasiadał w radzie nadzorczej... Natury Tour! Mamińskiego do rady nadzorczej WARS S.A. Prześluga powołał 14.06.2005, jako prezes PKP IC, którym był od 19.03.2005.

I to by wszystko wyjaśniało... Taka "transakcja wymienna" dwóch cwaniaków. Jeden drugiemu załatwił dodatkową świetnie opłacaną posadkę w radzie nadzorczej zależnej od siebie kolejowej spółki. Jakby im prezesowskiego wynagrodzenia było za mało...

To ważne, że współpraca między zarządem IC a związkami zawodowymi jest dobra. Wiele przekształceń własnościowych rozbijało się o wygórowane żądania związków zawodowych, bo ten proces jest okazją do stawiania takowych. Załoga chce się zabezpieczyć na wypadek gdyby przyszłemu właścicielowi przyszły do głowy grupowe zwolnienia lub obniżka wynagrodzeń. Pamiętamy jak długo negocjowany był pakiet socjalny w Hucie Częstochowa przed jej prywatyzacją. To była bardzo głośna sprawa. Wprawdzie w przypadku IC będziemy mieli do czynienia z prywatyzacją poprzez giełdę, ale to nie wyklucza działań asekuracyjnych związków zawodowych. Wartość roszczeń socjalnych może w zasadniczy sposób wpłynąć na wartość spółki a w efekcie na kwotę pieniędzy, które wpłyną do kasy (spółki?) po emisji akcji.

Ps. Aby nie być gołosłownym, podam przykład z kolejowego podwórka. Gdy IC przejęło pakiet większościowy Warsu pan Jacek Prześluga zmusił radę nadzorczą do obniżenia wynagrodzeń członkom zarządu (wszyscy dostali wypowiedzenia zmieniające), za tym poszły obniżenia wynagrodzeń kadry kierowniczej. Szeregowych pracowników to nie objęło.

DZPR zatrudni również elektryków i manewrowych.
Elektryków mogą "podkupić" z PKP Energetyki wyższą pensją.
Elektrycy (PKP Energetyka) z Węglińca mają na rękę maksymalnie 1000-1200 zł, zależnie od stażu pracy. Niestety, ale w dochodowej spółce jaką jest PKP Energetyka, wynagrodzenia są na najniższym poziomie w całej Grupie PKP. Jest to tymbardziej dziwne, że członkiem Rady Nadzorczej tej spółki jest pan Niezgoda (szef "Solidarności"), z dolnośląskiego zakładu PKP Energetyka.
Tak oto wasz człowiek we władzach spółki dba o wasze interesy - za odpowiedzialną i niebezpieczną pracę w dochodowej spółce macie wszawe grosze! Może deficytowe PKP PR dadzą wam więcej?

Członek Rady Nadzorczej M. Lisowski to osoba dość znana w kolejowym światku na Dolnym Śląsku i w kolejarskiej "Solidarności". Lisowski jest bowiem szefem "Solidarności" w Telekomunikacji Kolejowej i szefem całej dolnośląskiej "Solidarności" PKP, jest też we władzach krajowych. Ponadto Lisowski jest redaktorem naczelnym propagandowej "Wolnej Drogi" - pisma kolejarskiej "Solidarności". Lisowski to dobry kolega Koguta, cwaniaczek, niezły kombinator, świetnie się ustawił. Wszędzie go pełno, żaden zjazd zakładowej "Solidarności" PKP na Dolnym Śląsku nie może obyć się bez Lisowskiego. Typowy związkowy pasożyt, jeden z wielu w PKP. W ostatnich wyborach do Sejmu Lisowski, podobnie jak Kogut do Senatu, startował z listy PiSu, ale się nie dostał.
OGŁOSZENIE
Nie masz odpowiedniego wykształcenia, brak ci kwalifikacji, byłeś członkiem PZPR lub SB, a marzy ci się błyskotliwa kariera na PKP? Nie musisz robić nic wystarczy, że oddasz nam swoje 1,5% wynagrodzenia a my zmienimy twoje życie. Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych: dyrektor z dyplomem szkoły średniej, naczelnik były sekretarz PZPR, aptekarz na stanowisku komendanta to tylko kilka przykładów naszej działalności. Jeżeli zainteresowała was nasza oferta wystarczy złożyć deklarację przystąpienia do naszego związku.
NSZZ Solidarność.

Zadam kilka pytań
1. Dlaczego związki zawodowe sprzeciwiają się audytowi który chcą przeprowadzić Urzędy Marszałkowskie?
2. Dlaczego Związki Zawodowe szczególnie na Śląsku prowadzą działalność gospodarczą a swych członków wiążą zobowiązaniami Typu zapomoga czy też pożyczka?
3. Dlaczego związki zawodowe w PR i nie tylko tolerują bezprawie tj nie wdrożono równego traktowania w zatrudnieniu?
Co do wynagrodzenia związkowców prawda jest taka że przeważnie mają wyższe jak inni szeregowi pracownicy. Dodatkowo maja profity z tytułu działalności gospodarczej i proszę nie dziwić się że funkcjonuje Rada Nadzorcza gdyż można ją dodatkowo opłacać a komisji rewizyjnej nie ma możliwości.
Federacja to wielkie przedsiębiorstwo pod otoczką Ustawy o Związkach Zawodowych zresztą eska też
Myślę że OKOK -i mają większe prawo wypowiadać się o sprawach potrzeb społeczeństwa aniżeli działacze związkowi

madej, może to coś wyjaśni:

na stronie SKK ukazało się oświadczenie Przewodniczącego Henryka Grymela na temat opinii krążących po stronach internetowych na jego temat i pozostałych członków Prezydium.Szkoda, że nie jest do końca prawdziwe.Panie Przewodniczący w dniu 03.03.2008 odbywała się Rada Nadzorcza spółki Cargo.Na tym posiedzeniu członkowie zespołu negocjacyjnego w sprawie wzrostu wynagrodzeń JACEK PRĘDKI i JERZY NOWAK mieli być powołani do Rad Nadzorczych spółek "WAGON" Tarnowskie Góry i Jaworzyna Śląska jako przedstawiciele właściciela. Nie otrzymali nagrody za "dobrze"wykonaną robotę ponieważ zwyciężył zdrowy rozsądek Rady Nadzorczej CARGO. To są fakty, o których pan milczy a nie pańskie ble ble.Szkoda wysiłku

źródło: http://wolnadroga.pl/?dzial=ksiega&par=wpisy

elektromonter, dwie średnie krajowe to dziś ponad 6 tys. zł.

W spółkach PKP działacze związkowi mają nawet 2,7 krotność średniego wynagrodzenia plus pochodne i premie oraz "bonusy" w postaci stołków w radach nadzorczych.

Żyć nie umierać i tylko doić państwową kolej!

Witam,
Bardzo podoba mi się kolejna uchwała Rady Nadzorczej PKP PLK S.A. - zwiększająca tzw. mnożnik wpływający na wysokość wynagrodzeń dla "pracowników" szczebla kierowniczego Spółki.
Gdy dowiem się szczegółów tejże uchwały - nie omieszkam o tym napisać.
Żenujące............

Moja dieta radnego powiatu wynosiła 1282 zł, 11 groszy.
Jeżeli chce się zabierać głos Panie Marku, to należy znać fakty. W Nowym Gnieźnie z którego kandydowałem do Rady Powiatu znalazł się punt programowy mojego autorstwa, mówiący o obniżeniu diet o połowę. W czasie sprawowania mandatu przygotowałem stosowny projekt uchwały. Był to pierwszy i jak dotąd jedyny przypadek uchwały proponowanej nie przez zarząd powiatu, tylko przez jednego radnego. W chwili jego głosowania ( na samym końcu sesji) na sali nie było nikogo oprócz radnych! Media opuściły salę "po angielsku". Projekt uchwały upadł większością głosów SLD. Żaden się nie wyłamał.
Od tego czasu połowa mojej diety była przelewana na konto Funduszu Stypendialnego "CUSTODIA", którego jestem współzałożycielem, razem z Panem Robertem Gawłem i Panem Janem Dębcem. Jeżeli ktoś nie wie fundusz adresowany jest do zdolnej młodzieży z niezamożnych rodzin. Na ten fundusz także Pan Robert Gaweł przekazuje połowę swojej diety. Również Pan Jan Dębiec przekazuje połowę swojego wynagrodzenia z Rady Nadzorczej Wodociągów Gnieźnieńskich. Tak, tak. Rady nadzorcze to też forma diety.
Czy moja odpowiedź jest wystarczająca?

Panie Zarazzo,

zaraz, zaraz, jak to, co Pan napisał ma się do treści postów?
Chyba z Pana strony nastąpiła jakaś nadinterpretacja treści.
Tak, jak pisałam o profitach - np. Grzegorz S. zasiadał w pewnej radzie nadzorczej (bodajże Zakład Higieny Komunalnej). Osiągał profity? Tak! Z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej pobierał miesięczne wynagrodzenia - wcale niemałe.
I jak to się ma do Pana interpretacji, że to była korupcja? Chyba nie dorastam to tego poziomu myślowego. Było to najzwyczajniej w świecie czerpanie korzyści z racji pełnionej funkcji i nijak się to ma do korupcji
A może lustracja na forum?

Panie Zarazzo - Pan też bodajże wspomagał już kiedyś pewną kampanię? Czy to już korupcja czy jeszcze nie?

Menadżerowie Volvo żądają więcej pieniędzy pomimo kryzysu

Zapowiedź znacznie wyższych premii dla 250 menadżerów wyższego stopnia zatrudnionych przez szwedzkiego producenta pomimo odnotowanych ostatnio przez firmę większych strat i masowych zwolnień wzbudziła gwałtowne protesty.

Oprócz zszerzenia drobnych akcjonariuszy opór wobec tych planów wyraził dziś także trzeci co do wielkości udziałowiec Volvo, Christer Gardell: "To skandal, że z jednej strony zwalnia się tak wielu pracowników a równocześnie podnosi się wynagrodzenie dla najwyższej kadry."

Rada nadzorcza Volvo zamierza zwiększyć premię dla kadry kierowniczej z 50 do 60% całkowitej pensji. Poza tym, w ramach premii będzie można przekazać znacznie więcej akcji firmy. Szef rady nadzorczej Finn Johnsson uzasadnił decyzję rady "ogólnie zbyt niskim poziomem płac kadry kierowniczej", który może prowadzić do odpływu menadżerów z firmy. W roku 2008 całkowite pobory szefa koncernu Leifa Johanssona wyniosły 1,2 mln euro.

Wynik finansowy Volvo Trucks ze sprzedaży pajzdów ciężarowych i autobusów w 4. kwartale zamknął się stratą netto wysokości 113,5 mln euro. Prawie 100.000 stanowisk pracy na całym świecie trzeba będzie zmniejszyć o 16.200. "W takich okolicznościach podwyższa pensji działa na pracowników i akcjonariuszy jak ogłoszenie wojny", wyraził swoja krytykę rzecznik zszerzenia szwedzkich akcjonariuszy. Według danych rady nadzorczej Volvo 53% uprawnionych do głosowaniu członków rady wyraziło zgodę na zmianę uposażeń.

źródło: etransport.pl

na zinfo:
KS Turów niewinny.

Po publikacji artykułu „Cheerleaders – smutna prawda” skontaktował się z nami Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Roman Mazur, który poinformował o szczegółach dotyczących występów dziewczyn. „Sprawa jest prosta – mówi Mazur – mamy podpisaną umowę z firmą Inna Show, która zobowiązuje się do organizacji pokazów tanecznych w trakcie meczów. Dlatego też to czy dziewczyny mają wynagrodzenie za taniec, czy nie jest wyłącznie sprawą wewnętrzną pomiędzy nimi, a ich zleceniodawcą.” Przez cały czas na forum trwa dyskusja, o tym czy tancerki powinny otrzymywać wynagrodzenie za taniec czy nie, o tym jednak może zadecydować wyłącznie Inna Błaszczyk, sygnatariusz kontraktu z KS Turów.

Jestem rozczarowany Waszym bardzo płytkim myśleniem, z kilkunastu Waszych postów wynika, ze to tylko Wy jesteście jedynymi, ktorzy dopłacaja do górnikmów ,stoczniowców i zeby nie wy to państwo przestaloby istniec, a posłowie przeszukiwaliby śmietniki. Polityka finansowa państwa to nie tylko dotacje. Niestety zawsze tak bylo, ze dotowano jedne galęzie przemysłu by mogły istnieć inne. Bardziej trzeba zastanowic sie nad kominami płac. Prezesi upadajacych stoczni nadal dostaja po kilka set tysiecy wynagrodzenia. Nadal istnieje rada nadzorcza pobierajaca apanaze, a kierownicy na wydziałach chodza czwórkami. To powinno sie ukrucić. My stroczniowcy jezeli pracujemy, to otrzymujemy normalne wynagrodzenie adekwatne do wlozonej pracy. Przestańcie wiec pieprzyc te swoje farmazony i jak piszecie posty to z wyczuciem, a nie wyjcie z zazdrosci, ze ktos tam otrzyma troche wiecej pieniedzy.

Nie mówię o Solidarności bo oni nic dobrego nie zrobili, pomimo tego, że przez lata ich przewodniczący w Radzie Nadzorczej zasiada. To prawda, w stoczni żądzi klika - jak jesteś w Solidarności to masz szansę awansować. Wszyscy kierownicy i kierowniczki oraz dyrektorzy to ludzie z solidarności. Jak nie należysz do tej partii to nie masz awansu, podwyżki i jesteś śmieć który wylatuje przy pierwszej redukcji. Tak było zawsze. Ale teraz WSZYSCY jedziemy na jednym wózku i i tak na koniec maja wszyscy znajdą się na bruku. Więc po co ta nienawiść i zawiść? Sądziłam że choć teraz ludzie będą ludźmi. Ale nie. Nawet teraz ludzka zawiść nie daje za wygraną. Pani Dyrektor chroni swoją "znajomą i rodzinę i choć już ma uprawnienia emerytalne to zostaje w robocie, ale inna osoba, która nie ma emerytury więc środków do życia wylatuje w pierwszym rzucie. A jeszcze utrudnia się jej wykorzystanie urlopu wypoczynkowego. Dziewczyna jest załamana a pani dyrektor mówi: masz tylko ewentualnie 4 dni urlopu na rządanie. A co panią dyrektor zbawi ,że se dziewczyna weźmie ten urlop? Przecież jak pójdzie na szkolenia to nie może wziąć urlopu. Szkolenia trwają 6 miesięcy, a jak w końcu znajdzie nowego pracodawcę to nie będzie wypadało wziąć urlopu. Przecież wynagrodzenie za urlop nie jest płacone z kieszeni pani dyrektor! Ale nawet na koniec nie może być człowiekiem!

No i znowu mamy indywiduum Targalskiego na tapecie

Targalski chciał 5 tys. za czytanie książek

"Gazeta Wyborcza": Wiceprezes publicznego radia Jerzy Targalski chciał od swojej firmy 5 tys. zł wynagrodzenia za lekturę książek, które musiał przeczytać jako juror konkursu Książka Historyczna Roku.

Konkurs corocznie organizują Polskie Radio, TVP oraz IPN. Jego regulamin mówi, że wynagrodzenie dla jurorów ustalają organizatorzy, ale dotyczy to tylko tych członków jury, którzy nie pracują w radiu, telewizji lub IPN. Juror, który jest tam zatrudniony, żadnego wynagrodzenia nie otrzymuje.



Jurorzy wskazani przez IPN dostali za pracę na rzecz konkursu 5 tys. zł. Targalski też chciał otrzymać wynagrodzenie. Uzyskał poparcie prezesa Czabańskiego, by do jego umowy o pracę dołączyć aneks. Dzięki temu miał przez cztery miesiące dostawać do pensji dodatkowo po 1250 zł. Powód: "za udział pana Targalskiego w jury konkursu Książka Historyczna Roku".

Pieniędzy Targalski nie dostał, bo aneksu do jego umowy o pracę nie zatwierdziła rada nadzorcza Polskiego Radia.

PAP

co za kreatura
tez bym se poczytal za 5k zlotych, heh...

cyt.
Zamawianie usług na zewnątrz sektora finansów publicznych (outsourcing) zmniejsza ilość
wewnętrznych instytucji usługowych i prowadzi do oszczędności rzędu 10-20% obecnie
ponoszonych kosztów, a ponadto jest jednym z czynników redukujących nadmierne
zatrudnienie w sektorze publicznym.

cyt.
Odnośnie regulacji odnoszących się do zagadnień związanych z audytem wewnętrznym projektodawca wyjaśnia, że wynagrodzenie niezależnych członków komitetu audytu planuje się ustalić w wysokości przeciętnego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw - analogicznie do wynagrodzeń członków rad nadzorczych (które w lipcu 2008 r. wynosiło 3228,98 brutto w zł).
Minister tworzy komitet audytu dla działu administracji rządowej lub jeden wspólny dla wszystkich kierowanych działów administracji.
Poniższe dane przedstawiają kwoty wynagrodzeń (dwóch lub trzech) niezależnych członków komitetów audytu utworzonych odpowiednio w 17 ministerstwach lub 34 działach administracji rządowej.
Dla komitetów utworzonych dla każdego działu administracji z min. 2 niezależnymi członkami - 219 570,64 zł, z 3 niezależnymi członkami komitetu audytu - 329 355,96 zł.
Dla komitetów utworzonych wspólnie dla działów z min. 2 niezależnymi członkami -
109 785,32 zł, z 3 niezależnymi członkami komitetu audytu - 164 677,98 zł.
Obsługę administracyjną komitetów audytu będą zapewniać komórki audytu wewnętrznego utworzone w ministerstwach. W związku z powyższym nie przewiduje się znacznego zwiększenia kosztów ich funkcjonowania.

Proszę zwrócić uwagę na to, że ten milion zł w postaci premii wypłaconych pracownikom centrali PKP CARGO nie stanowi całych kosztów poniesionych przez spółkę. Do tego trzeba jeszcze doliczyć składki na ZUS, które pracodawca odprowadza od każdego składnika wynagrodzenia.

Dziwne to praktyki władz PKP CARGO w czasie gdy spółka tonie i grozi jej bankructwo.

Cytat: Pytanie do innych użytkowników: prezes A. Wach też za to odpowiada? Wiedzę o tym posiadał?
Prezes PKP S.A. Andrzej Wach jest przewodniczącym rady nadzorczej PKP CARGO. O premiach wiedzieć musiał, a decyzję zarządu o wypłacie 1 mln zł dodatkowej premii musiała chyba nawet zaakceptować rada nadzorcza jako organ nadrzędny. W radzie nadzorczej zasiadają także związkowcy - przedstawiciele załogi:

Marek Podskalny - przewodniczący Sekcji Zawodowej NSZZ "Solidarność" PKP CARGO SA.

Krzysztof Czarnota - przewodniczący Rady Branżowej Przewozów Towarowych w Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP.

Stanisław Kocoń - przewodniczący Rady Zakładowej Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Katowicach.

Witam. Dzieki SPIKER za informacje. Być może Beatrycze ma rację, ze tak się dzieje. Może to nie na dole kolejarzy trzeba zwalniać, tylko prezesów i członków rady nadzorczej. Może to oni się na swoje stanowiska nie nadają i pozwalają na dobór protegowanych wg swojego pokroju. Czytam wasze FORUM i takie rzeczy dzieją się w innych waszych zakładach np CARGO. I co ciekawe wtórują im w większości "wierchuszki" z Solidarności. Oni chyba pomylili powołanie, ale dla utrzymania pewnie wysokich wynagrodzeń za "ciężką" kolejarska pracę zrobią wszystko. Teraz wiem dlaczego w gazetach piszą o złej sytuacji PKP, podwyżkach za bilety - "specjaliści tak wysokiej klasy kosztują. Panie Prezesie w kryzysie koszty wzrastają trzeba podnieść ceny biletów - tylko co Pan zrobi, jeżeli tych biletów nikt nie kupi. Na Pana pensję też może zabraknąć.
Jeszcze dodam jedno. Być może się pomyliłem, może wraz z kluczem wasza Dyrektor czyści stołki dla swoich z klucza "specjalistów", mających rozłozyć kolej i kolejarzy? To w polityce normalne i nie jest zjawiskiem nienormalnym.

Jakby jacyś lekarze pytali, dlaczego nie starcza na podwyżki dla nich, to mają odpowiedź (a własciwie jedną z odpowiedzi):

Rząd daruje stoczniom miliard?
Rząd pracuje nad ustawą umarzającą długi polskich stoczni. Może to kosztować budżet miliard złotych. A w przyszłości może jeszcze więcej

Nowych inwestorów i rozdział Stoczni Gdańskiej od Stoczni Gdynia bracia Kaczyńscy obiecali stoczniowcom w kampanii wyborczej. Żeby spełnić te obietnice, minister skarbu wymienił już władze w stoczniach - rady nadzorcze i zarządy. Obsadzili je działacze PiS. Teraz opracowali ustawę, która odciąża stocznie z długów. W zamian nie nakłada na nie żadnych obowiązków.
(...)
W poniedziałkowym "Gościu Radia Zet" lider PO Donald Tusk zarzucił PiS, że partia ustawiła w stoczniach "stolik", przy którym rozdawane są przywileje, pieniądze i władza.- To jest de facto ten sam stolik, jak za Leszka Millera - mówił Tusk. - Mówię o tym między innymi dlatego, że w
Gdańsku huczy o tym, jak wygląda reforma Stoczni Gdańskiej. (...) W Gdańsku mówi się, że nowe PiS-owskie władze stoczni skoncentrowały się tylko na jednym, na podwyższeniu, i to drastycznym podwyższeniu, wynagrodzeń dla nowych szefów.
http://gospodarka.gazeta....181,3368315.htm

l

No to romann wykazał się tzw. kobiecą intuicją. Ale ja nie o tym chciałem.
Zastanawia mnie dość mocno z jakiego to powodu ktoś sam sobie może ustalać wynagrodzenie?! Tym bardziej, że ilość radnych w tym konkretnym przypadku jest znikoma. Dlaczego ja, bądź ktokolwiek inny pracujący na etacie nie może sobie sam ustalać wynagrodzenia, tylko skazany jest na łaskę szefa, kim by on nie był i po jaką postacią nie występował (jednoosobowo, w formie rady nadzorczej, itp.)? Zwróćcie uwagę, że nie ustosunkowuję się tu do biskupieckiego przykładu, ponieważ dokładnie nie znam środowiska (szczęście moje - spokojniej śpię ). Zatem wracając do meritum, co jest hamulcem, oprócz oczywistego pręgierza wyborczego, aby powstrzymać radnego (tego czy owego) od ustalenia sobie maksymalnego (dopuszczonego ustawowo) wynagrodzenia? Czy komukolwiek z obywateli będzie chciało się zaskarżyć taką podwyżkę do sądu i walczyć w imię ciemiężonego ludu jak Robin Hood lub inny Don Kichot, jeśli nawet taka decyzja budzi w nich awersję? Jakie jest formalne uzasadnienie takiej decyzji rady, oprócz tej podawanej przez Toma? Czy w ogóle taką uchwałę należy formalnie uzasadniać w jej treści? Z mojej wiedzy wynika, że NIE!


| Reprezentuje spółkę z o.o. Zarząd spółki. Właściciele - udziałowcy maja
| prawo kontrolowania, powoływania i odwoływania zarządu ale nie mogą
| spółki reprezentować. Nie maja też wpływu na sprawy bieżące.

A czy uprawnienia właścicieli nie zależą po prostu od umowy spółki? Jako


Nie, określa je kodeks spółek handlowych. Wspólnicy sp. kapitałowej
wnoszą do spółki KAPITAŁ i do zysków z tego kapitału mają prawo.
Chcesz mieć wpływ na decyzje w spółce musisz wziąć na siebie
odpowiedzialność czyli zostać członkiem zarządu.

właściciel chyba mogę wystawić, podpisać i podbić fakturę (bo właściwie
tylko o to mi chodzi) i nie pobierać za to wynagrodzenia ani nie płacić ZUS.


Faktury nie wymagają podpisu ani pieczątki więc są to tylko ozdobniki.
Wydrukować może szwagier sprzątaczki. Po tym kto drukował fakturę z
reguły nie zostaje śladu.

Prowadzenie firmy to na ogół więcej niż wystawianie faktury.

Oczywiście zawsze możesz kierować firmą z tylnego siedzenia ale licz sie
z tym, że twój zarząd, który musi być i którego prawa, obowiązki i
odpowiedzialność nie mogą być przeniesione na inny organ, może Cię np.
"wyrolować" lub może po prostu nie chcieć brać odpowiedzialności za
Twoje decyzje, które ma sygnować.

| Udziałowiec, o ile nie pełni w spółce innych funkcji nie ma prawa
| reprezentowania spółki. Może być członkiem zarządu lub piastować dowolne
| stanowisko, w tym kierownicze, ale wtedy reprezentuje spółkę z racji
| tego stanowiska a nie bycia wspólnikiem.

No ale ZUSu płacić nie musi, prawda?!


Jeżeli otrzymuje wynagrodzenie to Zus musi płacić.

Zwolnione z ZUS są jedynie diety członków rady nadzorczej. Ale znowu -
rada nie ma prawa reprezentowania spółki, rada kontroluje zarząd.
I wracamy do punktu wyjścia.

Kwestia samego podatku akurat nie jest już problemem. Chcę zminimalizować
koszty stałe działalności firmy w pierwszym okresie. Policzyłem i bardziej
opłaca mi się "podwójne" opodatkowanie niż ZUS z gadżetami.


Koszty pełnej księgowości i KRSu minimum raz do roku wziąłeś pod uwagę?

Maddy



| A czy uprawnienia właścicieli nie zależą po prostu od umowy spółki? Jako

| Nie, określa je kodeks spółek handlowych. Wspólnicy sp. kapitałowej
| wnoszą do spółki KAPITAŁ i do zysków z tego kapitału mają prawo.
| Chcesz mieć wpływ na decyzje w spółce musisz wziąć na siebie
| odpowiedzialność czyli zostać członkiem zarządu.

A jak z prokurentem?

| Udziałowiec, o ile nie pełni w spółce innych funkcji nie ma prawa
| reprezentowania spółki. Może być członkiem zarządu lub piastować
| dowolne
| stanowisko, w tym kierownicze, ale wtedy reprezentuje spółkę z racji
| tego stanowiska a nie bycia wspólnikiem.

| No ale ZUSu płacić nie musi, prawda?!

| Jeżeli otrzymuje wynagrodzenie to Zus musi płacić.

Z umowy o pracę.
Termin "wynagrodzenie" nie dotyczy li tylko umowy o pracę.


A czy ja gdzies pisałam że dotyczy?

Ale żeby wypłacane kwoty były kosztem, muszą być wypłacane 'za coś'.
Jeżeli nie umowa o pracę to kontrakt menedżerski.
Też ozusowany, bo dla ZUS to zlecenie. Tylko etat w innym miejscu
zwalnia kontrakt z zusu.
Jakby nasz kolega miał gdzieś etat to by kwestii unikania ZUSu nie było
w ogóle.

Jakie inne wynagrodzenie dla członka zarządu proponujesz, które by
jednocześnie nie biło po oczach "migamy sie od ZUSu jak sie tylko da" z
jednej strony a "wyprowadzamy kasę bokiem ze spółki" z drugiej?
Bo to są pieniądze spółki a nie wspólników, tak gwoli ścisłości.

| Zwolnione z ZUS są jedynie diety członków rady nadzorczej.

A na jakiej podstawie chcesz ozusować wynagrodzenia członków zarządu,
nie mających zawartej umowy ze spółką?


Najpierw powiedz na jakiej podstawie on w ogóle otrzymuje wynagrodzenie.
Takie pytanie zada pierwsza kontrola skarbowa, warto mieć gotową odpowiedź.
Jeżeli nie świadczy pracy to świadczy usługi. Umowa o świadczenie usług
- kontrakt menedżerski - ZUS.

Maddy



Trzeba jednak dodac ze Cargo tez powinno niedlugo stac sie przewoznikiem
prywatnym (mowia o 2004 roku). Okres przejsciowy ma posluzyc na dokonanie


Pytanie, czy bedzie ktos chetny, zeby kupic akcje Cargo.

niezbednych inwestycji dla sprostania przyszlej konkurencji. Mowi sie poza
tym szeroko o przerostach kosztow w Cargo i PLK, ktore maja za duzy majatek.
Rowniez Cargo moze byc w stanie obnizyc ceny.


Chcialbym wierzyc, ale obawiam sie, ze przed prywatyzacja trudno oczekiwac
znaczacych redukcji kosztow. Dwa fakty chcialbym tu przytoczyc:

1. W Radzie Nadzorczej PKP-Cargo SA jest przynajmniej 3 przedstawicieli
zwiazkow zawodowych i sa oni nastawieni na obrone ilosci miejsc pracy - takie
wnioski wysnuwam z lektury biuletynow PKP-Cargo dostepnych na ichniejszej
stronie internetowej.

2. Przyklad z Lublina, ktory nam tutaj Kolbak :) opisywal: na nastawniach
pracuja maszynisci. Ja rozumiem to w ten sposob PKP Cargo wykorzystuje Kodeks
Pracy (nie pamietam, ktory artykul), zeby przenosic pracownikow na maks 3
miesiace bez obnizenia wynagrodzenia (tak to wlasnie opisywal Kolbak, co
pasuje do Kodeksu Pracy) do innych prac. Czyli zamiast zwolnic czesc
maszynistow i zatrudnic za mniejsze pieniadze (znowu sie powoluje na Przemka)
nastawniczych wola miec spokoj ze zwiazkami - w krotkim okresie jest to
oczywiscie z korzyscia dla pracownikow, ale w dlugim wplyw pracownikow na
polityke firmy moze okazac sie fatalny.

W dodatku przypuszczam, ze tak jest nie tylko w Lublinie i to sie bez nowego
wlasciciela nie zmieni.
Analogicznie z PLK: to, co o bezrobociu powtarzaja rozni panstwowi urzednicy
i czlonkowie zwiazkow zawodowych, kaze myslec, ze o obnizeniu kosztow
wynagrodzen i z nim zwiazanych ZUS-ow nie ma co myslec. Obym sie mylil, bo
sama wyprzedaz majatku to moze byc za malo - wszak amortyzacja nie powoduje
wydatkow pienieznych.

intermodalne (dzis prawie nie istniejace). To wymaga nakladow, ktore beda po
wejsciu przewoznikow z UE do Polski. Miejsce na torach w kazdym razie jest:
obecnie wykorzystujemy tylko 2/3 przepustowosci.


Tez mam taka nadzieje :)

[ciach]

Ja tez. ;) Dlatego staram sie byc optymista.


:-)

Pozdrawiam,
Kuba

http://www.tomos.web1000.com


PS1 Mnie sie otwiera strona www.web1000.com - czy to tak powinno byc?

PS2 Kolbak, mam nadzieje, ze nie przeinaczylem Twoich relacji z Lublina,
ktore sobie pozwolilem wykorzystac jako przyklad.
Z wyrazami sympatii :)
K.


| Nie mogę zrozumieć  tak wielkiej fali nienawiści do pana senatora Koguta


moze dlatego? :

"Od:  Humpty
Data:  Pon 3 Sty. 2005 10:14

Poniższą informację dedykuję wszystkim miłosnikom dzielnego
zwrotniczego ze stacji Stróże. Czytajcie, czytajcie, bo w
Naszym Nocniku takich newsów nie ma. A ja zacytowałem ją z
forum czytelników Wyborczej:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19015910&v=2&s=0
----cytat---
Stanisław Kogut jest członkiem rady nadzorczej PKP S.A.
Za radzenie w tej radzie bierze 19706 zł (2003r).
Jako szef kolejarskiej Solidarności bierze od PKP 7000 zł
miesięcznie, plus samochód służbowy, komórka, sekretarka,
darmowe bilety PKP, ale woli jeździć samochodem.
Jest również wice-przewodniczącym sejmiku małopolskiego
(kadencja 2002-2006) z tego źródełka 20129 zł (2002r).
Jest prezesem Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym. Jego
biznes ma imię Ojca Pio i kosztował 13milionów.
W skład tego wchodzą:
Hotel, pokoje dwuosobowe. Sala konferencyjna na 80 osób,
klimatyzowana.
Dwie sale komputerowe. Sala gimnastyczna. Jadalnia, basen,
leżanki wodne. Cena: 70 zł za dzień od osoby. Narady,
sympozja połączone z odnową biologiczną 200zł od osoby za
dwa dni. Na to ściepe dali:
Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
(ponad 6 mil).
Samorząd województwa małopolskiego, (powiat nowosądecki).
Fundacja Polsat.
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.
Urzędy pracy.
No i oczywiście dotacje od bogatych PKP.
Przy budowie tego ośrodka, masowo był wykorzystywany sprzęt PKP.
Ośrodek Koguta przyjmuje w roku około 30 tysięcy klientów i
jak wylicza ma od
osoby zysk około 12zł.
Są jeszcze spółki zależne, Hipoterapia i Autyzm, w których
Kogut jest przewodniczącym rady nadzorczej.
Zadaniem tych spółek jest wygenerowanie kosztów z fundacji.
Jest Kogut również przewodniczącym rady nadzorczej
?Telepraca?, która sprzedawała akcje warte 5tyś zł po 159
tyś zł fundacji Koguta.
Stanisław Kogut jest człowiekiem wyjątkowo szlachetnym i
wszystkie funkcje w swoich fundacjach pełni honorowo bez
pobierania wynagrodzenia (tak twierdził w 2003 r.). Na
chlebuś zaś zarabia pracując w Zakładzie Taboru w Nowym
Sączu jako naczelnik sekcji.
Ciekawy jestem jakie teraz kręci lody.
Amen. "

update:
Oczywiscie nastapily male zmiany, o ktorych wiemy ;)


http://www.pkp.pl/aktualnosci_wybor_1.php?id=840

Wprowadzenie w grupie PKP Katalogu Dobrych Praktyk
Andrzej Wach - Prezes Zarządu PKP S.A. zapowiedział wprowadzenie w grupie
PKP Katalogu Dobrych Praktyk. Dobre Praktyki to zbiorów zasad i norm
wprowadzony trzy lata temu przez spółki notowane na warszawskiej giełdzie
papierów wartościowych.

Dobre Praktyki wyznaczają nowe standardy, jakie powinni spełniać członkowie
rad nadzorczych i zarządów. Precyzują zasady, które powinny towarzyszyć
ustanawianiu wynagrodzeń dla władz spółek i jakimi wartościami powinny się
te władze kierować w swojej pracy. Zapowiedź ta padła podczas trwających dwa
dni wykładów i dyskusji przedstawicieli zarządów spółek grupy PKP, rad
nadzorczych i związków zawodowych. Ich tematem był: Plan Operacyjny zarządu
PKP S.A, strategia restrukturyzacji grupy PKP, pojęcie ładu korporacyjnego i
zasady Dobrych Praktyk w spółkach publicznych, rola związków zawodowych w
procesie przekształceń własnościowych, procedury prywatyzacyjne i wizerunek
PKP.
Cykl trwających szesnaście godzin szkoleń rozpoczęli Minister Grzegorz Mędza
i Dyrektor Departamentu Kolejnictwa Ministerstwa Infrastruktury Jakub
Mieńkowski. O strategii i planach centrali PKP mówili: Prezes Zarządu
Andrzej Wach i Wiceprezes Zbigniew Szafrański. Andrzej Nartowski (red.
naczelny Gazety Bankowej) prezentował zasady ładu korporacyjnego i
przybliżył pojęcie Dobrych Praktyk w grupie spółek PKP. Proces
prywatyzacyjny prezentował Krzysztof Głogowski - doradca Ministra Skarbu
Państwa. Mariusz Poślad z Komisji Papierów Wartościowych i Giełd i Łukasz
Jagiełło z Giełdy Papierów Wartościowych opisywali zarządom i radom
nadzorczym zasady debiutu na giełdzie i warunki praktycznego funkcjonowania
spółek giełdowych. Rolę związków zawodowych w dotychczasowych prywatyzacjach
przedsiębiorstw publicznych przybliżał Grzegorz Orłowski.
Dobre Praktyki w spółkach to katalog zasad i norm wprowadzony przez spółki
notowane na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych w 2002 roku.
Katalog Dobrych Praktyk wzorowany jest na zasadach Corporate Governance,
które powstały na początku lat dziewięćdziesiątych w Wielkiej Brytanii i
natychmiast zostały wdrożone przez największe firmy działające w Unii
Europejskiej. Monitoringiem przestrzegania tych norm zajmuje się Komitet
Dobrych Praktyk i Polish Forum Corporate Governance.

Pełna treść Zasad Dobrych Praktyk i inne informacje na stronie:
http://www.pfcg.org.pl
Dodatkowe informacje:
Michał Wrzosek
Rzecznik Prasowy PKP S.A.
Tel. (022) 52 49 200, 0 601 329 049


| Mam dość. Trzeba się w końcu zebrać i wybrać normalnych ludzi, którzy
będą
| dbać o NASZE interesy, a nie swoj pełny portfel i ciepłą posadkę.

| jestem za !


ja też!

To namawiaj sąsidów, żeby wszyscy przyszli na zebrania grup członkowskich
i
wybrali ZUPEŁNIE NOWYCH ludzi do władz.


W niektóych miejscach wiszą już ogłoszenia o zebraniach grup.
Rzeczywiście trzeba stawić się tłumnie i nie dać sobie wcisnąć kitu.
Bo później to już będzie znów parę lat takich rządów, jakie wybierzemy.

Jedyna metoda. Po robić kolejną
rewolucję, i wybierać trzeci zarząd, to juz by było przegięcie.
Byłem na zebraniu grupy w zeszłym roku i wybory wyglądały w ten sposób:
"ta
pani już jest delegatem, wiec nie będziemy jej zmieniać, prawda? A ten pan
jest waszym przedstawicielem na radzie nadzorczej, więc też go zostawimy."


To teraz trzebaby zapytać "co KONKRETNIE ta osoba zrobiła jako delegat?"
Tylko, że jest mały problem - większość ludzi nie ma czasu na działanie w SM
i
z reguły wybory odbywają się z łapanki. Więc taki emeryt będzie dalej dobrym
kandydatem - dostaje ze SM kasę (w gazecie piszą, że RN przekroczyła budżet
na wynagrodzenia za spotkania - nowa rada nadzorcza (członkowska)
dobrowolnie
zrezygnowała z wynagrodzeń) większą niż wynosi jego emerytura, a jedyne, co
musi robić to podpisać się czasami w paru miejscach, tam gdzie mu każą i
podniesienie ręki na głosowaniu.

I oczywiście wększość ludzi dała się zmanipulować.
A z tego, co słyszałem, to na walnym był przerabiany statut tak, żeby
członkowie mieli dostep do zebrań rady i wgląd do ich decyzji. Tymczasem
ta
właśnie zostawiona pani byłą za to odpowiedzialna i do sądu trafił
sfałszowany statut, taki jak był wcześniej! Skandal!


A to już się nadaje do prokuratury.

sanvean


Dla mnie ciekawsze jest to, ze bank w ub.r. zarobil 44,7 mln zl, a
wynagrodzenia zarzadu i rady nadzorczej w 2001r. wyniosly 32 mln zl (w tym
odprawy zarzadu) !!!! Albo jeszcze to ze minister finansow Marek Belka jest
w radzie nadzorczej tego banku !
pzd

"SANWIL" S.A.

Sprawozdanie Rady Nadzorczej Sanwil SA z wyników oceny Sprawozdania
finansowego, sprawozdania Zarządu oraz wniosku Zarządu dotyczącego pokrycia
straty za rok obrotowy 2005.

Rada Nadzorcza na podstawie art. 382 par 3 zbadała sprawozdanie finansowe za
rok obrotowy 2005, sprawozdanie Zarządu oraz wniosek, co do pokrycia straty
za rok 2005 w wysokości 17 181,98 zł.

Rada Nadzorcza na podstawie zasady nr 18 zawartej w dokumencie "Dobre
praktyki..." dokonała oceny sytuacji Spółki. Spółka Sanwil SA osiągnęła w
roku 2005 przychody na poziomie 39 882,4 tys. zł, oraz zysk na sprzedaży
365,5 tys. zł. Suma bilansowa wzrosła do 40 866,1 tys. zł. W ocenie Rady
Nadzorczej wyniki osiągnięte przez Spółkę w 2005 roku były niezadowalające.

Wobec złych wyników za I kwartał 2005 roku Rada Nadzorcza dokonała zmiany
składu Zarządu. Działania Spółki pod kierownictwem nowego Zarządu zostały
ukierunkowane na ograniczenie kosztów, rozwijanie działu sprzedaży i
marketingu, rozwój eksportu, oraz modernizację zakładu i wejście na nowe
rynki.

Z powodzeniem rozwijano w 2005 roku sprzedaż zagraniczną. Ponadto w wyniku
działań marketingowych pozyskano nowych znaczących odbiorów w branży
meblarskiej na terenie kraju. Owocem nawiązania współpracy z wiodącymi
projektantami wprowadzono do sprzedaży nowe kolekcje wyrobów, które powinny
przyczynić się do zwiększenia sprzedaży w roku 2006.

Ponadto w 2005 roku dokonano inwestycji w park maszynowy w celu dostosowania
wyrobów do oczekiwań bardziej wymagających klientów. Zakupiono m.in. tumbler
przy współudziale środków z SPO WKP.

Rada Nadzorcza pozytywnie ocenia działania Spółki w zakresie renegocjacji
układu zbiorowego pracy i wdrożenia systemu wynagrodzeń opartego w większym
zakresie na wydajności poszczególnych pracowników.

W 2005 roku rozpoczęła także działanie spółka zależna WINISAN na terenie
Ukrainy. Pomimo poniesienia znaczących kosztów na uruchomienie produkcji w
2005 roku WINISAN osiągnął pozytywne wyniki finansowe.

Rada Nadzorcza SANWIL S.A.

Załącznik do Raportu bieżącego Nr 15/2006


10.1.Warszawa (PAP) - Telekomunikacja Polska SA osiągnie w tym
roku 15 mld 177 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów, czyli
o 23,3 proc. więcej niż przewidywała, że osiągnie w 1999 roku -
podała spółka w poniedziałkowym komunikacie.

 Łączne nakłady inwestycyjne TP SA w 2000 roku wyniosą 8 mld 184
mln zł i zostaną skierowane na rozwój infrastruktury
telekomunikacyjnej oraz inwestycje kapitałowe - podała spółka.

 Według prognozy, tempo wzrostu wynagrodzeń wyniesie w tym
roku w spółce 16,3 proc. Na wynagrodzenia zostanie przekazane 2
mld 700 mln zł, zaś udział kosztów wynagrodzeń i świadczeń na
rzecz pracowników w kosztach operacyjnych wyniesie 29,9 proc.

 Telekomunikacja Polska planuje też sprzedać w tym roku ok. 1
mln nowych numerów telefonicznych.

 Podstawą sporządzenia prognozy jest przewidywany przez spółkę
na 2000 rok Cennik Krajowych Usług Telekomunikacyjnych oraz plan
ekonomiczno-finansowy.

 Rada Nadzorcza TP SA przyjęła ten plan na posiedzeniu 7
stycznia tego roku, zgadzając się jednocześnie na zaciągnięcie w
2000 roku zobowiązań nie przekraczających łącznie 4 mld 500 mln
zł.

 "Spółka będzie monitorowała możliwości realizacji prognozy, a
w przypadku istotnych różnic dokona stosownej korekty" -

 Po trzech kwartałach ubiegłego roku Telekomunikacja Polska
osiągnęła przychody ze sprzedaży produktów w wysokości 8 mld 858
mln 744 tys. zł i zysk netto w wysokości 881 mln 29 tys. zł.

 TP zainwestowała od stycznia do końca września 1999 roku 3
mld 672 mln zł. (PAP)

Crosspost: pl.misc.telefonia, pl.misc.telefonia.gsm



Producenci i importerzy paliw oraz detaliczni sprzedawcy gazu za tonę paliwa
lub gazu będą płacić dodatkowo 105 zł. Litr paliwa w dystrybutorach będzie
dla kierowców o około 6 groszy droższy niż dotychczas.


Myślę że nie ~ 6 groszy, a 9 - 11 groszy. Producenci i Importerzy nie wezmą
na siebie pozostałej części podwyżki/złodziejstwa.

Nadzór nad gospodarowaniem środkami funduszu sprawuje Rada Nadzorcza BGK.
Bank pobiera wynagrodzenie prowizyjne z tytułu prowadzenia funduszu.


O i już mała furtka do zarabiania dodatkowej kasy.

"GW": Poradnik zdziercy drogowego (fajny tytuł :[)

"...Kupując paliwo na stacjach, płacimy głównie podatki: z 3 zł za każdy litr benzyny już 2 zł to podatki.
Jednak Sejm zdecydował wczoraj, że dopłacimy jeszcze co najmniej 9 groszy -
komentuje w "Gazecie Wyborczej" Andrzej Kublik.
Pieniądze z tego kolejnego podatku mają finansować budowę dróg.
Rząd i zwolennicy tej ustawy jakby już zapomnieli, że kilka lat temu do
ceny benzyny doliczono podatek drogowy. Zapomnieli też, iż na drogi planowano
przeznaczyć pieniądze z akcyzy, którą kierowcy płacą, kupując samochody.
Ten podatek daje zaś 700-800 mln zł rocznie. Niewiele mniej niż opłata paliwowa,
która ma przynieść 1 mld zł rocznie - zauważa publicysta.

"GW":Andrzej Kublik - Od przyszłego roku droższe paliwo
http://www2.gazeta.pl/auto/1,24766,1726849.html
"...Wzrost akcyzy pociągnie za sobą zwiększenie VAT-u (liczy się go od ceny z wraz akcyzą).
Ministerstwo Finansów nie przedstawia danych na temat wpływów VAT
ze sprzedaży poszczególnych towarów i usług. Ale już obecnie,
kiedy za litr benzyny płacimy na stacji 2,35 zł, to z tego 2,1 zł to podatki.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

1. Bogdan - Ford 93' (84'-On Sale) P.M.S.
2.             Jak dobrze być złym ??
3.                    G-G:1665912
4. :
5. :O


Firma Mitsubishi odwola do naprawy 1,800,000 samochodow w Europie, USA i
Japonii po przyznaniu sie do falszowania i ukrywania przed wladzami
powaznych usterek zglaszanych przez klientow.

W wiekszosci krajow firmy motoryzacyjne sa prawnie zobowiazane do zglaszania
wladzom wszelkich raportowanych przez klientow problemow z pojazdami
a szczegolnie tych, ktore groza bezpieczenstwu uzytkownikow.
Japonskie Ministerstwo Transportu odkrylo, ze firma Mitsubishi oszukiwala
wladze od 1977 roku ukrywajac raporty klientow.

Firma na konfernecji prasowej w Japonii powiadomila, ze odwola do
powaznych napraw 800,000 pojazdow w Japonii i 1,000,000 poza granicami.

Koszt recall oceniono na okolo 69 milionow dolarow (7.5 miliarda yenow).

Po przeprowadzeniu wewnetrznego dochodzenia prezydent firmy Mitsubishi,
Katsuhiko Kawasoe przyznal, ze nie ma innego wyjscia, jak przyznac sie do
godnych pozalowania faktow, ktore odkrylo sledztwo.

Okazalo sie, ze raporty na temat powznych usterek byly celowo ukrywane przez
pracownikow firmy. Raporty dotyczyly tak powaznych defektow jak zanik
dzialania hamulcow, czy odpadajace lub cieknace zbiorniki paliwa itp.
Ponad polowa z tych raportow byla oznakowana w firmie jako
"tajna" i naprawy dokonywano jedynie u poszkodowanego klienta, bez
odwolywania modelu pojazdu, w ktorych szczesliwie trafem usterka nie
wystapila. Po gwarancji oczywiscie koszta ponosil klient niue mowiac
o ryzyku jakie ponosil.

Mitsubishi przyznalo, ze praktyka ukrywania tych danych byla szeroko
znana wiekszosci pracowniko dzialu reklamacji, ich szefow i siegala
nawet do aktualnego czlonka rady nadzorczej !

W rezultacie skandalu firmie groaza olbrzymie kary finansowe,
ciecia wynagrodzen zarzadu firmy i napewno posypia sie glowy,
zwlaszcza, ze sledztwo panstwowe w Japonii wiaze co najmniej trzy
powazne wypadki z usterkami, ktore inaczej zostalyby naprawione.

Ministerstwo japonskie postanowi niebawem, jak zostanie ukarana firma.

Ciekawostka sytuacji jest to, ze 34% firmy Mitsubishi nalezy
od niedawna do koncernu DaimlerChrysler, ktory zaistnialej sytuacji
nie jest winien a poniesie jakby nie bylo czesc kosztow.

Uklony


Prezes Tramwajów Warszawskich otrzyma wkrótce 75 tysięcy złotych nagrody. Szef
MPT - 33 tysiące. Nieco mniej prezesi innych miejskich spółek

Wczoraj zarządzenia o wypłaceniu nagród szefom kilku miejskich spółek podpisał
w imieniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego jego zastępca Mirosław Kochalski.

- Nie ukrywamy, że miasto chce jak najlepiej wynagradzać świetnych menedżerów.
Chcemy, żeby byli doceniani, podobnie, jak na rynku prywatnych spółek. Nie ma
innego wyjścia, jeśli chce się utrzymać w mieście fachową kadrę - uzasadnia
decyzję wiceprezydent Kochalski.

Nagrodowym rekordzistą okazał się szef Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos -
dostanie premię podwójną. Na wniosek rady nadzorczej TW prezydent zgodził się
przyznać mu 45 tys. zł (brutto) rocznej i 30 tys. zł jubileuszowej za 30-lecie
pracy.

- Nagroda jubileuszowa wynika z kodeksu pracy, a roczna jest docenieniem
efektów zarządzania firmą. Tak się zdarzyło, że prezes dostanie akurat teraz
obie nagrody - wyjaśnia Mirosław Kochalski. I zwraca uwagę, że 'Tramwaje
Warszawskie' pod wodzą Krzysztofa Karosa przygotowały najwyżej w Polsce
oceniony wniosek o dofinansowanie przebudowy trasy tramwajowej w Alejach
Jerozolimskich za 24 mln euro.

Prezes TW, zapytany, na co przeznaczy pieniądze, zamyślił się.

"- Szczerze mówiąc, jeszcze się nie zastanawiałem. Każdy ma jakieś dziury w
budżecie. Kredyty będę mógł pospłacać - odpowiedział szczerze Krzysztof Karos."

Kolejnymi docenionymi urzędnikami są: prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa
Taksówkowego Andrzej Gelberg - dostanie 33 tys. zł nagrody rocznej, prezes
Miejskich Zakładów Autobusowych Roman Podsiadły - 2,5-krotność własnego
wynagrodzenia (ok. 25 tys. zł), a Wiesław Longota, szef Miejskiego
Przedsiębiorstwa Oczyszczania - półtorej swojej średniej pensji (czyli ok. 15
tys. zł).  

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_051130/warszawa_a_2.html

Pozdrawiam
Adam S.


Protest głodowy w gliwickim PKM

PAP 23-04-2005, ostatnia aktualizacja 23-04-2005 15:26

Pięciu pracowników Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej (PKM) w Gliwicach
rozpoczęło w sobotę protest głodowy w siedzibie firmy. Domagają się odwołania
zarządu i przywrócenia układu zbiorowego pracy. Po raz pierwszy pracownicy
PKM protestowali w tej sprawie we wrześniu 2004 r.
"Minęło pół roku, a sprawa nie posunęła się ani o krok do przodu. Pracownicy
są rozgoryczeni i zmęczeni sytuacją w firmie.
Dlatego zamierzamy kontynuować naszą akcję aż do skutku. W razie braku
reakcji następnym krokiem może być okupacja zakładu" - powiedział PAP Dariusz
Dragon z komitetu strajkowego.
Według niego, układ zbiorowy pracy w firmie, który został wcześniej
skutecznie wypowiedziany przez pracodawcę, jest obecnie "jak zawieszony na
cienkiej linie" i w każdej chwili może być zastąpiony mniej korzystnym dla
pracowników regulaminem wynagradzania. Związkowcy chcą m.in. utrzymania
rozmaitych dodatków do pensji i podwyżki najniższych stawek wynagrodzeń.
Jesienią ubiegłego roku samorząd Gliwic, posiadający większość akcji PKM,
ogłosił zamiar ich sprzedaży wyłonionemu w przetargu inwestorowi. Jednak
próba prywatyzacji nie powiodła się, podobnie jak zamiar powołania spółki
pracowniczej, która przejęłaby akcje przewoźnika. Związkowcy przerwali
prowadzony wówczas protest licząc, że planowana prywatyzacja wyjaśni
sytuację, a prawa pracownicze zostaną w tym procesie zagwarantowane.
Protest popierają wszystkie cztery działające w przedsiębiorstwie związki
zawodowe. Oczekują, że w najbliższych dniach rada nadzorcza firmy przedstawi
im wizję przyszłości zakładu. Nie zamierzają jednak przerwać protestu do
czasu gwarancji realizacji zgłoszonych postulatów. Zapowiadają, że nie chcą
utrudniać życia pasażerom, choć postawę zarządu oceniają jako prowokującą do
strajku. W sobotę nie udało się skontaktować z przedstawicielami zarządu
gliwickiego PKM. Gliwicki PKM - według Dragona - zatrudnia ok. 480 osób.
Codziennie w trasy wyjeżdża ok. 130 autobusów, obsługujących ponad 90 linii
komunikacyjnych w Gliwicach i okolicach.


Związkowcy chcą m.in. utrzymania

rozmaitych dodatków do pensji i podwyżki najniższych stawek wynagrodzeń.


Co oni pier****. Won na oddelegowanie np. do takich Suwałk - po 3-
miesięcznej karencji, jak zobaczą tatmejsze warunki pracy, a zwłaszcza
płacy, na które wcale się tam tak bardzo nie narzeka, to może zmiękną.
A zresztą nie ma przymusu być związkowcem - podkasywać rękawy i heja do
roboty brac udział w tworzeniu PKB, a nie tylko w jego dzieleniu.

Związkowcy przerwali

prowadzony wówczas protest licząc, że planowana prywatyzacja wyjaśni
sytuację


Czy oni naprawdę myśleli, że jak wejdzie taki inwestor strategiczny, to
dalej będą mogli się tak obijać?!

a prawa pracownicze zostaną w tym procesie zagwarantowane.


Żeby tak wszędzie były przestrzegane prawa i przywileje pracownicze, jak w
PKM Gliwice, to PIP musiałby zostać postawiony w stan likwidacji, bo nie
miałby co robić.
Jest na planie wolne - mają wolne. Zaplanowany urlop - jest urlop (wielu
pracowników w dzisiejszych czasach w ogóle nie ma takiego przywileju, i
jakoś żyje). Trzeba powołać komisję BHP - to została powołana; dac
pracownikom ciuchy, mineralną, Bóg wie co jeszcze - wszystko jest. Czas
pracy - kodeksowy - za wszystko inne zapłacone. Wypłata zawsze w terminie i
chyba też zawsze większa od przeciętnych zarobków w regionie, o kasjerkach
hipermarketów nie wspominając. I można by tu pisać, pisać, pisać takich
przykładów bez liku.

Protest popierają wszystkie cztery działające w przedsiębiorstwie związki
zawodowe. Oczekują, że w najbliższych dniach rada nadzorcza firmy
przedstawi
im wizję przyszłości zakładu.


To ja im szybciej przedstawię: zwolnijcie się. Oby prędzej, tym lepiej. Dla
waszego zdrowia psychcznego, i dla zakładu.

Gliwicki PKM - według Dragona - zatrudnia ok. 480 osób.


No to co tu więcej móić: 480 osób ma robotę. Wyżywienie, środki na czynsz -
już średnio * 3. Robota jak by nie była - jest. A przez czterech matołów
może jej nie mieć.

Do niczego ci ludzie.


Tematu ciąg dalszy:
Będzie jutro w gazecie ;-) Słowa Szarego możnaby sobie ładnie wydrukować
i powiesić nad biurkiem.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2672890.html

Głodówka w PKM Gliwice

  purz 24-04-2005 , ostatnia aktualizacja 24-04-2005 21:20

Pięciu pracowników Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Gliwicach
rozpoczęło w sobotę głodówkę w siedzibie firmy. Domagają się odwołania
zarządu przedsiębiorstwa i przywrócenia układu zbiorowego pracy.

- Zamierzamy kontynuować naszą akcję aż do skutku. W razie braku reakcji
następnym krokiem może być okupacja zakładu - zapowiada Dariusz Dragon z
komitetu strajkowego.

Dodaje, że pracownicy PKM-u są rozgoryczeni i zmęczeni sytuacją w
firmie. Po zawieszeniu układu wiele osób obawia się, że przygotowywany
regulamin wynagradzania będzie dla nich mniej korzystny, m.in. stracą
liczne dodatki do pensji.

Protest w PKM-ie popierają wszystkie związki zawodowe. Związkowcy
zapowiadają, że nie chcą utrudniać życia pasażerom i nie dążą do
strajku, ale ich zdaniem szefowie przedsiębiorstwa prowokują ich do
tego. - Jestem otwarty na rozmowy, ale mamy dziś takie czasy, że
pracownikom powinno się płacić za to, jak pracują, a nie za przywileje -
powiedział nam Henryk Szary, prezes PKM-u Gliwice.

Gliwickie przedsiębiorstwo zatrudnia dziś prawie 500 osób, a autobusy
PKM-u na zlecenie KZK GOP obsługują każdego dnia ponad 90 linii w
mieście i okolicach. Największym udziałowcem w PKM-ie jest gmina
Gliwice, która kilka miesięcy temu chciała sprzedać część swoich
udziałów. Nic z tego nie wyszło, w najbliższych dniach rada nadzorcza
PKM-u ma zdecydować o przyszłości przedsiębiorstwa.

pozdr
eMeM


Zgodzam się z Tobą że większość polskich spółek to gówna. Nawet jeśli mają
jakieś perspektywy to zazwyczaj kierowane są przez ludzi którzy w dupie
mają
ich przyszłość i rożwój. Większość kadry zarządzającj myśli tylko o tym
jak
dzięki nim napchać sobie kasy, a drenowanie spółek poprzez ogromne
wynagrodzenia zarządu, rady nadzorczej, pełnomocników, prokurentów itp.
chołoty jest tak powszechne że głowa boli. Tu jest właśnie miejsce na
porządkowanie tego bałaganu poprzez nadzór właścicielski którego ciągle u
nas brakuje i do którego mam np. pretensje do OFE. W niektórych spólkach
mogliby zrobić z tym pożądek...
Co do hossy - wcale nie powiedziałem że już jej oczekuję. Moim skromym
zdaniem - giełda w żadnym miejscu na świecie nie jest miejscem w którym
przedsiebiorstwa są właściwie wyceniane. Całe teorie o rzeczywistej
wycenie
firm poprzez rynek, właściwej alokacji kapitałów itp. są poprostu jeszcze
jedną bzdurą którą rzeczywistość od dawien dawna zweryfikowała. Na
wszystkich giełdach rządzą mody, emocje i psychologiczne zachowania tłumu.
Wahadło koniunktóry wychyla sie jedynie od skrajnego przewartościowania do
skrajnego niedowartościowania. Między jednym stanem a drugim potrzebny
jest
jedynie zmienny okres czasu w którym poszczególne stany się poprostu
znudzą.
Cała reszta sie już potem dostosuje sama - sytuacje makroekonomiczne,
mikroekonomiczne, polityczne itd. - zwróć uwagę jak np. te same
teoretycznie
pod względem wagi informacje czy dane są przez rynek interpretowane
zależnie
od sytuacji.



Wreszczie jakies fajne listy  :-))
Dodam od siebie, ze uwazam, iz narazie zarzadzajacy OFE maja gdzies...
wtracanie sie do zarzadow spolek...pewnie sa niedzwiedziami...:-((...  i
podejrzewam, ze beda jeszcze spac pare lat..zanim wezma sie za zarzady...
Spojrzmy np. na NFI... ale maja zarzadzajacych...ile to juz lat?... no i co?
...ano bieda z nedza...
Czesc
Arek Kusep


Dostają niesamowicie wysokie premie kosztem mieszkańców miasta, którym chcą od nowego roku zafundować kolejne podwyżki za swoje usługi.

=====================================================

Władza sobie nie żałuje
05.11.2008.
Zarabiają krocie choć zatrudnieni są w komunalnych spółkach, należących do miasta. Mimo wysokich zarobków, prezydent Lubina nagrodził ich za osiągane wyniki. Prezes MPWiK dostał prawie 52 tys. zł. brutto nagrody rocznej. To równowartość jego trzech wynagrodzeń zasadniczych. Równie hojnie obdarowano szefów MPO a nawet Mundo, które zarządza komunalnym śmietnikiem.

W Mundo szefuje najlepiej zarabiający w Lubinie urzędnik – naczelnik wydziału oświaty - Ryszard Zubko. W ubiegłym roku jego łączne wynagrodzenie - z dwóch etatów, diety radnego i diet otrzymanych w radzie nadzorczej - sięgnęło ...370 tys. zł.

O przyznanie nagród do prezydenta Lubina, wnioskują rady nadzorcze. Prezydent przychylił się do wniosków i w rezultacie Zubko otrzymał ponad 50 tys. zł brutto (słownie: pięćdziesiąt tysięcy złotych). Tyle samo wpłynęło na konto Jarosława Wantuły z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, a także Krzysztofa Kubiaka, prezesa MPO (Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania). – Nagrody stanowią trzykrotną wysokość ich miesięcznych zarobków. Najmniej otrzymał Damian Stawikowski, prezydencki asystent, który jest również prezesem komunalnego RTBS-u (Regionalne Towarzystwo Budownictwa Społecznego) na jego rachunek wpłynęła półtora krotność wynagrodzenia czyli około 21 tys. zł. brutto.

Krzysztof Maj tłumaczy - nagrody wynikają z realizacji planów inwestycyjnych i oceny pracy dokonanej przez właściciela. Maj pytany, czy zasadne jest przyznawanie tak wysokich nagród, odpowiada - wynikają one z przepisów Kodeksu Spółek Handlowych i są zgodne z prawem. Jest to zasadne. Pytany o wysokość nagród potwierdził, że stosowana była krotność wynagrodzeń poszczególnych prezesów - od 1,5 do 3-krotnego wynagrodzenia.

źródło : http://elka5.fm//content/view/31427/78/

Dyrektor biura zarządu byłego prezesa TVP Jana Dworaka Tomasz Posadzki na pożegnanie ze spółką dostał 280 tys. zł odprawy - dowiedziało się "Życie Warszawy".

Anna Milewska, która zasiada w obecnym zarządzie TVP, uważa, że sprawą powinna zająć się prokuratura.

- Jestem zaskoczona tak astronomiczną kwotą. Ta sprawa powinna trafić do organów ścigania. Przecież to ewidentne działanie na szkodę spółki - oburza się Milewska, która za prezesury Dworaka zasiadała w radzie nadzorczej TVP.

Oprócz odprawy, Posadzki skasował dodatkowo 82 tys. zł wynagrodzenia w związku z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Umowa, którą podpisał z nim Dworak, gwarantowała mu dodatkowo 288 tys. zł rekompensaty w związku z zakazem pracy u konkurencji.

Posadzkiego broni ówczesny szef rady nadzorczej TVP prof. Tadeusz Kowalski. - Jeśli firma jest duża i przynosi zyski, to stać ją na płacenie takich pieniędzy. W dużej mierze wiąże się to z tym, że byłym pracownikom telewizji publicznej bardzo trudno znaleźć pracę - uważa.

Oskarżeniami Milewskiej oburzony jest Jan Dworak. - To absurdalne zarzuty. Nie przyznałem Posadzkiemu żadnego dodatkowego odszkodowania oprócz tego, które miał zagwarantowane w umowie - mówi. Z Posadzkim, który w Telewizji pełnił funkcję dyrektora biura zarządu i spraw korporacyjnych, nie udało się gazecie skontaktować.

Równie sowicie została wyceniona druga kadencja Dworaka na stanowisku prezesa TVP. Spółka na odchodne musiała mu wypłacić 107 tys. zł (59 tys. w związku z okresem wypowiedzenia i 48 tys. odprawy). Wziąwszy pod uwagę, że kadencja trwała zaledwie cztery dni, każdy jej dzień kosztował Telewizję dokładnie 26 tys. zł - wylicza "ŻW".

Ukryte nagrania czy zdjęcia coraz częściej są dowodami, zwłaszcza w sprawach pracowniczych. O ich dopuszczeniu zawsze decyduje sąd
Dowód z nagrania dopuszczono też w sprawie Stanisława M., byłego członka zarządu i dyrektora finansowego jednego z operatorów telefonii komórkowej, któremu w piątek warszawski Sąd Apelacyjny odmówił wypłaty prawie miliona złotych. Chodziło o wynagrodzenie za skrócenie o cztery miesiące dwuletniej umowy o pracę.
Nagrał rozmowę z szefem
Zanim doszło do procesu, Stanisław M. podpisał porozumienie ze spółką o wcześniejszym odejściu. Na jego podstawie wypłacono mu 15 pensji (trzy za okres wypowiedzenia, i 12 z klauzuli konkurencyjnej, po ustaniu stosunku pracy). Po roku zażądał jeszcze miliona. Głównym jego zarzutem było to, że podpisał porozumienie pod wpływem groźby. Zgodnie z art. 87 kodeksu cywilnego ten, kto złożył oświadczenie woli pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony, może uchylić się od jego skutków, jeżeli mógł się obawiać, że grozi mu poważne niebezpieczeństwo osobiste lub majątkowe.

Czego się obawiał? Jacek W., przewodniczący rady nadzorczej (przez zarząd upoważniony do negocjowania porozumienia), w rozmowie telefonicznej ostrzegał go przed wysuwaniem dalej idących żądań. Groził, że zaangażuje wytrawnych prawników, skieruje sprawę do sądu, a Stanisław M. może nawet mieć do czynienia „z jego kolegami prokuratorami z Krakowskiego” (na Krakowskim Przedmieściu mieści się siedziba warszawskiej prokuratury). Tę rozmowę Stanisław M. nagrał bez wiedzy rozmówcy. Ale taśma była normalnym dowodem w sądzie

http://www.rp.pl/artykul/85584.html

Hieronim Ruta, członek rad nadzorczych kilku spółek związanych z Polsatem, kupił 9,2% akcji tej telewizji po nominalnej cenie 100 zł za jedną.



Nabycie przez niego za ponad 7 mln zł udziałów wartych obecnie ponad 450 mln zł umożliwił prezes Polsatu Zygmunt Solorz, wynagradzając w ten sposób Rutę za wkład w rozwój firmy - donosi "Gazeta Wyborcza".

Akcjonariusze Polsatu z Zygmuntem Solorzem na czele już na początku lutego zdecydowali, że Heronim Ruta dostanie prawo objęcia 72 403 nowych akcji tej stacji (uprzywilejowanych co do głosu dwa do jednego) po cenie emisyjnej równiej nominałowi, czyli 100 zł każdą. Oznacza to, że Ruta na cały pakiet musi wyłożyć 7 240 300 zł, ale na razie zapłacił jedną czwartą tej sumy, a na uiszczenie reszty ma czas do końca tego roku. Po podwyżce kapitału stanie się on znaczącym współwłaścicielem stacji, bo jego pakiet stanowi aż 9,2 proc. ogółu udziałów. Reszta prawie w całości jest kontrolowana przez Solorza, natomiast Ruta kupił również 1,871 mln akcji Cyfrowego Polsatu dostępnych niedawno w prospekcie emisyjnym, które warte są obecnie ok. 25 mln zł.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Polsat w ubiegłym roku odrzucił ofertę Axela Springera, który chciał kupić 25,1 proc. akcji tej stacji za maksymalnie 300 mln euro. Zygmunt Solorz uznał wtedy cenę proponowaną przez niemiecki koncern za zbyt niską, natomiast sam sprzedał swojej firmie część pakiet akcji po 6 310 zł za jedną. To oznacza, że nabyte w tym roku przez Hieronima Rutę udziały warte są ok. 457 mln zł. Zygmunt Solorz argumentuje udostępnienie mu akcji stacji po tak okazyjnej cenie chęcią wynagrodzenia go, nie precyzując jednak za co.

Hieronim Ruta zasiada w radach nadzorczych m.in. telewizji Polsat, platformy Cyfrowy Polsat, spółki PAI Media handlującej czasem antenowym Polsatu oraz TV 4 oraz kupionego przez Solorza w 1999 roku Invest Banku. Uchodzi za jednego z najbardziej kompetentnych i zaufanych współpracowników Zygmunta Solorza, któremu pomagał w kilku ważnych transakcjach - chociażby negocjował wraz nim pod koniec lat 90. zakupy udziałów w telewizjach na Litwie, Łotwie oraz w Estonii.

wirtualnemedia.pl

Zapraszam działaczy wszystkich związków, a przede wszystkim kolejarskiej "Solidarności", od przewodniczących związku w sekcjach, przez komisje zakładowe po Sekcję Krajową.

Macie na tyle odwagi, by pochwalić się swoim wynagrodzeniem zasadniczym i gażą z tytułu zasiadania w radach nadzorczych spółek Grupy PKP i KM? Czekamy!

Można samemu zamieścić informację o swoim wynagrodzeniu lub przesłać ją na adres e-mail forum.

Wkrótce wystartujemy z kolejną akcją w związku z dyskryminacją płacową i różnicowaniem płac osób pracujących na tych samych stanowiskach. Pisała już o tym Noema:
http://infokolej.pl/viewtopic.php?p=32710#32710

Pisał też ZZDKRŚ:
Wobec podjętych działań naszej organizacji związkowej mającej na celu wreszcie wyrównanie pracowników na tych samych stanowiskach, wykonujących taką samą prace, doszło do wyrównania uposażeń niemal wszystkich pracowników. To na skutek tego, że nasza organizacja związkowa obiecała wszystkim przesłanie wzoru pozwu do właściwych sądów pracy, w wypadku gdyby po raz kolejny pracodawca robił kominy placowe na tych samych stanowiskach. Straszyli, rozpuszczali plotki, a tak naprawdę wystraszył się pracodawca i kupieni działacze związkowi!
Dotychczas nie było to możliwe, ponieważ pracodawcy kolejowi z zasady kupowali związkowców maksymalną podwyżką płacy. Aby nie było woli równania w grupach uposażenia na takich samych stanowiskach, osób wykonujących taką samą pracę. W przeciwnym razie działacze związkowi musieliby się zrzec podwyżki płac, lub otrzymać ją w minimalnej wysokości.
Dzięki takiej polityce pracodawca też zyskiwał przez zaniżanie pracowników niewygodnych, domagających się swoich praw, a dodatkowo honorując spolegliwych ze znajomych, lub poleconych.

Sama zamierzam wystąpić do sądu pracy z odpowiednim pozwem i będziemy do tego zachęcać wszystkich kolejarzy, którzy są pokrzywdzeni. Szczegóły wkrótce...

Do kompletu w Warsie pozostają Andrzej Buczkowski i Artur Kowalczyk. Buczkowski od maja 2004 roku był prezesem ZABREM Sp. z o.o. w Zabrzu. W styczniu 2006 roku sąd ogłosił jej upadłość. Stąd znalazł się Warsie, gdzie wcześniej był w radzie nadzorczej jako reprezentant Skarbu Państwa. Z czegoś trzeba żyć. W Warsie jest członkiem zarządu, dyrektorem ds. marketingu i rozwoju, czyli od wydawania pieniędzy na promocję, bicie piany w mediach i snucie planów budowy sieci hoteli oraz restauracji. Mimo to Wars jeszcze nie upadł, a to tylko dlatego, że przyssał się do cyca IC.

Artur Kowalczyk (Solidarność, Polska) wygrał niedawno powtórnie wybory na stanowisko członka zarządu, przedstawiciela pracowników. Pełni też funkcję dyrektora operacyjnego. Nie mam pojęcia co ta nazwa w przypadku Warsu oznacza. Chyba zajmuje się eksploatacją, bo przecież nie operuje?

Ludzie donoszą, że obaj panowie bardzo się starali, by Terek nie czuł się w Warsie zbyt szczęśliwy. Buczkowski miał nawet ochotę go zastąpić. Wszak urodzony prezes jest. Dlatego wsadzono tam Supę. Na jakiś czas wojna podjazdowa o władzę została zawieszona. Chyba, że Celiński pogoni Buczkowskiego, wtedy będzie miał spokój na dłużej a i o hotelach i restauracjach nikt mu nie będzie marudził.

Nie spodziewam się, by Supa miał ochotę na rewolucję w Warsie. W jego wieku rewolucji raczej się nie wszczyna a i on żaden rewolucjonista. Byt przy IC Wars ma zapewniony a i pensję nie byle jaką na jakiś czas Supa ma pewną, choć niekoniecznie do emerytury. No, może w miejsce uczącej się Warsu i kolei młodzieży, pozostałości po Terku, na 11 piętrze polsatowskiego Blue Pointa zechce zatrudnić trochę swoich znajomych i znajomych znajomych. Nic w tym dziwnego, każdy tak robi. Jakby nie było, mimo mniejszego niż w IC wynagrodzenia - też niekoniecznie - będzie najwyżej pracującym prezesem w PKP. Jeszcze żaden kolejarz tak wysoko nie zaszedł. Na Wacha i Celińskiego z góry będzie patrzył. I za darmo obiad na biurko z baru na pierwszym piętrze, i czarnego Opla Vektrę. Chyba go Terek nie zajeździł, bo traktował go jak prywatnego. Ma czego chłopina żałować. Tak fajnie było.

No, to i ja wrócę do tematu. Krycha napisała:

Cytat: Prześluga jako pełnomocnik Centrali PKP SA rozbił "układ właścicielski" KOW-u na kilka spółek. Powód? Przy takim rozdrobnieniu udziałów trudniej kontrolować działania Zarządu spółki (Podsiadło - uważany za beneficjenta w/w układu - teraz cieplutko ma w Centrali pod skrzydłami Wacha).

Przed przyjściem pana Jacka Prześlugi właścicielem KOW była PKP SA. Tak się domyślam z tego zapisu, bo faktów nie znam. Pan Prześluga spowodował przekazanie lub sprzedaż (nie wiem jaka była forma przejęcia) udziałów spółkom-córkom PKP SA. W ten sposób zapewnił sobie rynek czytelniczy. Coś podobnego zrobił wcześniej Zubrzycki z Warsem, gdy właścicielem 50,02% akcji stała się PKP Intercity Sp. z o.o. Teraz wiem, dlaczego PKP Cargo SA kupowało po 5000 egz. "Kuriera PKP" i dlaczego na moje dwa zapytania o prenumeratę 2 egz. nie uzyskałem odpowiedzi.

Pamiętam, gdy prywatyzowały się Kolejowe Zakłady Usługowe i przekształcały w spółki pracownicze ich dyrektorzy a później prezesi i z biegiem lat główni udziałowcy stosowali podobny zabieg, aby nie utracić rynku kolejowego i zapewnić sobie terminowe płatności za wykonane usługi. Wprawdzie nikt nie szastał udziałami, ale do rad nadzorczych zapraszano interesujących ich ważnych kolejarzy. Najpierw byli to główni księgowi i dyrektorzy eksploatacyjni dyrekcji okręgowych, później ci sami ale z sektorów i pionów. Dzisiaj w radach nadzorczych tych spółek znajdziemy członków zarządów spółek PKP. Czysta korupcja.

Powiązanie kapitałowe KOW ze spółkami, których pracownicy stanowią rynek czytelniczy "Kuriera PKP", dało zarządom tych spółek możliwość zasiadania w radzie nadzorczej wydawnictwa i to bez łaski a z obowiązku. Nikt nie posądzi nikogo o korupcję. A więc, pan Prześluga odniósł pierwszy swój sukces w PKP. Zapewnił nieśmiertelność Kolejowej Oficynie Wydawniczej i dopływ kapitałów. Można w "Kurierze PKP" pisać co się chce, byle dobrze o zarządach spółek PKP i o samej PKP SA. Nieistotne jest nawet, czy ktoś to czyta, bo swoją część nakładu i tak udziałowcy kupią. Trzeba przecież zapewnić przychody spółce, której jest się współwłaścicielem, wynagrodzenia znajomym redaktorom, zarządowi no i radzie nadzorczej, w której się zasiada. Wcześniej pan Prześluga trenował to w Polskim Funduszu Kapitałowym - od 30 października 2006 r. w likwidacji.

Otrzymałam maila od Pana Buczkowskiego:

Witam!
Mam do Pani prośbę o zamieszczenie na forum INFO KOLEJ, w dziale dotyczącym Warsu, pliku (Enap.doc), który załączam do niniejszego maila. Skoro w dniu 18.08 zamieszczony został mail dotyczący mojej osoby (czym naruszono ustawę o ochronie danych osobowych) mam nadzieję, że mogę oczekiwać, w ramach przyzwoitości, tej przysługi.
Plik ten zawiera dokument opisujący moją pracę w Energoaparaturze, tak burzliwie dyskutowaną na wspomnianym forum.

Andrzej Buczkowski
Członek Zarządu
WARS SA

Prośbę spełniam, choć równie dobrze Pan Buczkowski sam mógłby to zrobić.

Mam uwagę do Pana Buczkowskiego - nikt tutaj nie naruszył ustawy o ochronie danych osobowych! Po pierwsze, z racji wykonywanej funkcji członka zarządu państwowej spółki poniekąd jest Pan osobą publiczną. Obejmując dobrowolnie stanowisko w WARS-ie zgodził się Pan na to, że opinia publiczna będzie patrzeć Panu na ręce i dotyczy to wszystkich członków zarządów i rad nadzorczych spółek Grupy PKP. W końcu to z naszych podatków wypłacane jest pańskie wynagrodzenie.
Po drugie, materiały opublikowane na Forum na pański temat dostępne są w internecie - podane są stosowne odnośniki do innych stron, np. KLIK. Jeśli nadal uważa Pan, że na tym Forum naruszono ustawę o ochronie (pańskich) danych osobowych - proszę wystąpić do odpowiednich organów ścigania zamiast wypisywać niedorzeczności. Ja rozumiem, że najlepiej grzałoby się wygodny stołeczek w państwowej spółce bez zbędnego rozgłosu i niewygodnych dyskusji na forum publicznym, ale niestety tak się nie da dopóki INFO KOLEJ będzie istnieć. W każdej chwili dla świętego spokoju może Pan przecież zrezygnować z funkcji wiceprezesa WARS-u i poszukać sobie innej pracy np. w prywatnej firmie. Wszak do fotela wiceprezesa WARS-u przyspawany Pan nie jest. Chyba, że posadki w zarządach kolejowych spółek traktuje się jako łupy partyjne dla kolesi i/lub "przeczekalnię" dla nieudaczników i różnych cwaniaków...? Bo czy dobry i sprawny fachowiec/manager "marnowałby się" na niepewnej posadzie w kolejowej spółeczce o fatalnej reputacji, zależnej od układów politycznych? Czy byłby rozrywany przez prywatne firmy, albo sam taką firmę posiadał? Pozdrawiam!

mc2, słuszne uwagi.

Ustalmy jedną rzecz. Dodatkowa (niczym nieuzasadniona) premia dla związkowca może być (i najczęściej taką rolę spełnia) formą korupcji, w zamian za jego spolegliwość, uległość itp. Korupcja jest naganna!

Kolejna sprawa. Wynagrodzenie wypłaca pracodawca, czyli dyrektor zakładu pracy. Zarząd spółki podjął decyzję o wypłacie dodatkowej gratyfikacji pieniężnej, więc tutaj można mieć wątpliwości, czy jest to składnik wynagrodzenia za etatową pracę. Wg mnie jest to po prostu (zalegalizowana) ŁAPÓWKA! Trzeba podkreślić, że takie formy przekupywania działaczy związkowych są w PKP powszechne! Dodatkowe premie, wyższe podwyżki, stołki w radach nadzorczych spółek zależnych, posady dla ich dzieci i innych pociotów - tym zarządy spółek PKP (i dyrektorzy zakładów) kupują związkowców! Przykłady sprzedajnych bossów związkowych można mnożyć...

Nazwisk osób, które otrzymały "premię" po podpisaniu Protokołu nr 3 do ZUZP w PKP PLK nie znam i nie wiem czy kiedykolwiek poznam. Z oczywistych względów dyrektor jednego z IZ nie chciał ujawnić komu w jego zakładzie ją wypłacono. Dowiedziałam się jednak, że wypłata została dokonana na bezpośrednie polecenie dyrektor ds. pracowniczych w centrali PKP PLK Grażynę Blicharz (domyślam się, iż sama takiej decyzji nie podjęła, a jedynie przekazała ją podległym pracownikom celem wykonania).

Jednak komu takową "premię" przyznano można się domyślić. Skoro otrzymał ją Jurek Oleszak, będący oddelegowanym do pracy związkowej na mocy Porozumienia partnerów społecznych, zapewne inni oddelegowani na mocy tego Porozumienia również ją otrzymali. W sumie będzie to około 10 osób. Związki Automatyki, Solidarność, Federacja - oni mają takowych ludzi w swoich szeregach (czy i kto jeszcze nie wiem).

Jedna z osób zatrudniona w PKP PLK napisała do nas:

Boli mnie osobiście fakt, że prosząc nie tak dawno prezesa Celińskiego o zwiększenie premii kolegom pracującym na stacji Gdynia Główna Osobowa, którzy przez trwające tam remonty /przebudowa/ mają taki młyn, że nie mają czasu zjeść, usłyszeliśmy, że jest to w kwestii Zakładu czy zwiększy premię czy nie, a poza tym to nie ma na to środków finansowych. Aż tu nagle mimo wyraźnego sprzeciwu daje się ot tak jednorazowo 2500 zł /brutto/ związkowcom za to że wykonywali swoją codzienną niczym szczególnym nie obciążoną pracę. Nie nazwę tego, bo nie chcę się wyrażać. Powęszcie, popytajcie, macie może swoje źródła w PLK, być może Wam się uda ustalić kto z imienia i nazwiska otrzymał taka "premię".

Dziennik
Z szeregów PiS do grona milionerów
INTRATNA KARIERA MIROSŁAWA KOCHALSKIEGO
Mirosław Kochalski dorobił się w Ciechu
TVN24
Niektórzy twierdzą, że pierwszy milion trzeba ukraść - na szczęście jednak nie w Polsce. U nas wystarczy zostać na chwilę komisarzem Warszawy, a dalej już pójdzie z górki. Mirosław Kochalski zrezygnował z tej funkcji na rzecz Kazimierz Marcinkiewicza - ale opłaciło się. Od tamtej pory zarobił już ponad 6 mln zł - donosi "Dziennik".
Tę niebagatelną sumę, chwilowy komisarz Warszawy, zarobił w spółce Ciech, której blisko 40 proc. akcji należy do Skarbu Państwa.

Od lipca 2006 r., kiedy został szefem spółki, zarobił przeszło 5 mln zł. Choć już szefem nie jest, kolejny milion ma wpłynąć jeszcze w tym roku na jego konto z tytułu zakazu konkurencji - czytamy w "Dzienniku".

Skąd tyle kasy

Jak dowiedzieli się dziennikarze, na tę wysoką kwotę składają się pensje prezesa zarządu, premie, nagrody wypłacane z zysku firmy oraz wynagrodzenia za pracę w radach nadzorczych spółek zależnych Ciechu. Sam Mirosław Kochalski nie chciał rozmawiać na temat swoich zarobków. - Wszystkie informacje na temat mojego uposażenia znajdą się w sprawozdaniach rocznych, które do publicznej informacji zostaną podane za kilka miesięcy. Sam nie mogę ich ujawnić, gdyż wiąże mnie tajemnica - powiedział "Dziennikowi" Kochalski.

Część danych na temat zarobków polityka znalazła się w sprawozdaniach giełdowych, jakie co roku musi składać Ciech. Według nich, Kochalski tuż po objęciu funkcji w 2006 r. zarobił blisko pół miliona. Rok później jego uposażenie było znacznie wyższe i wyniosło już ponad 2,1 mln. Według danych, do których dotarł "Dziennik", ponad 2,6 mln zł Kochalski zarobił w 2008 r. Choć ze stanowiska prezesa firmy odszedł w sierpniu tego roku, to jeszcze w roku 2009 kasa Ciechu zarezerwowała dla niego ponad milion zł na odprawy i odszkodowania w ramach klauzuli o zakazie konkurencji.

Ciech łakomym kąskiem

- On miał rzeczywiście tak świetnie zabezpieczony gigantyczny kontrakt, że czy go wypełnił do końca, czy nie, to i tak miał zagwarantowaną wypłatę uposażenia - powiedział dziennikarzom wysoki rangą urzędnik z resortu skarbu.

Astronomiczne zarobki KochalskiegoS nikogo jednak nie dziwią, bo Ciech jest spółką, na której niejeden polityk zbił fortunę. Przed Kochalskim Ciechem kierował Ludwik Klinkosz, blisko związany z politykami SLD. On również otrzymał sowite odszkodowanie po dymisji w 2006 roku. Z kasy spółki wypłacono mu blisko 900 tys. zł.

ŁUD/sk

A co sądzisz o tym Basik?

Premier Jarosław Kaczyński do dnia 23.02.2007 nie wpisał do rejestru korzyści informacji, że kieruje radami nadzorczymi dwóch fundacji - "Fundacji Prasowej Solidarności" oraz "Fundacji Nowe Państwo", w których pełni funkcję przewodniczącego rady. "Newsweek" sprawdził oba rejestry korzyści Jarosława Kaczyńskiego - jako posła i jako premiera. W żadnym z nich nie ma informacji o funkcjach w fundacjach: w prowadzonym przez Państwową Komisję Wyborczą rejestrze korzyści, w rubrykach dotyczących pracy w fundacjach premier napisał krótko "nie dotyczy".

Według art. 12, pkt 4 ustawy antykorupcyjnej: "Do rejestru [korzyści] należy zgłaszać informacje o udziale w organach fundacji [...] nawet wówczas, gdy z tego tytułu nie pobiera się żadnych świadczeń pieniężnych".

Gdyby miał honor podał by sie do dymisji, a nie dalej "lansował" hasło TKM.

albo parę lat wstecz:

2001 r. – sędzia Andrzej Kryże, późniejszy wybitny odnowiciel i patriota, zostaje wbrew obowiązującym procedurom wyznaczony jako sędzia do sprawy FOZZ. Nieprawidłowości związane z wyznaczeniem sędziego Kryże do tej sprawy spoza kolejki sędziów potwierdza Sąd Najwyższy.

2002–2005 r. – przez zwykły zbieg okoliczności, w czasie sprawy pan Kryże współpracuje jako ekspert z posłami PiS Zbigniewem Ziobrą i Lechem Kaczyńskim. Został między innymi zgłoszony przez PiS jako doradca do sejmowej komisji zajmującej się prawem karnym, za co pobierał z sejmu wynagrodzenie (np. w 2004 r. – 11 tys. zł).

2004 r. – zeznający przed sądem Anatol Lawina, do 1994 r. dyrektor Zespołu Analiz Systemowych w Najwyższej Izbie Kontroli (kierowanej wówczas przez Lecha Kaczyńskiego) i szef zespołu kontrolnego NIK, który badał aferę FOZZ stwierdził, że ustalenia zespołu potwierdzają zeznania innych świadków wskazujące, że z pieniędzy FOZZ finansowana była partia Braci Kaczyńskich Porozumienie Centrum (PC).

29.03.2005 – zwykłą koincydencją jest, że w ustnym uzasadnieniu wyroku w sprawie afery FOZZ, sędzia Kryże stwierdził, iż wątek finansowania PC z FOZZ nie był w ogóle brany pod uwagę ze względu na niewiarygodność świadków, a wiedza przedstawiona w zeznaniach Anatola Lawiny była „nieoficjalna”.

04.11.2005 – również tylko zbiegiem okoliczności sędzia Kryże mianowany zostaje wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Marcinkiewicza.

Czy naprawdę nie widzisz w tym Basik zbyt wielu zbiegów okoliczności?

Informowaliśmy w piątek, że piłkarze Korony otrzymali tylko niewielką część wynagrodzeń za czerwiec. Wiceprezes Rady Nadzorczej Korony Wiesław Tkaczuk mówi wprost: - Skończyły się pieniądze w klubie, bo Kolporter wstrzymał jego finansowanie.

Właściciel klubu Krzysztof Klicki informując w marcu o wycofaniu się ze sponsorowania Korony mówił przecież, że do końca sezonu będzie regulował wszystkie zobowiązania w stosunku do klubu i zawodników. Sezon skończył się, Kolporter wstrzymał finansowanie i w klubowej kasie nie ma pieniędzy. Teraz jest w dodatku martwy sezon, nie ma wpływu za bilety. Korona musi utrzymywać się sama, musi także sama pozyskiwać pieniądze na wypłaty dla piłkarzy - wyjaśnia Wiesław Tkaczuk.
Wczoraj wiceprezes Tkaczuk spotkał się z prezydentem Kielc Wojciechem Lubawskim. O czym rozmawiali?- O przyszłości Korony - mówi Tkaczuk. - Mogę tylko powiedzieć, że prezydent Lubawski wyraził gotowość kupienia Korony bez względu na wyrok Trybunału Arbitrażowego, a więc obojętnie czy nasza drużyna grać będzie w ekstraklasie, czy w I lidze. Trudno mi powiedzieć, co się stanie. Prezydent będzie pewnie o tym rozmawiał z właścicielem Korony Krzysztofem Klickim, który w czwartek wraca do Kielc - dodał Wiesław Tkaczuk.

/SAW/

Koroną zajmą się w czwartek
Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim w czwartek zajmie się odwołaniem Korony. Przypomnijmy, że kielecki klub odwołał się od decyzji Wydziału Dyscypliny PZPN i Związkowego Trybunału Piłkarskiego po karze degradacji o jedną klasę rozgrywkową za udział w korupcji. W ubiegłym tygodniu Trybunał orzekł, że skazany na taką degradację Widzew Łódź może grać w I lidze, gdyż czyny korupcyjne uległy przedawnieniu (2005 rok). Jeśli taka będzie decyzja Trybunału w sprawie Korony (korupcja w 2004 roku), to kielecka drużyna zagra w ekstraklasie. Nieoficjalnie mówi się, że rozgrywki ekstraklasy w Polsce rozpoczną się dopiero 8 sierpnia, a liga zostanie powiększona do 18 drużyn - o Zagłębie Lubin i Koronę Kielce.



Jebane szmaty. Skąd kurwa w Koronie mają być pieniądze jak wszystko klicki zabiera? Sam Bonin poszedł za 1 mln plnów i te pieniądze nie powinny się pojawić w kasie klubu? Skoro zdecydował sie zostać to niech nie podpierdala tych pieniędzy dla siebie tylko niech nimi rozdysponuje. Ciąć kurwa i solą sypać