Wyniki wyszukiwania dla frazy: wymiary znanych kobiet


jeszcze jedno pytanko w sprawie kolumn. powiedzmy ze mam na oku jakas kolumne
o dobrych parametrach, mocy, efektywnosci itp, ale jest to jakas nieznana
firma. czy ryzykowac na cos takiego czy raczej szukac czegos znanej firmy
cieszacej sie zasluzona renoma? zaluzmy ze parametry sa te same tylko roznica
w cenie jest spora.


Kobietę można na randkę wziąć znając tylko wymiary. Za to za żonę to już
chyba duże ryzyko ? Z kolumnami podobnie... Ponadto kolumna z dobrego
domu, podobnie jak i kobieta wcale nie musi być lepsza niż z
nieznanego/niepewnego. Ale szanse są większe..

Kupowanie kolumn bez odsłuchu nie ma sensu jeśli komuś zależy na tym żeby
dźwięk mu się podobał.







[ciach wyrafinowane CV ;-)]

jest to że ja naprawdę szybko się uczę. No a tak na marginesie to co tu dużo
mówić - równa ze mnie baba. pozdrawiam :)


Jak to było ? Równa niej kobieta, 90-90-90 :))))))
Oczywiście to nie o Tobie (nia znam Twoich wymiarów)

Jarek, z miseczką A.


Wchodząc, oczekujesz faceta w niecałkiem świeżej koszuli, takiego
majsterklepkę, który zna się na wszystkim   a tu   kobieta -
piękna figura, piękna twarz, do tego długie bląd włosy   zapewne
córka właściciela, albo jakieś zastępstwo.
Nieśmiało i z niedowierzeniem podajesz termostat, pół godziny temu
wyrwany siłą z lodówki. Przyglądasz się zadbanym, świeżo pomalowanym
paznokciom koloru sunset-róż, instynktownie chowając swoje, zwijając
dłonie w półpiąstki. Patrzysz na filigralne paluszki obracające
na wszystkie strony popsutą część, i myślisz o czymś całkowicie innym,
tylko nie o lodówce. Zastanawiasz się nad tym, co ona tu robi.
A gdy jej usta koloru sunset-róż rozchylają się by wypowiedzieć - coś,
jakieś słowo   oczekujesz raczej zapytania  A co to jest? .
Zamiast tego, aksamitny głos pieści twoje uszy słowami  tego typu
termostatu nie mamy na składzie, ale mogę panu sprzedać podobny,
firmy Juno, do minus dwunastu stopni, jest tańszy i będzie pasować.
Mam podać?  
Nieśmiałe, i w ogóle z innego wymiaru wyjęte, "Tak" kończy rozmowę.
Przy wyjciu przypominasz sobie, że przydała by się jeszcze żarówka,
matowa, sześćdziesiątka - ale tę sprawę odkładasz do jutra,
koniecznie do jutra.

bogdan.p





Witam Grupę, witam Ciebie, Jan Pieczykolan! :-)
Piszesz elaborat na 26 linii, a starczyłoby:

| Myslalem ze milosnicy muzy nie kradna tylko chodza do sklepu...

Heh, IIRC to już nawet Janko Muzykant posunął sie do kradzieży, więc
nie jest to nowe odkrycie.

PS. Ksywka mi twoja chyba dość znana; chyba ze dwa latka temu na
chomorku?


Uhm, zaiste :) Mam pare przewinien na sumieniu :)

Taxogram:

Wsiada informatyk do taksówki. Taksiarz pyta:
 - Dokąd jedziemy?
 - 192.168.4.1
 - Jakie są idealne wymiary kobiety informatyka ?
 - 1024 x 768

BTW wyobrazcie sobie co bedzie jak wejdzie IPng :)

JP



szukam niezlej dupy


Najpierw obejzyj w lustrze swoja. Moze nie bedziesz musial daleko szukac ?

 --
Pozdrawiam
Janusz

TAXy

Przychodzi administrator rano do pracy, siada do komputera, aby zobaczyć co
się działo w nocy i śpiewa:
- Chcę oglądać twoje logi, logi, logi, logi.

Wchodzi mężczyzna do kawiarenki internetowej i pyta:
- Czy są wolne komputery?
- Nie - mamy same szybkie.

Na egzaminie na uczelnię o profilu informatycznym pytają się nowego
kandydata jakie zna komendy jakiegoś języka programowania.
- Góra, dół, lewo, prawo i fajer...

Czym różni się kobieta - informatyk w spodniach od kobiety - informatyka w
spódnicy?
- Czasem dostępu...

Rozmawia dwóch informatyków:
- Stary wpadnij do mnie, będzie impreza: muzyka, drinki, panienki!
- Muzyka OK, drinki OK, a tych panienek ile będzie?
- Ze 6 GB.

- Jakie są idealne wymiary kobiety informatyka?
- 1024 x 768.

begin 666 pi.gif
K1TE&.#EA`0`!`( ``%JCS0```"'Y! ``````+ `````!``$```("1 $`.P``
`
end


Nie ma na świecie tylko dwóch kolorów.
Wymiar niesprawiedliwości widzi niestety tylko w
kolorach czarnym i białym (z reguły). Gdzie jest rozsądek, gdzie
jest doświadczenie życiowe sędziego (jak patrzę na młokosów, którzy
wydają wyroki opierając uzasadnienia o logiczne rozumowanie,
o doświadczenie (właśnie) życiowe, o inne przesłanki, które mogą paść
z ust TYLKO człowieka, który zna życie - to mi się żygać chce).
Natomiast napastliwość prokuratorów powinna być karana.
Znam jedna lafiryndę (ta co to trzymała 2 lata chłopaka, który niby napad na
bank
w Świnoujściu zrobił - co później okazało się bzdurą ),. która nagminnie
w oparciu o idiotyczne dowody (wrecz wlasne chore wyobrazenia) sadza ludzi,
a potem Sąd ich uniewinnia (4 przypadki, które znam)
Jak tu życ w tym panstwie (a propos moich poprzednich postow - ta kobieta
mnie nie posadzila)

Pzdrw



a rechaki?


rechaki to ta sama rodzina co bubinki ?

Znam opowiadanie o bubinkach

Do przedziału pociagu pośpiesznego relacji Wylatowo-Zdany
weszła kobieta i położyła obok siebie kosz przykryty serwetą
co chwilę odsuwała delikatnie serwetę, zaglądała do środka
coś głaskała, do czegoś szczebiotała, dziubdziała i pogwizdywała
Wszystkich pasażerów zżerała ciekawość co jest w koszyku
aż w końcu najodważniejszy spytał "co Pani ma w koszyku ?"
Kobieta odpowiedziała : "Bubinkę"
Pasażerowie byli skonsternowani,
ale głupio im było zadawać pytania kim jest owa "bubinka"
Wreszcie kobieta wyszła za potrzebą
i najodważniejszy pasażer szybkim ruchem odsunął serwetę
zajrzał do kosza
a tam...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
bubinka

Jednak bubinki i rechaki (jeśli dobrze je kojarzę)
to insza inszość niż orbsy :)
Orbsy mają wymiar materialny - to kameleony udające naświetlone
drobinki kurzu
Bubinki i rechaki to byty całkowicie abstrakcyjne


Viva Liberate!
Witam wszytkich, niektorzy juz mnie znaja, niektorzy nie. Istnieje wiec
okazja do poznania mnie: pokochania lub znienawidzenia, uznania za genuisza,
albo glupca :-)))
Przez pewien czas dzialalem o psr, jednakze znudzil mi sie, poza tym cos sie
skopalo w Outlooku i nie chce mi grupy czytac :-((( Zreszta zakonczylem juz
swoja prywatna krucjate przeciwko KK, bo jak by to nazwal Kwik znalzlem inny
wymiar jego dzialania, tym razem pozytywny :-))
Z gory przepraszam za wszelkie literowki, ktorych mam zwyczaj popelniac w
zdumiewajacych ilosciach
Przegladjac wybryki Peterki prosze go uprzejmie o opuszczenie grupy, jezeli
nadal ma zamiar krzewic jedyna sluszna wiara, ktora oczywiscie nie istnieje,
poniewaz tyle drog wiedzie do prawdy, ilu ludzi stapa po tej ziemi, jezeli
tego nie uczyni, prosze grupowiczow o filtrowanie go.
Taki manifest wymierzony przeciw fanatyzmowi religijnemu.
_______________________________________________
    bez strachu.........bez zalu.........bez litosci
C H W A LA   S P R A W I E D L I W O S C I

"Kazdy mezczyzna i kazda kobieta jest gwiazda"
-Aleister Crowley

Pozdrawia:
**Bialobaltim** alias **Apollyon**

moja strona: www.free.com.pl/apollyon/
UIN: 24370660


Sorry, ale po przeczytaniu Twojego postu, nie wiem kto jest większym fanatykim.

________________________________________

J. Filip Fronczak

http://friko3.onet.pl/wa/spiritw3/

0-501 106 649
________________________________________




|Viva Liberate!
|Witam wszytkich, niektorzy juz mnie znaja, niektorzy nie. Istnieje wiec
|okazja do poznania mnie: pokochania lub znienawidzenia, uznania za genuisza,
|albo glupca :-)))
|Przez pewien czas dzialalem o psr, jednakze znudzil mi sie, poza tym cos sie
|skopalo w Outlooku i nie chce mi grupy czytac :-((( Zreszta zakonczylem juz
|swoja prywatna krucjate przeciwko KK, bo jak by to nazwal Kwik znalzlem inny
|wymiar jego dzialania, tym razem pozytywny :-))
|Z gory przepraszam za wszelkie literowki, ktorych mam zwyczaj popelniac w
|zdumiewajacych ilosciach
|Przegladjac wybryki Peterki prosze go uprzejmie o opuszczenie grupy, jezeli
|nadal ma zamiar krzewic jedyna sluszna wiara, ktora oczywiscie nie istnieje,
|poniewaz tyle drog wiedzie do prawdy, ilu ludzi stapa po tej ziemi, jezeli
|tego nie uczyni, prosze grupowiczow o filtrowanie go.
|Taki manifest wymierzony przeciw fanatyzmowi religijnemu.
|_______________________________________________
|    bez strachu.........bez zalu.........bez litosci
|C H W A LA   S P R A W I E D L I W O S C I
|
|"Kazdy mezczyzna i kazda kobieta jest gwiazda"
|-Aleister Crowley
|
|Pozdrawia:
|**Bialobaltim** alias **Apollyon**
|

|moja strona: www.free.com.pl/apollyon/
|UIN: 24370660
|
|


ilu z Was jeszcze powazelini zamiast powiedziec
NTG


kłóciłbym się czy takie NTG :)
bo daj ten tekst komuś kto siedzi tylko na czacie...nic go nie rozbawi ;)
trzeba się znać....
tak samo kawał :
Jakie są najlepsze wymiary kobiety ?
800x600 ;)

post. KSZYCHOOO



| ilu z Was jeszcze powazelini zamiast powiedziec
| NTG
kłóciłbym się czy takie NTG :)
bo daj ten tekst komuś kto siedzi tylko na czacie...nic go nie rozbawi ;)
trzeba się znać....
tak samo kawał :
Jakie są najlepsze wymiary kobiety ?
800x600 ;)


Nie pomyliles sie o jedno zero?


Użytkownik jeremy wonago:


|                        (...) słowo żywe -
|    Ciężar przyziemnych listonoszy.

Tak na moj gust zamienilbym " listonoszy" na " biustonoszy '. Podkreslam _
na moj gust_.

jw.


Na wymiarze przyziemności, oczywiście "biusto- nosz" jest bliżej sedna niż
listo-.
Na fetyszach się nie znam (to w sprawie gustu)..
Nie da ci tego żaden biustonosz, co może przynieść zwykły listonosz.
(słowa te kierowane do kobiet, mogą zyskać nowe, zarumienione brzmienie)
jednak pojemność znaczeniowa tego drugiego sprawia, że zostaję przy swoim

z wdzięcznością
nowy


: Tak na moj gust zamienilbym " listonoszy" na " biustonoszy '.
Podkreslam _
: na moj gust_.
:
:
: jw.
:
: Na wymiarze przyziemności, oczywiście "biusto- nosz" jest bliżej
sedna niż
: listo-.
: Na fetyszach się nie znam (to w sprawie gustu)..
: Nie da ci tego żaden biustonosz, co może przynieść zwykły listonosz.
: (słowa te kierowane do kobiet, mogą zyskać nowe, zarumienione
brzmienie)
: jednak pojemność znaczeniowa tego drugiego sprawia, że zostaję przy
swoim
:
: z wdzięcznością
: nowy
:
Zgadzam się, zgadzam. Ale z Jerzym. Żebyś Ty zobaczył listonosza,
który
mi listy przynosi [a właściwie rachunki za telefon:)]. To ja jednak
wolę internet i swój biustonosz. O, w życiu, mój listonosz nie
przyniesie
mi tego co inet:))

pa!
Inez



nie jest to odpowiedz na pytanie,
ale w moim miescie byl tylko jeden taki proces
gdyz po spaleniu kobiety przewrocila sie wieza ratusza
ludzie uznali to za kare boska i odstapili od palenia


Panowie - nie wdaję się w dyskusję, zachęcam jedynie do zaczekania
jakieś 3 dni. Udało mi się załatwić zorganizowanie sieciowej biblioteki
w której znajdą się publikacje pracowników IH UW, w tym i mgr Małgorzaty
Pilaszek - znanej u nas specjalistki od procesów, czarów i wymiaru
sprawiedliwości. Mam już jej tekst właśnie dokładnie na ten temat, czeka
on jedynie na dopięcie na ostatni guzik strony HyperLogosu na której się
będą znajdowac ww. teksty. Nie omieszkam wszystkich zainteresowanych
zawaidomić kiedy tekst ten pojawi się w Internecie. Zaznaczam jedynie,
że są to teksty już publikowane w wydawnictwach specjalistycznych, i
obecna edycja została skonstruowana przez autorkę jako efekt referatów i
wykładów ntt. Kolejny tekst - też długi (50 stron) o sprawowaniu sądów w
Polsce w XVI-XVIII wieku już w drodze. Byłby już gotów, ale niestety
"medium padło" (tj. dyskietka okazała się być uszkodzona)...

A więc proponuję chwilę zaczekać, a będziecie mieli jak sądzę mieli o
czym dyskutować...;)

Piotr K.

___

...Aussi l'ordenance divine
   Est du tout tornee a ruine:
   Nous allons par la nuit, sans lanterne
   Quant bestiaute nous gouverne.
/ "Le Roman de Fauvel", Gervais de Bus, 1310 rok/


Proponuje nowa grupe dyskusyjna
o ochronie praw ojca
malo kto wie o lamaniu naszych praw dopuki
nie spodka sie w sadzie z pania sedzina i
nasza byla lub jeszcze zona
nasze prawa sa nagminnie lamane
sedziowie raczej w miejszosci
sedzinie w karykodny sposob lamia prawo
nie sa bezstronne wrecz pomagaja kobietom
na zasadzie matka polka sama urodzila bedzie sama wychowywala
nie chce polemizowac z takim przeswiadczeniem
lecz badania dowodza o totalnym nieporozumieniu
ze matka powinna wychowywac dziecko
wiele rozbitych rodzin a w szczegolnosci ojcow
ma wiele problemow w z widzeniami dzieci
a co dopiero z decydowanie o ich przyszlosci
trudny problem lecz malo znany
bo tak niewielu ojcow wierzy w wymiar sprawiedliwosci
po pierwszym kontakcie rezygnuja

jezeli problem was zainteresuje
lub znacie kogos kto ma podobne problemy
przerwijcie mowe milczenia na tak powazny problem
co roku nie boje sie nazwac tego po imieniu
wielu ojcow jest
"rozwodzonych z dziecmi" nie z zona
nie wspomne tu o alimentach ktore takze godza w ludzka godnosc

to co pisze to nie zart moze dotknac kazdego faceta
im wiecej sie na ten temat bedzie mowilo
tym latwiej bedzie innym ktozy tego doswiadcza

trudniejsza jest decyzja o utworzeniu takiej grupy
tym bardziej iz  ludzi ktorzy sa silni i walcza o swe prawa
jest bardzo malo
ciezko sie przebic przez zmowe milczenia

dotychczas istnieje nie pisane prawo
dziecko zostaje przy matce "polce"

proponuje nazwe grupy dyskusyjnej

pl.soc.prawo.ojciec


A jak nie znam - jak 80%-90% kobiet

Jeśliby taki sklep napisał choć krótko, jak się prawidłowo mierzyć, jak obliczać rozmiar stanika i pokazał to na przykładzie (np. wyjaśniając, że wymiary 78/89 to NIE stanik 80AA - jak to wynika z tabeli na stronie intymnej - tylko 70D ), to pewnie wielu klientkom dałoby to do myślenia i kobiet noszących wygodne biustonosze w dobrym rozmiarze byłoby więcej niż te 10%. A tak kicha....

Ale cóż - dobry i mądry sklep dba o dobro klientów, Intymna dba tylko o nakręcenie sobie sprzedaży...

A jak nie znam - jak 80%-90% kobiet

Jeśliby taki sklep napisał choć krótko, jak się prawidłowo mierzyć, jak obliczać rozmiar stanika i pokazał to na przykładzie (np. wyjaśniając, że wymiary 78/89 to NIE stanik 80AA - jak to wynika z tabeli na stronie intymnej - tylko 70D ), to pewnie wielu klientkom dałoby to do myślenia i kobiet noszących wygodne biustonosze w dobrym rozmiarze byłoby więcej niż te 10%. A tak kicha....

Ale cóż - dobry i mądry sklep dba o dobro klientów, Intymna dba tylko o nakręcenie sobie sprzedaży...


Na podstawie jakich sondazy lub badan podajesz te procenty ? ;)
Ja np. znam swoj rozmiar, moje przyjacioly tak samo...
I pokaz mi sklep, ktory nie dba o, jak to stwierdzilas/es (?) "nakrecenie sobie sprzedazy", lol :D

Heheh a już Nietzsche zauważył, że "kobieta może być przyjaciółką mężczyzny: lecz by uczucie trwało, niezbędne jest wesprzeć je odrobiną fizycznej antypatii"...
Może dlatego właśnie moja przyjaźń z mężczyzną trwa, bo nie interesujemy się sobą fizycznie (jako tako seksualnie...), hehe. Khym, ale nie, tak serio serio, to jest takie... hmm... wiecie, porozumienie ponad podziałami... Na pewno ogromny wpływ ma na to fakt, że przyszło nam znać się i spędzać mnóstwo czasu razem już od dzieciństwa.
A w miłości przyjaźń ma równie ogromny wymiar, ale hmm... chyba troszkę inny. Cokolwiek.

Betusia czy uwzasz siebie za atrkacyja kobiete?


Tak. Czuję sie atrakcyjna, bo wiem, że podobam się mężczyznom. Nie mam oczywiście tak mikroskopijnych piersi jak dziewczyna na zdjęciu. Jednak ona ma ewidentnie niedorozwój piersi - a takim osobom nawet w Polsce NFZ refunduje operacje powiększenia piersi ze względu na psychikę. Ja na miejscu tej dziewczyny w życiu nie pozowałabym nago do zdjęcia. Znałam dziewczę o podobnych wymiarach która paradowała w cienkiej bluzeczce bez stanika i według mnie to było nieestetyczne. Rozumiem, że mężczyźnie od razu jakiekolwiek piersi kojarzą sie z seksem, ale kobieta jakieś poczucie estetyki mieć powinna...

Już to pisałam, ale napiszę bardziej obrazowo. Otóż czuję się ładna, oczywiście nie ruszam się z domu bez push-upa i wtedy moje piersi wyglądają na takie jak być powinny. Jednak kiedy chłopak chce dotknąć moich piersi - oczywiście mój chłopak (gdyby zjawił się taki) żeby nie było wątpliwości - wtedy dostaje ode mnie po łapach.
Z żadną inną częścią siebie nie mam problemów. Myślę, że powiększenie piersi zwiększy moje poczucie wartości i będę sie czuć atrakcyjna nie tylko w ubraniu, ale również nago...
Wiem, że mężczyźni tego nie rozumieją - po prostu ich mózg zbudowany jest nieco inaczej niż kobiecy.
Większości operacji plastycznych poddają się kobiety i myślę, że nie robią tego dla facetów, ale głównie siebie. Zdaję sobie sprawę, że mój problem tkwi trochę głębiej niż w ciele. W mojej rodzinie wszystkie kobiety mają duże piersi - tylko ja jestem taki ewenementem i czuję się przez to gorsza...

Czemu ktokolwiek miałby traktować ten temat niepoważnie? Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że dilda i vibratory to najlepsi przyjaciele każdej kobiety

Jeśli chodzi o materiał, to najlepszy byłby VixSkin, ale u nas chyba, póki co, mało kto o nim słyszał. Niezły będzie też silikon medyczny. Obydwa łatwo się czyści (nie mają mikroporów) i nie powodują alergii, w odróżnieniu od np. żelu, czyli tzw. jelly rubber.

Dodatkowo, zabawki żelowe są lepkie i zbierają wszystkie paprochy, czy włosy, z którymi się zetkną. A tych, nawet w świeżej pościeli, czy zadbanym domu jest, wbrew pozorom, nadal sporo. Zbyt apetycznie taki oblepiony paprochami i włosami vibrator nie wygląda. Nie mówiąc o wkładaniu go sobie gdziekolwiek

Jakby tego było mało, żel reaguje z plastikiem i innymi materiałami tego typu, więc trzeba uważać przy przechowywaniu, żeby zabawki sobie nie zniszczyć. Jeśli zostawi się ją w kontakcie z innym vibratorem, czy dildem żelowym odbarwią się i stopią.

Co do rozmiaru; najważniejszy wymiar surogatów męskiego ptaszka to nie długość, a średnica, a optymalną wartość średnicy najlepiej sprawdzić najpierw na ogórku. Metoda jest prosta. Wybiera się dorodnych rozmiarów ogórek, myje go, obiera, wkłada w prezerwatywę i, hyhyhy... testuje

Jeśli jest za duży, obiera się go troszkę i powtarza procedurę. I tak do skutku, aż będzie miło. Następnie przecina się ogórek i mierzy jego średnicę. Znając ją, wiadomo już, jakiej średnicy vibrator wybrać.

A Wy upwrliscie sie udowadniac, ze skoro sie na tym znacie, to juz nie moze myslec inaczej. Moze. Ja nie dyskutuje z tym jakie jest prawo, wiec kolejne wyjasnanie mi jakie ono jest nic mi nie daje. Rzumiem jakie jest i czym sie kieruje, zastanawiam sie tylko, czy tak powinno byc akurat w tym specyficznym przypadku gwaltow. Czy to jest jasne?
JA tez nie wiedzialem jakie jest prawo. Pisalem jakie powinno byc i o dziwo okazalo sie ze przypadkiem takie wlasnie jest.

Miltonio, rozumiem co chcesz przekazac. Zapewne wiele przypadkow jest takich, gdzie kobieta zachowuje sie dobrze, a po prostu facet ma nierowno pod sufitem. JA nie mowie ze zawsze kobieta zawini lekkomyslnym zachowaniem. Ale tez moga byc i sa przypadki gdzie faktycznei gdyby byla rozsadniejsza to by do tego nie doszlo. Moze nawet takich przypadkow jest malo, ale to nie oznacza ze zaraz nie mozna tego brac pod uwage.

Oczywiscie i to nie zmienia faktu, ze nie mozna kazdego gwaltu karac jednakowo. Nawet jak kobieta sie do gwaltu w niczym nie przyczyni, to gwalty sa rozne, bardziej i mniej brutalne. I z tego wzgledu tez zasluguja na rozne wymiary kary.

Eng, a nie uogólniasz nadmiernie własnego pecha? Ja znam takich, którzy mając nadwagę, krzywe zęby, 1,65m wzrostu i i zupełnie przeciętny wygląd, nie narzekają na powodzenie u kobiet. Byc może nie osiągają sukcesu w 100 przypadkach na 100, ale spokojnie 50-50, czyli chyba dość przyzwoita średnia. Jakby kobiety tak sie rozczulały, jak Wy Panowie tutaj w tym topiku, to nie majac wymiarów 90-60-90, śnieżnobiałego uśmiechu i 10-kilogramowej niedowagi, na ulicę by nie wyszly
Czy według Was przeciętna kobieta potrafi nadrobić brak olśniewającej urody charakterem i usposobieniem? Bo według mnie tak. I to samo ma miejsce w przypadku mężczyzn. Co więcej, meżczyźni u określonego gatunku kobiet potrafią zabłysnąc nawet nie urodą czy podejściem, ale po prostu gotówką.

Tak powinien wyglądać poprawnie założony topic:

Temat: kto vs kto ( gdy nie znamy przeciwnika wstawiamy pytajniki )

[b]Kto:
Kogo:
Typ:
Wymiary/wymiary max:
Animacja:
Temat:
Termin oddania prac:
Prowadzi:[/b]

[u]Przykład:[/u]

Temat: Ziom vs Czesio

[b]Kto:[/b] Ziom
[b]Kogo:[/b] Czesio
[b]Typ:[/b] Sygnaturka
[b]Wymiary max:[/b] 310x130
[b]Animacja:[/b] Niedozwolona
[b]Temat:[/b] Kobiety
[b]Termin oddania prac:[/b] 24 h od przyjęcia
[b]Prowadzi:[/b] Battlemod

Powodzenia w bitwach!

A ja jednak sie przejmuje i jest to dla mnie dosyc istotne. Jestem (niestety) perfekcjonista i moj telefon, jak i moja kobieta, musi byc prawie idealny... Nie wiem na przyklad jak sie ma wlasnie sprawa wspomnianego aparatu. Na 6230i jest napisane 1,3Mpiks. I teraz sie zastanawiam czy jest to tak jak w SE, ze faktycznie jest aparat 640x480 a do 1,3 zdjecia sa powiekszane tylko cyfrowo, czy tez zdjecia sa faktycznie w takiej duzej rozdzielczosci. Bo jesli tak to aparat jest duzo lepszy (np mozliwosc powiekszenia fragmentu foto juz po zapisaniu - tego mi brakuje w K700i)

Poza tym nie wiem czy Nokia obsluguje Jave3D. Nie ma na stronie Ery takiej informacji, ale zastanowil mnie fakt, ze ikonki w menu wygladaja na trojwymiarowe, wiec tel chyba posiada akcelerator.

Do tego co chyba jest najwazniejsza roznica Nokia obsluguje wymienne karty MMC.

Za SE przemawia za to wyswietlacz - sporo wiekszy przy mniejszych wadze i wymiarach.

Jesli ktos zna jeszcze jakies roznice miedzy tymi telefonami to prosilbym o zamieszczenie tutaj. Tak samo prosze o propozycje jesli ktos zna jakis jeszcze lepszy tel.

[ Dodano: Czw 28 Lip, 2005 ]


witam

kilka razy zdarzylo mi sie ogladac ten program
[...]
...ale zalatuje mi to wszystko "propagandowka", w tym programie
wszystko jest niby na miejscu, dyskusje gorace, "niewygodne"
tematy, lecz coz z tego kiedy IMHO nie mam w tym, autentyzmu


Polityka, układy w TVP, ochłapy rzucane "czarniejszej części
społeczeństwa", pozyskiwanie argumentów...

to troche tak jak programy w stylu: "Wybacz mi", zaproszeni placza
prowadzacy, bardzo przejety, tez prawie placze, publicznosc ma
lzy w oczach itd. itp. - a ja zasypiam ;-)


Wybacz, ale ja zasypiam ostatnio przy "Discovery" i Freudowskiej
"Wstępie do psychoanalizy" ;-)))
Aby nie być gołosłownym, i przybliżyć trochę sprawę cierpienia,
tak ważnego przecież dla chrześcijaństwa - początek z rozdziału
"Marzenia senne"

"Panie i Panowie !
Pewnego dnia zrobiono odkrycie, iż objawy cierpienia pewnych
nerwowo chorych, mają swój sens."

Pięknym rozwinięcie tego tematu, jest cała historia kk...

sorry za [OT], ale nie moglem sie jakos powstrzymac


Nie przejmuj się, tradycją APPA jest właśnie OT ;-(

i jeszcze jedno czy wsrod grupowiczow nie ma zadnych kobiet,
nie wierze (nomen omen ;-), dajcie o Sobie znac

pozdrawiam wszystkich, Robert.


... a ja mam młodszą siostrę (18) :-))
... i nawet w tekstach na umieściłem ukryty odnośnik
do jej roznegliżowanej fotki - wymiar 800x600 (fotka, nie siora !)
- trzeba tylko znaleźć na www.appa.prv.pl
;-)

FreeMen



witaj marco

     *Karawana*

    Ślad małej stopy na pustyni
    jak zadra lodu wbita w upał.
    Wędrowcy wokół się stłoczyli
    i na kolana któryś upadł.

    "Jedźmy efendi... to tylko wiatr
    zniósł tu znad morza Czerwonego
    kobiety zapach, jej ciała ślad..."
    "Szatański gad zniósł go na pewno!"

    Gdzie spojrzeć piaszczy dal pustynia
    i słońce piekli się w zenicie -
    ale ten jeden się zatrzymał,
    a karawana dalej idzie.

    Dawno dotknęła wód oazy,
    spieczone plecy wciera w drzewo
    i rozpowiada wkoło każdy
    o odciśniętym śladzie przez Nią.

    W oliwnym gaju, wieczorami
    jest przyjacielem krwawe słońce -
    tu kończą żywot karawany,
    a ten co został? był to... nonsens:

             ciągle "wędruje ciepłym krajem,
             malachitową łąką morza.
             (Ptaki powrotne umierają
             wśród pomarańczy na rozdrożach.)"


ciekawy wiersz. a;e u ciebie to normalne.

jeszcze nie każdy znak kojarzę
jeszcze nie wszystkie umiem złapać
nie każdy akord na gitarze
jeszcze nie w każdym znam wymiarze

jeszcze nie wszystko co wymarzę
dodaje sił mi i otuchy
(przeto mi wybacz Panie Boże
że te dialogi nieraz idą
jakby rozmawiał ślepiec z głuchym)

jeszcze nie umiem wielu rzeczy
jeszcze ich wielu nie pojmuję
nie nauczyłem się zabijać
jeszcze nie umiem, mój efendi

pozdrawiam,
jacek


| No, ja bym się do tego tam proponowanego "asystenta" jednak
| trochę przyczepiła, bo się kojarzy ze stanowiskiem asystenta
| na uczelni, a to zupełnie coś innego niż SHK, którzy faktycznie
| zajmują się przeróżną, często średnio inteligentną, choć bywa, że
| całkiem godziwie opłacaną, robotą typu wprowadzanie danych
| do bazy, odbijanie ryz papieru na ksero, przepisywanie tekstów,
| programowanie etc.

| Wydaje mi się, że "praca dla studentów w niepełnym wymiarze godzin"
| będzie najlepsze, choć niestety długie niemożebnie... A jak CV
| przeznaczone dla znającego niemieckie realia uczelniane, to jeszcze
| dodałabym "studentische Hilfskraft" w nawiasie i będzie pełna jasność.

nie wiem. Wissenschaftliche (studentische) Hilfskraft i samo
studentische Hilfkraft to nie to samo. Nawet nie te same pieniądze.
Robiłem coś takiego i to nie było kopiowanie/przepisywanie tylko
prowadzenie zajęć dla studentów niższych lat. W pewnym momencie, jak
profesor nie miał czasu (lub ochoty, co na jedno wychodzi) byłem PO
szefa laboratorium programowania a kumpel na tym samym etacie prowadził
wykłady. Może studencka pomoc naukowa byłaby lepsza? Ale tu tylko
szczelam ;-)

Waldek


Z tego co Pan pisze, wydaje mi sie ze byl Panu Toutorem. Ta instytucja tez
istnieje, i wtedy studenci ucza innych studentow (5. rok uczy 1. rok). W tym
wypadku chodzi jednak o praca w instytucie naukowym (np. Max Planck Institut,
albo Fraunhofer Gesellschaft, a moze to byc tez Badische Landesbibliothek albo
Berliner Medienzentrum). Grunt, ze instytucja publiczna. W firmach prywatnych
jest sie z kolej Werkstudent.
Ktos chyba kiedy zaproponowal *asystent studencki*, ale to wyglada jakby sie
asystowalo studentom. A moze na zasadzie kobiety-pilota stworzyc
student-asystent:)

Lucilla



| No, ja bym się do tego tam proponowanego "asystenta" jednak
| trochę przyczepiła, bo się kojarzy ze stanowiskiem asystenta
| na uczelni, a to zupełnie coś innego niż SHK, którzy faktycznie
| zajmują się przeróżną, często średnio inteligentną, choć bywa, że
| całkiem godziwie opłacaną, robotą typu wprowadzanie danych
| do bazy, odbijanie ryz papieru na ksero, przepisywanie tekstów,
| programowanie etc.

| Wydaje mi się, że "praca dla studentów w niepełnym wymiarze godzin"
| będzie najlepsze, choć niestety długie niemożebnie... A jak CV
| przeznaczone dla znającego niemieckie realia uczelniane, to jeszcze
| dodałabym "studentische Hilfskraft" w nawiasie i będzie pełna jasność.

| nie wiem. Wissenschaftliche (studentische) Hilfskraft i samo
| studentische Hilfkraft to nie to samo. Nawet nie te same pieniądze.
| Robiłem coś takiego i to nie było kopiowanie/przepisywanie tylko
| prowadzenie zajęć dla studentów niższych lat. W pewnym momencie, jak
| profesor nie miał czasu (lub ochoty, co na jedno wychodzi) byłem PO
| szefa laboratorium programowania a kumpel na tym samym etacie prowadził
| wykłady. Może studencka pomoc naukowa byłaby lepsza? Ale tu tylko
| szczelam ;-)

| Waldek

Z tego co Pan pisze, wydaje mi sie ze byl Panu Toutorem. Ta instytucja tez
istnieje, i wtedy studenci ucza innych studentow (5. rok uczy 1. rok). W tym
wypadku chodzi jednak o praca w instytucie naukowym (np. Max Planck Institut,
albo Fraunhofer Gesellschaft, a moze to byc tez Badische Landesbibliothek albo
Berliner Medienzentrum). Grunt, ze instytucja publiczna. W firmach prywatnych
jest sie z kolej Werkstudent.
Ktos chyba kiedy zaproponowal *asystent studencki*, ale to wyglada jakby sie
asystowalo studentom. A moze na zasadzie kobiety-pilota stworzyc
student-asystent:)


bardzo proszę mi tu nie Panować, jakoś tego nie lubię :-)

Tutor to określenie nieformalne, formalnie nazywa się toto studentische
Hilfskraft mit Lehraufgaben. Do biblioteki byli przyjmowani też studenci
bez Vordiplom, wtedy była też niższa grupa zaszeregowania i zadaniem ich
było rzeczywiście kopiowanie i sortowanie. A wissenschaftliche Hifskraft
odpowiada już tej wyższej grupie, ale osobnik takowy nie musi być
studentem. W sumie jest to tak skomplikowane jak podatki.

Waldek


- kraj
- region
- miasto
- ulice
- itp


Pintos jak znajdziesz to daj znac.
Potrzebuje jeszcze filtr kobiet i zeby pokazywal wymiary ;]


Ta matka chyba nie po gramatycznemu mowi. Moze to ks. proboszcz jest
matka,
a ojcem ks. wikary?


No pewnie, ze niegramatycznie. powinno byc "miala"

A w prawoslawiu nie trzeba sie zenic przed wyswieceniem, mozna, ale nie
trzeba.


jezeli sie nie ozenisz, to cie nie wyswieca, przynajmnie w polskim
autokefalicznym kosciele prawoslawnym. No, chyba, ze chcesz zostac
zakonnikiem, ale tu mowimy o ksiezach. Gala

tax
rzecz sie dzieje w sadzie, mezczyzna jest oskarzony o zabojstwo kobiety w
pociagu. Ostatnie slowo nalezy do oskarzonego. Wysoki sadzie. wsiadlem do
pociagu relacji Bialystok-Warszawa, ktory zwykle jest bardzo przepelniony,
ale wtedy, o dziwo,  byl pusty. Znalazlem przedzial, w ktorym siedziala
kobieta niepospolitej urody.Zaczalem sie goraczkowo zastanawiac, jak
rozpoczac rozmowe, gdy nagle ona odezwala sie do mnie. Po francusku.Jako ze
francuski znam doskonale zorientowalem sie, ze strzelila potwornego byka i
od razu ja poprawilem. Ona oburzona;: Alez, prosze pana, moj brat byl
lectorem na uniwersytecie. Nie lectorem, tylko: lektorem - rzeklem
uprzejmie. Co pan powie- oburzyla sie - lektor to byl bohater trojanski. Nie
lektor, powiedzialem /nadal uprzejmie/ a Hektor. Rzeczywiście - zasmiala sie
zgryzliwie - hektor to w Polsce od dawie dawna miara ziemi. Nie hektor,
skonstatowalem /chyba zbrzydla w miedzyczasie?/ a hektar. tez cos! obruszyla
sie. Hektar, o ile mi wiadomo, to napoj bogow greckich. Nie hektar, a
nektar -jeknalem i mialem serdecznie dosc podrozy, pani i konwersacji. Ale
ona nie dala za wygrana. Po pewnym czasie zagaila: A ja z jednym panem w
trio spiewalam. Nie w trio tylko w duet - wrzasnalem, a ona: Duet to jest
rzeka w Jugoslawii. Nie duet a Duel- krzyknalem, a ona, ze duel to jest to,
prze co wlasnie przejezdzamy, a ze przejezdzalismy przez tunel, to rabnalem
ja butelka w glowe i prosze o lagodny wymiar kary.
Sedzia oglasza wyrok: uniewinniajacy, podchodzi do oskarzonego i mowi:
Panie, pan to masz nerwy. Ja przy tym lectorze juz bym nie wytrzymal.


Zauważyłem, że aby dobrze zakląć wymagana jest nienaganna, wysublimowana
dykcja. Czymże jest wybełkotana, wymemłana w bezzębnym ryju menela
"k*rwa" wobec artystycznej, wystudiowanej, wyreżyserowanej soczystej
"k*rwy" aktora, redaktora czy tez innej gwiazdy ekranu?

Moje typy:

Bezsprzecznie NUMBER ONE, mistrz wszechczasów, klnący z wielkim urokiem,
czarująco:
!!! Jan Nowicki w obrazie "Sztos" !!! (oklaski, gromkie owacje)

Numer dwa: no tutaj bezsprzecznie choć konkurencja ostra i wymagająca:
!! Marek Kondrat w obrazie "Dzień świra"!! oklaski, owacje

Numer trzy:
! Pazura Cezary - w obrazach "Psy", "Kroll" i chyba w każdym w którym
grał - ten człek żyje z "k*rwy"! oklaski, nieliczne gwizdy

Numer cztery - miejsce niechlubne, ni w kij ni w oko:
Durczok Kamil - sprawa swieża, wszystkim znana - ale dykcja?! Znakomita.

Numer pięć:
Tomasz Lis - sprawa stara, przebrzmiała, wszystkim znana, dooobra dykcja.

Numer sześć:
Linda "Evangelista" Bogusław - smętne k*rwowanie w "Psach" i gdzie
popadnie, W sumie jak na idola małolatek żenujace.

Numer siedem - outsider, cienki Bolek w tey sztuce, cienki naśladowca
swych lepszych kolegów:
Olaf Lubaszenko - co prawda tata Olafa klnie lepiej, od raz poznać starą
aktorską szkołę, tyle, ze nazbyt rzadko czyni to zawodowo, aby mógł się
kwalifikować.

Kobiet w rankingu nie uwzględniałem, bo o ile po facecie jakoś to
spływa, uchodzi, w niektórych przypadkach (Nowicki!) ma wymiar sztuki, o
tyle w przypadku bab brzmi ordynarnie, łajzowato i po kurewsku. Nawet w
kinie, a zwłaszcza na scenie, przy zebranej na żywo publice. resztą te
które "ciepią" mięsem z natury są na tyle odstręczającymi ścierwami, ze
nawet nie będę wymieniał tutaj nazwiska wokalistki Ona.

I na finał - jeśli ktoś chciałby podyskutowac o politycznych
preferencjach w/wym.. to nie radzę. Grząski temat. Ot, takie słownictwo
jak i poglądy. he he he


Przemiła osoba, chcąca być znana jako Daniel Chlodzinski,

Wg czego kogo. Moja kobieta powinna byc smukla i gibka a to sie nijak nie
komponuje z bujna, miekka czy obfita.


Jak to nie? Przecież kobieta bujna i miękka niekoniecznie musi
mieć rubensowskie kształty...
Tu, z racji płci, wypowiem się o mężczyznach. Otóż o takiego "smukłego
i gibkiego", który wyglądałby tak, jak te lansowane wychudzone
nieszczęśnice, można się przecież boleśnie pokaleczyć? Człowiek
musi mieć coś więcej, niż tylko kości obciągnięte skórą...

Rozumiem ze o gustach sie nie
dyskutuje ale to nie zadan moda. Gdyby bylo "zapotrzebowanie" na kobiety
obfite, bujene i miekkie  to taki bylby wzor do nasladowania.


W tym akurat względzie jestem bezkompromisowa i w pełni zgadzam się
z bikim: wychudzone bidulki są lansowane przez zniewieściałych
pedałów o skłonnościach do pedofilii. Jak bowiem inaczej
wytłumaczyć fakt, że wszystkie modelki wyglądają jak przerośnięte
chłopaki w wieku lat czternastu?
Aha, mam tu na myśli właśnie te modelki, a nie normalne, szczupłe
dziewczyny. Zresztą popytaj znajomych - większość Ci powie, że
woli właśnie taką dziewczynę, która wygląda konkretnie (cokolwiek to
oznacza).

Wiadac
zapotrzebowanie jest na wychudzona ( swoja droga ciekawe co przez to
rozumiesz, jak nie ma oponki tluszczu wokol pasa to juz wychudzona ?? )
bez bioder z taaakim cycem.


Najpierw zdefiniuj, co to jest oponka tłuszczu. :
Dalej, za kształt kobiecy uznaje się w przybliżeniu kształt
klepsydry :przy czym różnica między obwodem bioder, a obwodem
pasa powinna wynosić około 30 cm (podobnież tak wygląda zapatrywanie
tzw. statystycznego mężczyzny na ideał kobiecości). I znowu dalej,
wszystko jest kwestią proporcji. O ile przysłowiowe 90/60/90 (heh)
dobre jest dla dziewczyny wzrostu 160 cm, o tyle dziewczyna z takimi
samymi wymiarami, ale o wzroście 180 cm, wygląda... hmmm... delikatnie
rzecz ujmując, cherlawo...

Chocia nie wiem czemu akurat ten taaaaki cyc
wymieniasz toz to cecha obfitosci i bujnosci.


Nooo, niektóre ulubione seriale nastolatek lansują różniste
deformacje... :Przyznasz jednak, że osoba bez bioder, za to
z cycem, wygląda nieco dziwnie?

An. to tylko moje opinie i nie roszczę sobie prawa do racji


Lukasz Orzechowski:

No marudze, ale chyba mam prawo. Widze a_r, ciesze sie, mowie
komus-kto-nie-zna-listy "czlowiek na poziomie, mozesz liczyc na ciekawe
komentarze, warto poczytac", otwieram post a tu, cholera, ryby. I jak tu
czlowiek na czyms tak sliskim ma sie nie poslizgnac? A rozczarowanie boli i
pobudza do marudzenia.


Hi, Hi. A nam się zdawało, że naprowadziwszy dnia poprzedniego
trzy razy na trop wyrobiliśmy przynajmniej półtygodniową normę
konstruktywnych wypowiedzi i wolno nam, dla odprężenia, zabawić
się w trop tym razem surrealistyczny, tak, niekoniecznie poważny.
(Ma on zresztą i poważniejszy wymiar, ale -- wybacz -- odechciało
się tłumaczyć.)

Ale to, zdaje się, mydlenie oczu: z tym ślizganiem się na rybach,
i Twoje, i autorki. Pozwól sobie wytłumaczyć jak dziecku. Co
tak naprawdę oznacza pytanie o pikliny? Ano, dwie rzeczy. Po
pierwsze tyle: autorko, wzbudziłaś zainteresowanie na tyle duże,
że odwiedziliśmy stronę Łukasza i poczytaliśmy różności.
(Tu jednak powstała ostatnio obawa, że autorka ma to za rzecz
oczywistą; myli się.) Po drugie: powiedz [autorko] coś więcej,
w szczególności naprowadź na istotę tego żartu, który się na
Twoim WWW pojawia. Autorka bowiem wydaje się osobą, która nie ma
kłopotów z wypowiadaniem się, owszem, błyskawicznie podała
wyczerpującą egzegezę 'dużych rozkładanych kobiet', do której,
niestety, trudno coś dodać (tak to się chleb komentatorom odbiera ;).
Cóż robi autorka? Ano, mryg-mryg. Miny stroi. OK, zostało to skomentowane
jednym zdaniem, na co się pojawiasz w białej zbroi i marudzisz. (Koniec
tłumaczenia jak dziecku.)

I w tym miejscu pora urwać; poczekajmy na nowe wiersze Magdy Gryszko,
"no to jeszcze [poprosimy], aby nie wszystko od razu [częsty błąd
początkujących]". Przeprosiny dla wzystkich przeprosin wymagających.

a_r



Brakuje mu czegoś co nazwałbym PiaRem :-)


    Wysoki Sądzie, oficjalnie nazywamy to inteligencją emocjonalną lub
empatią. Łaskawie pozwoliłbym Ci to nazwać Public Relations, gdybym
próbował Ci sprzedać moją starą lodówkę jako nowy telewizor plazmowy albo
Porsche Carrera po wypadku. A co do braku inteligencji emocjonalnej... cóż,
to może mieć dobre strony - brak zaproszeń na pogrzeby w przyszłości ;o)

W kontaktach z ludźmi oprócz racji, trzeba mieć też umiejętność
jej przekazania.


    Wysoki Sądzie, przyznaję się do walenia delikwentów informacjami po
głowie i liczę na łagodny wymiar kary :o)

(No chyba że się ma rację dla samego "mania" racji)


    Wzywam na świadka Anteya. On to, w swoich kolejnych stupięćdziesięciu
postach udowodni zgromadzonym, że zawsze mam rację! Zawsze, podkreślam! I
oczywiście jasno i dobitnie przedstawi Wysokiemu Sądowi, że znam się
dosłownie na wszystkim. I - pamiętaszcomaszpowtórzyćAntey! - robię
naprawdę świetną lazanię. O! :o)

Faktycznie, że coś okres Świąt mu nie posłużył.


    Ej! To zależy jakie kryterium oceny przyjmiemy. Na przykład - w oczach
japońskich kobiet preferujących kształty i masę zawodników sumo, w okresie
22.12-28.12 uzyskałem przynajmniej 5,5 punkta!

A to przecież czas zrozumienia, wybaczania i pojednania...


    Wruszyłem się. Idę pojednać się z resztkami karpia. I, nie Wysoki
Sądzie, to naprawdę było samobójstwo, sam wyskoczył z wanny i nabił się na
tłuczek do mięsa. Siedem razy... głową...

    EoT, od Nowego Roku będę poważny... przeważnie ;o)

    REMOV

    "W Weimarze spotkali się na wąskiej ścieżce w parku Goethe
     i pewien krytyk literacki. Zobaczywszy Goethego, krytyk
     warknął: - Nie ustępuję drogi durniom.
     - A jak tak - odpowiedział Goethe i zszedł na bok."


 

| co ty. prosze wymienic teorie FIZYCZNA a nie wynalazek ktury wynalazl
gosciu
| zauwazajacy nowa wlasciwosc.
| Teorie tlumacza dzialanie wynalazkow!!!!

Nie zawsze.
 


Oczywiscie muwilem o poprawnych.

| Gdzie sie naprzud posuwa? ja zauwazam ale raczej nie w fizyce. Chodzi
raczej o
| marketing, drobne poprawy lub wykorzystanie teori znanych od 100 lat.

Popraw mnie jesli sie myle. Bomba atomowa powstala miedzy innymi dzieki
teoriom,
ktore powstaly w XX wieku.


Niesamowite, to bylo bardzo dawno, chociaz to jeszcze pamietam.
O jaka teorie ci chodzi? O to ze z materi mozna uzyskac energie?
Wiedzieli to józ ludzie pierwotni palacy ogniska albo rope naftowa.:-)
A ze z atomu mozna uzyskac energie to wiedziano od Mari jakies-Sklodowskiej.
Bomba atomowa raczej niejes dobrym dowodem na postemp fizyki.
 moze jeszcze cos masz w rekawie. ale z ostatnich.
Czy sie od tego momentu fizyka zatrzymala?

 
Nowe teorie wywodza sie ze starych. Na _prawie_ wszystko istnieje juz jakas
teoria.
Jedne teorie sa prawdziwe, inne nie. Kazda nowa bedzie jednak zachaczac o
stara,


o nieprawdziwa

 
bo tego juz nie da sie uniknac.
 


da wyrzucajac bledne teorie i wskazujac miejsca w kturych sa bledy.

 
| Pieprzysz glupoty, na to trzeba forsy. mam inny pomys opatentujmy cos co
juz
| zostalo wymyslone sprzedajmy w milionach egzemplazy. A fizycy jak zobacza
to za
| 10lat wymysla teorie tlumaczaca dzialanie tego wynalazku, a my na hawaje.

Ja wam nie zabraniam.
 


ja ciebie do interesu zapraszam, oczywiscie bedziesz musial troche forsy
wylozyc.

 
| I tak powinno byc. Nie mozna zakladac, ze kazda nowa hipoteza jest
poprawna.
| I niemozna zakladac ze stare sa poprawne. Bo ziemia bedzie plaska.

I nikt nie zaklada. Zaklada sie jedynie, ze TEZY sa poprawne.
 


A oczym jak muwilem bo niepamietam i jaka jest ruznica.

| zulwie ninja

Rozwinieta odpowiedz.


Zulwie nindza z wymiaru X.

| Merlin to jagby ksywka dla kobiety albo...

ROTFL. Brak Ci argumentow to walisz glupoty.


Na co argumentow. toz to same pytanie.
I czemu tak agresywnie.

Xywki uzywam od mniej-wiecej
roku
i jakos nikomu jeszcze nie przyszlo cos takiego do glowy.
 


Bo Marlin kochanie, Nikt ciebie jeszcze niepodrywal.:-)
Pozdrawiam


| a) Wyniki obserwacji ? Hmmm....... a raczej ha ha ha :)
A czego jak nie obserwacji? A tak, wiem - halucynacji, ewentualnie omamów
narkotycznych.


Jakoś wszystkie zdjęcia/filmy itp. prezentujące tzw. UFO
po jakimś czasie okazywały się albo fałszerstwami, albo
dawały się objaśnić bez odwołań do obcych cywilizacji.

| ( nieumiejętność omijania przeszkód ).

A to Ty twierdzisz że bez potrzeby. Nie było żadnych przeszkód ktore by
musieli omijać.


W takim razie radośnie sobie popier... po atmosferze, bez celu i sensu.
W końcu nzemu nie :)

Czyli poruszaja się w innych. A mógłbys objasnić te "cztery wymiary
przestrzeni"?? Bo ja znam trzy.


Tak, paranaukowcy jakoś zatrzymali się w epoce przedeinsteinowej,
i uparcie ignorują fakt, że czas jest pełnoprawnym wymiarem.

Już nawet nie będę przytaczał szczegółów teorii ( dosyć logicznej )
sprzed kilkunastu lat, według której dostępnych wymiarów
w naszym wszechświecie jest 22, z czego ostatni marnie
nadaje się do podróżowania, bo jest zwinięty w mikroskopijny
( według naszych miar ) torus.
Pewnie od tego czasy poglądy tzw. naukowe zdążyły się nieco zmienić.

| Widać mają inne wymiary do dyspozycji.
Logiczny wniosek.


Ale kompletnie niezgodny z brzytwą Occhama.

| a) Ograniczenia c nie da się przekroczyć - najwyżej obejść dookoła.
| Tak, jak z wieżowcem - nie da się go przeskoczyć, ale łatwo obejść dookoła.
Kwestia semantyki.


Będę sie jednak upierał, że obejść a przeskoczyć to
zupełnie różne słowa.

Jeżeli nie będziemy rozróżniać słów 'krowa' i 'kobieta',
albo 'gó..' i 'chleb', to życie będzie mniej przyjemne.

cul
pluton



Tak, paranaukowcy jakoś zatrzymali się w epoce przedeinsteinowej,
i uparcie ignorują fakt, że czas jest pełnoprawnym wymiarem.


Pluton odczep się, jacy paranaukowcy??To sceptycy tutaj ciągle wyjeżdżają z
jakimiś koncepcjami że czas to nie wymiar i jakiś 4W przestrzenny wymyślają
albo co w tym stylu:))))

Już nawet nie będę przytaczał szczegółów teorii ( dosyć logicznej )
sprzed kilkunastu lat, według której dostępnych wymiarów
w naszym wszechświecie jest 22, z czego ostatni marnie
nadaje się do podróżowania, bo jest zwinięty w mikroskopijny
( według naszych miar ) torus.
Pewnie od tego czasy poglądy tzw. naukowe zdążyły się nieco zmienić.


Z tego co pamiętam to poglądy sa rózne a te całe hiper czy super nadal mają
zwolenników. znasz jakieś miejsce gdzie jest to opisane tak abym mógl
skojarzyc o co w niej chodzi bez odnoszenia się do jakiejś wyższej
matematyki??
I najlepiej po polsku.

| Widać mają inne wymiary do dyspozycji.

| Logiczny wniosek.

Ale kompletnie niezgodny z brzytwą Occhama.

| a) Ograniczenia c nie da się przekroczyć - najwyżej obejść dookoła.
| Tak, jak z wieżowcem - nie da się go przeskoczyć, ale łatwo obejść
dookoła.

| Kwestia semantyki.

Będę sie jednak upierał, że obejść a przeskoczyć to
zupełnie różne słowa.


Zarówno przekroczyć jak i obejśc to jest tylko taki tam pogląd
odzwierciedlający co najwtyżej nasz obecny stan wiedzy. JAk jest w
rzeczywistości tego nie wiemy.

Jeżeli nie będziemy rozróżniać słów 'krowa' i 'kobieta',


Będe chamski ale czasem rozróźnic trudno.

albo 'gó..' i 'chleb', to życie będzie mniej przyjemne.


gó... to chleb po przetrawieniu:)))


Marcinie!
Niektórzy wolą dekoniunkturę i piękne jazdy w dół ;-)
Natomiast o powrocie Kowalskich zapomnij na zawsze. No chyba ,że urośniemy
kiedyś jak w 94 roku a wtedy Kowalscy może wrócą oddać swoje ostatnie
oszczędności;-))))Jeśli chodzi o emisję ITI to nie widziałem tłumów mimo
medialnej propagandy! O akcje Dudy nawet jedna osoba nie zapytała.
Myślisz, że akcje LOTu przyciągną ludzi???
W czasach emisji PKNu spotkałem znajomych w kolejce. Ale oni te akcje
sprzedali,
na debiucie wypłacili kase i tyle ich widzieli.Profesjonalna spekulacja
jakoś
ich nie zainteresowała.


-

witam,

z jazdą w dół jest tak, że też można na niej zarobić - mówiliście, że chcecie
zarabiać na spadkach i jest krótka sprzedaż. Kowalscy wrócą, oczywiście, że
nie odbudują swojejobecności do 50%, jaki pare lat temu, ale inwestowania na
Giełdzie wróci. Na ITI chętni byli, tylko sporo wrzawy było wokół tego
debiutu. Duda - spółka praktycznie nic nie wydała na promocje stosunkowo
niedużej oferty, więc nic dziwnego. Ale LOT, PZU, PKO - po to ludzi emoim
zdnaiem przyjdą. Pewnie nie w takim wymiarze, jak po BSK, ale przyjdą. To, czy
będą chcili akumulować, czy od razu scachować inwestycje bedzie zalezalo
glownie od klimatu gospodarczego w Polsce.

A profesjonalna spekulacja - to zalezy co sie w tym miesci - czesc Inwestorow
Indywidualnych nigdy w to nie wejdzie, czesc bedzie dokonywac transakcji
sporadycznie, a sladowe ilosci w calej populacji II beda Wami - Twardzielami :-
)

Ja jednak wierze mocno w masy takich inwestorow, jakich przyklady znam: mila,
inteligentna kobieta, 25 lat, pracujaca w duzej firmie, z doskoku robi 1-3
operacje dziennie zza biurka. Nie jest wielkim dyrektorem czegos tam, ale
handluje sobie. Kapital stosunkowo niewielki, ale zarobila na mieszkanie. Nie
jest to apartament w srodmiesciu, ale wlasny kąt. I nadal traduje. I w takich
inwestorow wierze, bedzie ich wiecej, tylko rynek musi ruszyc z miejsca, musza
pojawic sie debiuty, kolejne emisje itp a Gielda musi sie stac sie firma total
oriented na Klienta. I to sie stanie. Czy ktos z Was zauwazyl ostatni emisje,
z powodzeniem ulokowane na rynku, ktory juz skresliliscie?

do walki!

:-) Marcin
GPW


jula:

To nie są strachy na lachy, jakiś czas z nim przecież była.
Skoro na początku na to przystała, a teraz to jej już nie
odpowiada  - to jakby znak że doszły nowe fakty.
Jakie one są, to już ewentualnie tylko bohater tematu. :-)


A moze ona sie boi bo odkryla ze on zbyt dobrze ja zna? :)
Inna sprawa ze on moze wykorzystywac te 'znastwo' w sposob
ktory ona postrzega jako _wade_dla_zwiazku_.
Wiesz, kobiety lubia byc tajemnicze. :))

Co oprócz tego?
Osaczył ja swoimi oczekiwaniami i przychylaniem jej nieba.
Może cały ten czas przegadał i w sumie przeteoretyzował
ich związek?


Mysle ze on chcial sie dla niej _poswiecic_ ale(!) nie_za_friko
(wiec ona doskonale wiedziala czego _w zamian_ chce ) lecz
to _nadmiarowa_chec_ poswiecenia.... wiesz: poswiecenie 'zmusza'
do duuuuzych zobowiazan, wiec ona je odrzucila, a on 'cierpi'
z powodu niespelnienia ale(!) _emocjonalnego_ wzmaganego
tym ze przeciez mial jak najbardziej 'czyste' intencje. :)
Krotko mowiac: ona nie chciala tego wszystkiego co on chcial
jej 'udowodnic', bo wowczas czula by sie nie tylko uzalezniona
(zobowiazana) lecz takze ryzykowala ze wspomnienia z przeszlosci
beda dla niej _teraz_jeszcze_ tym bardziej 'bolesniejsze'.
Ona w pewnym wymiarze pewnie jeszcze dluuugo bedzie widziec
w facetach 'namiastke' tego co zna z przeszlosci. ;)

Dlaczego chciała z nim być, ale ich kontakt od strony fizycznej
był niepełny? Dlaczego on nie nalegał, a ona nie chciała/nie była
gotowa?


No tak, tylko ja w to nie wierze. ;))

Czarek


Witam,

Dziękuję za mnóstwo postów.

Poniżej zakończenie historii - mnie nieco zaskoczyło:

| Najprawdopodobniej najwyżej mandat za przekroczenie prędkości.

To podpowiedz jescze "geniuszu" kto ten mandat wypisze?
Dla ułatwienia podpowiem, że juz toczy się w sprawie wypadku dochodzenie
prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratora. Zakończy się po jakiś
2-3
miesiącach (przedłużki z uwagi na potrzebę powołania biegłych itd).
Samochód
stoi zabezpieczony do badań biegłego na parkingu. Od kierowcy zostaną
pobrane odciski palców w momencie stawiania zarzutu z art.177 K.K. Kto mu
wypisze mandat? ;))


Zacytowałem powyższy post ponieważ:

1. Samochód już po 3 godzinach od wypadku stał na parkingu swojej firmy
(przyprowadził go ten który brał udział w wypadku).
2. Następnego dnia odbyły się przesłuchania świadków - o konkretnej
godzinie, bardzo szybko i sprawnie - potwierdzili oni wersję kierowcy - tj.
kobieta biegła na czerwonym świetle.
3. Po przesłuchaniach kierowca dostał alternatywę - albo policja dzwoni do
prokuratora i ten decyduje od ręki o 'wymiarze kary', albo sprawa trafia do
sądu (nie znam na 100% szczegółów dlaczego taka alternatywa - ale jak
zrozumiałem jest to jakiś standard jeżeli dochodzi do śmiertelnego wypadku).
4. Kierowca wybrał pierwszą opcję - prokurator ustalił  mandat (nawiązkę?)
na rzecz ofiar wypadków w kwocie 400 PLN (20 x 20 zł).

Sprawa została zakończona (jak sądzę). Oczywiście w całej tej sytuacji nie
pojawił się motyw przekroczenia prędkości - nie wiem czy i jak policja tak
szybko zweryfikowała, że nie jechał szybciej niż dozwolone w tym miejscu 70
km/h. Ważne, że gość wyszedł z tego tylko mocno zastresowany i jest już po
wszystkim...

Pozdrawiam,

KriS



| Najprawdopodobniej najwyżej mandat za przekroczenie prędkości.
| To podpowiedz jescze "geniuszu" kto ten mandat wypisze?
| Dla ułatwienia podpowiem, że juz toczy się w sprawie wypadku dochodzenie
| prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratora. Zakończy się po jakiś 2-3
| miesiącach (przedłużki z uwagi na potrzebę powołania biegłych itd).


[...]

3. Po przesłuchaniach kierowca dostał alternatywę - albo policja dzwoni do
prokuratora i ten decyduje od ręki o 'wymiarze kary', albo sprawa trafia do
sądu (nie znam na 100% szczegółów dlaczego taka alternatywa - ale jak
zrozumiałem jest to jakiś standard jeżeli dochodzi do śmiertelnego wypadku).


Standardem jest ze jak jest trup to musi byc sledztwo.

4. Kierowca wybrał pierwszą opcję - prokurator ustalił  mandat (nawiązkę?)
na rzecz ofiar wypadków w kwocie 400 PLN (20 x 20 zł).
Sprawa została zakończona (jak sądzę). Oczywiście w całej tej sytuacji nie
pojawił się motyw przekroczenia prędkości - nie wiem czy i jak policja tak
szybko zweryfikowała, że nie jechał szybciej niż dozwolone w tym miejscu 70
km/h. Ważne, że gość wyszedł z tego tylko mocno zastresowany i jest już po
wszystkim...


Podpytaj sie go dokladniej, albo lepiej zajrzyj w papiery - co

dziwnie.

Predkosc mogli ustalic prosto - po sladach hamowania, albo stwierdzic
ich brak i niewielkie uszkodzenia pojazdu [czyli nie da sie ustalic
ile jechal]. Ale dalej nic mi nie pasuje - za co ta "kara" jesli nie
za predkosc, co za "nawiazka" 20x20zl .. ma wplacic co miesiac po 20
zl [slownie dwadziescia] ? A .. chyba ze to nie dla rodziny kobiety
[juz widze te tytuly w gazetach] a na jakas fundacje ofiar wypadkow
[ponoc niezle dochodowe :-)] .. tylko nadal za co ?
Chyba ze prokurator w tej fundacji zasiada :-)

J.


No to noś dalej źle dopasowany stanik niszczący Ci piersi - już pisałam, że nie mój problem. Mnie szkoda takich z dyndającymi dużymi albo rozpłaszczonymi, przykrytymi protezami, małymi piersiami, ale na siłę nie będę nikogo przekonywać. A takich "sierotek maryś" nieznających swego rozmiaru jest setki tysięcy, ocenia się na 80-90% kobiet (łatwo wyliczyć choćby po tym, że w większości sklepów można dostać jedynie ok. 20% rozmiarówki - reszta więc siłą rzeczy w te dostępne 20% się wciska), więc w swojej niewiedzy nie jesteś sama, nie przejmuj się.

A tak jak w Intymnej to mi szanowne panie ekspedientki latami doradzały - wychodzilo im nieśmiertelne 75B (wymiary jakieś 78/90 wtedy miałam, mierzone tradycyjnie czyli byle jak). Jak się poprawnie wymierzyłam i obliczyłam właściwy rozmiar to nagle się okazało, że po pierwsze potrzebuję okolic 65F, a po drugie, że w tym 65F - choć to była przezroczysta koronka na fiszbinach - mam sporo większy i zgrabniejszy biust niż w pusiapku 75B. Tak więc za takie "doradzanie" to ja dziękuję

Poza tym różnie leżą nie tylko biustonosze różnych firm, ale nawet różne modele z tej samej firmy - mogą być np. rozciągliwsze, ściśliwsze, i to trzeba umieć brać pod uwagę i wiedzieć jak przeliczyć rozmiar. Kalkulator to umie. Panie z intymnej i szanowna przedpiszczyni- idę o zakład, że nie. A jak jeszcze dojdzie dobieranie między duzo i małomiskowacami... ojoj... Mnie się dzięki temu zgadza nie wynik, tylko wynikI - mam w szufladzie 4 różne rozmiary (65F, 65FF, 70E i 70F) - wszystkie dobre. A jakbym trafiła na wyjątkowo ściśliwy stanik to doszedłby piąty - 75DD. Też dobry.

I na koniec: oczywiście, że kalkulator nie jest wyrocznią. Dlatego jego wyniki warto skonsultować z żywym człowiekiem, czyli pytając w wątku rozmiarowym na Lobby Biuściastych. Bo kobiecie lepiej doradzi tylko mądra i znająca się na rzeczy kobieta.

No to noś dalej źle dopasowany stanik niszczący Ci piersi - już pisałam, że nie mój problem. Mnie szkoda takich z dyndającymi dużymi albo rozpłaszczonymi, przykrytymi protezami, małymi piersiami, ale na siłę nie będę nikogo przekonywać. A takich "sierotek maryś" nieznających swego rozmiaru jest setki tysięcy, ocenia się na 80-90% kobiet (łatwo wyliczyć choćby po tym, że w większości sklepów można dostać jedynie ok. 20% rozmiarówki - reszta więc siłą rzeczy w te dostępne 20% się wciska), więc w swojej niewiedzy nie jesteś sama, nie przejmuj się.

A tak jak w Intymnej to mi szanowne panie ekspedientki latami doradzały - wychodzilo im nieśmiertelne 75B (wymiary jakieś 78/90 wtedy miałam, mierzone tradycyjnie czyli byle jak). Jak się poprawnie wymierzyłam i obliczyłam właściwy rozmiar to nagle się okazało, że po pierwsze potrzebuję okolic 65F, a po drugie, że w tym 65F - choć to była przezroczysta koronka na fiszbinach - mam sporo większy i zgrabniejszy biust niż w pusiapku 75B. Tak więc za takie "doradzanie" to ja dziękuję

Poza tym różnie leżą nie tylko biustonosze różnych firm, ale nawet różne modele z tej samej firmy - mogą być np. rozciągliwsze, ściśliwsze, i to trzeba umieć brać pod uwagę i wiedzieć jak przeliczyć rozmiar. Kalkulator to umie. Panie z intymnej i szanowna przedpiszczyni- idę o zakład, że nie. A jak jeszcze dojdzie dobieranie między duzo i małomiskowacami... ojoj... Mnie się dzięki temu zgadza nie wynik, tylko wynikI - mam w szufladzie 4 różne rozmiary (65F, 65FF, 70E i 70F) - wszystkie dobre. A jakbym trafiła na wyjątkowo ściśliwy stanik to doszedłby piąty - 75DD. Też dobry.

I na koniec: oczywiście, że kalkulator nie jest wyrocznią. Dlatego jego wyniki warto skonsultować z żywym człowiekiem, czyli pytając w wątku rozmiarowym na Lobby Biuściastych. Bo kobiecie lepiej doradzi tylko mądra i znająca się na rzeczy kobieta.


tylko czemu zakladasz, ze nie znam swojego rozmiaru? :) upierasz sie przy tym niesamowicie... juz mi sie nie chce klocic, jesli Ty masz dalej cisnienie to prosze bardzo..

Mialam sie powstrzymac od wypowiadania tutaj, bo tlumaczenie tego mangowcom jest zazwyczaj bez sensu, ale chyba prosilas o opinie i twierdzisz ze chcesz sie czegos nauczyc, i juz mi sie przykro robi jak widze n-ty zbior rysunkow z tymi samymi babolami.

Jak chcesz sie nauczyc rysowac porzadnie, daruj sobie mange i naucz sie najpierw rysowac ludzi tak jak wygladaja. Nie mowie ze musisz od razu byc daVincim (bo pewnie nie bedziesz), ale naucz sie przynajmniej podstawowych wymiarow i dzialania podstawowych stawow. I naucz sie ze na rysunku tez rysujesz twor trojwymiarowy, for fucks sake, nie wycinanke a papieru, wiec rece sie nie obracaja tylko w plaszczyznie XY, nogi nie nachodza na siebie, i wyrastaja z miednicy, a nie wisza w powietrzu.

Osoby ktore zaczynaja rysowanie od mangi wyrabiaja sobie skrzywiony obraz proporcji, ktorego czesto nigdy nie naucza sie korygowac, bo ktos im naklamal ze w mandze sa inne proporcje, wiec nie trzeba znac 'realistycznych'. Bullszit. Kazdy porzadny mangaka umie rysowac w miare realistycznie, za stylizacje sie nie mozna brac jak sie nie zna podstaw, ktore sie chce nagiac do swojego gustu. Zreszta i w mandze duze glowy, nadgarstki jak patyki i oczy na 3/4 twarzy sa niemodne od lat 90-tych.

Wiec wejdz na deviantarta do galerii darmowych zdjec : z kobietami i z mezczyznami i rysuj z tego. I rysuj w takich proporcjach jak widzisz, a nie w mangowych. Tlumaczeniem 'wiem ze rece mi wyszly za krotkie a talia za cienka' nie nauczysz sie rysowac, musisz wiedziec jak naprawde czlowiek wyglada, inaczej rysowanie czlowieka to nieporozumienie. Rysuj z natury i ze zdjec i probuj rozumiec co rysujesz i dlaczego to tak wyglada, a moze beda efekty.

txt

Ponieważ od 3-4 dni wyjątkowo tu cicho, to postanowiłem posłać tu trochę
dobrego humoru:

Zasady konduktorów, kanarów i innej gadziny (moje skromne wypociny =]):

1. (najważniejsze!) Pasażer - twój wróg!

2. Jeśli pasażer jest niemiły to coś knuje.
3. Jeśli pasażer jest miły, to próbuje odwrócić twoją uwagę, bo coś knuje.

4. Jeśli pasażer podróżuje ze starszą od siebie kobietą, która podaje się,
za jego matkę i twierdzi, że ma on dopiero 2 lata, to trzeba za wszelką cenę
dowieść, że pasażer jest mężem owej kobiety, a niski wzrost wynika tylko z
palenia papierosów w ubikacji pociągu (za co nie wolno zaniechać wlepienia
mandatu).
5. W razie gdy wymiary pasażera wynoszą 2m (wzorstu) na 2m (w barach),
należy stwierdzić, że jest to dziecko poniżej 3 roku życia i nie musi mieć
biletu.

6. Jeśli pasażera widzimy pierwszy raz, to na pewno wydaje mu się, że ten
raz uda mu się przejechać bez biletu.
7. Jeśli pasażer jedździ tą trasą codziennie, to na pewno spróbuje choć raz
przejechać bez biletu.

8. Jeśli mimo to ma bilet, to należy okazać mu niechęć, ponieważ z pewnością
już kiedyś przejechał na gapę, lub dopiero to zrobi.
9. W razie nie posiadania biletu konieczne jest traktowanie pasażera jak
ściganego złodzieja i najgorszy margines społeczny.

10. Każdy bilet może być podrobiony.
11. Każdy orginalny bilet należy traktować, jak doskonałą podróbkę.

12. Każdy pasażer próbuje cię oszukać.
13. Jeśli pasażer nie próbuje nas oszukać patrz p-t 12.

Oraz to: (to już nie moje i może już znacie):

Mam 192 cm wzrostu, trenuję kulturystykę i karate.

Na drugim końcu miasta mieszka pewien paskudny kurdupel, którego nienawidzę.
Podejrzewam, że ma w domu wielki kuchenny nóż. Kazałem mu, by się rozbroił.
Twierdzi, że wyrzucił ten nóż, ale ja mu nie wierzę.
Nasłałem na niego policję. Przeszukują jego mieszkanie od kilku miesięcy i
nic nie znaleźli, ale to dlatego, że facet za słabo współpracuje. Wprawdzie
zaczął niszczyć sztućce ze srebrnej zastawy stołowej, ale to dla zmylenia
inspektorów, tfu, policjantów.
Postanowiłem pojechać do niego i na wszelki wypadek poderżnąć mu gardło. Nie
powinno być z tym problemów - jestem nieporównanie większy i silniejszy.
Ponadto on nie ma żadnych przyjaciół, a ja biorę ze sobą kumpla z Anglii.
Też kawał chłopa i będzie uzbrojony po zęby.
Czy ktoś chce się przyłączyć? Tym, co znajdziemy w mieszkaniu tego gościa,
podzielimy się sprawiedliwie. Oczywiście sprawiedliwie w tym przypadku nie
znaczy równo - ja, jako pomysłodawca, zabieram 95 procent.
Czekam na zgłoszenia.

I jeszcze to: (również nie moje)

Interwencja

Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz oświadczył, że Polska
rozpocznie wojnę z Irakiem także w sytuacji, gdy nie da na to zgody ONZ, a
nawet gdyby do wojny nie przystąpiły Stany Zjednoczone. Gotowość bojowa
osiągnęła już wyborowa Podkarpacka Orkiestra Przeciwpancerna, wyposażona w
trąby o średnicy 750 mm (służące do niszczenia umocnień przeciwnika, np.
murów), talerze antyrakietowe i bęben samonaprowadzający. W tym tygodniu w
stronę Iraku wypłynie I Eskadra Kajaków Rakietowych (niewykrywalnych dla
radarów). Jeśli nie nastąpią jakieś nieprzewidziane trudności (np. fale), to
flotylla powinna dopłynąć do Iraku około roku 2007. W najbliższym czasie na
Bliski Wschód rusza (autostopem) I Pułk Kawalerii Bezprzewodowej, znany z
rubasznych pieśni i mocnych łbów. Jeśli tylko pojawią się sprzyjające
wiatry, to Bagdad zbombardowany zostanie przez II Szwadron Latawców
Strategicznych przy pomocy pisanek, dzięki czemu będzie można stworzyć 1000
nowych miejsc pracy dla artystek ludowych (użycia jaj ubiegłorocznych
zabraniają konwencje międzynarodowe). Decydujący atak na pałac Husajna
dokona słynna I Wąchocka Dywizja Ciasnych Beretów, która wyspecjalizowała
się w desantach bez spadochronów. Wynika to nie tylko z braku środków na
sprzęt, ale z zaobserwowanego przez naukowców wojskowych zjawiska, że
skoczek bez spadochronu jest trudniejszy do trafienia.

Tymczasem w tajnej bazie wojskowej w Pacanowie prowadzane są szkolenia
emigrantów irackich.

Gdy zostanie obalony reżim Husajna, zajmą się oni dolewaniem oleju
rzepakowego naszej produkcji bezpośrednio do złóż ropy naftowej. Następnie
ten produkt będzie sprzedawany odbiorcom na całym globie.

Światowa opinia publiczna zamarła w oczekiwaniu na kolejne działania naszego
supermocarstwa.

A wszystko to już zdążylibyście poznać, gdybyście łaskawie raczyli od czasu
do czasu
wchodzić na moją stronę http://humorek3.w.interia.pl =] (Przepraszam za tę
kryptoreklamę=])

Telcontar



Wchodząc, oczekujesz faceta w niecałkiem świeżej koszuli, takiego


majsterklepkę, który zna się na wszystkim   a tu   kobieta -
piękna figura, piękna twarz, do tego długie blond włosy   zapewne
córka właściciela, albo jakieś zastępstwo.
Nieśmiało i z niedowierzaniem podajesz termostat, pół godziny temu
wyrwany siłą z lodówki. Przyglądasz się zadbanym, świeżo pomalowanym
paznokciom koloru sunset-róż, instynktownie chowając swoje, zwijając
dłonie w półpiąstki. Patrzysz na filigranowe paluszki obracające
na wszystkie strony popsutą część, i myślisz o czymś całkowicie innym,
tylko nie o lodówce. Zastanawiasz się nad tym, co ona tu robi.
A gdy jej usta koloru sunset-róż rozchylają się by wypowiedzieć - coś,
jakieś słowo   oczekujesz raczej zapytania  A co to jest? .
Zamiast tego, aksamitny głos pieści twoje uszy słowami  tego typu
termostatu nie mamy na składzie, ale mogę panu sprzedać podobny,
firmy Juno, do minus dwunastu stopni, jest tańszy i będzie pasować.
Mam podać?
Nieśmiałe, i w ogóle z innego wymiaru wyjęte, "Tak" kończy rozmowę.
Przy wyjściu przypominasz sobie, że przydała by się jeszcze żarówka,
matowa, sześćdziesiątka - ale tę sprawę odkładasz do jutra, koniecznie do
jutra.
                                            * * *
Nowy termostat okazał się dobrym zakupem. Lodówka nie tylko dobrze
chłodziła, ale i ciszej pracowała. Ubiłem tym sposobem dwa interesy.
Pozbyłem się również wścibskiej sąsiadki, która codziennie mnie odwiedzała,
skarżąc się, że od mojego agregatu chłodniczego drżą jej ściany i spać nie
może.
Gdyby to była ta blondyneczka, z kolorem sunset-róż, to pewnie bym tego
termostatu nie wyrywał?
Hm, hm..
Chyba trzeba też trochę przewietrzyć szafę ubraniową. Kiedy ja tam
zaglądałem?
Hm, hm...sunset-róż.... dawno juz nie słyszałem tej piosenki.
Bogdan chodził po pokoju, nie mogąc sobie znaleźć zajęcia, wszystko go
denerwowało. A już chyba najbardziej ten pusty niebieski ekran. Przeglądał
tu handlowe półki. Miał przecież wybrać żarówkę. Matową żarówkę! miał
określone wymagania, to powinna być sześćdziesiątka i taka, żeby się zaraz
nie spaliła, w dobrym wydaniu.
Powoli układał sobie jutrzejszy plan dnia. Ta żarówka była najważniejsza.
Ale zastanawiał się również, czy nie odczekać jeszcze paru dni. Tyle
wytrzymywał bez oświetlenia, to może należałoby jeszcze ten wydatek
przemyśleć. Może to zmarnowane pieniądze, a o grosz dzisiaj tak ciężko.
Westchnął głęboko, naciągnął kołdrę na głowę i zasnął, bo późno już było, a
ranek przecież jest lepszym doradcą.

Irena



strasznie ruchliwego obserwatora. Trochę podobnie jest u ciebie, tyle że
focus skacze, nie przenosi sie płynnie... zobacz:


nie zamierzam się złościć, chyba że ktoś mnie tego nauczy ;-)
Zaś sformulowanie Wilka jest znakomite i oddaje w pełni naturę
oraz charakteryzuje pewien sposób czytania lub zadziwienia, który
jak widzę jest Ci znany. To i dobrze i tego pozazdrościć (ja podobnej
naturalnej wnikliwości nie posiadam -a przynajmniej nie ujawnia
sie ona w takim stopniu), choć trzeba mieć świadomość, że
tego rodzaju czytacz (oglądacz, słuchacz) może wpaść w sidła
własnej nadwrażliwej i ruchliwej ciekawości bądź sam sobie zakłócać
odbiór danego przejawu twórczego. Przykładem może być oglądanie
filmu i zwracanie uwagi na elementy, których tak naprawdę nie ma, bądź
są czymś co nie posiada znaczenia dla ogólnego przesłania.
Ale zrozum dobrze, nie narzekam wcale, tylko cieszyć się z takich
odbiorców. Należy jednak mieć wyczucie pozwalające dopasować
czas poświęcony danej analizie do rzeczywistej wartości analizowanego
dzieła. I tu zapewne ten czas i wymiar analizy przekracza samo dzieło
i staje się niejako dziełem samym w sobie, tak zresztą bywa dość często
tutaj i w innych miejscach gdzie dokonuje się krytycznych interpretacji.
To oczywiście wielka radocha dla autora i możliwość wygenerowania
dodatkowych, nadprogramowych, często przeczuwanych tylko na
etapie twórczym emocji, które mogą stanowić punkt wyjścia dla
niekończących się przeobrażeń lub rozwinięć jakiegoś tematu.
Tym łatwiej o to w przypadku tak nierównego focusa ( o którym wspomniałeś)
To dla mnie raczej pochwała, choć może świadczyć o braku koncentracji autora
czy jakimś innym rodzajowo defekcie kreatywności. Tu sie przyznam, że
jest to focus latawiec niezamierzony, choć jak teraz to widzę
zupełnie przystający do rodzaju i przesłania źródłowego tekstu.
Zmierzmy się wieć z nim jeszcze raz:

ona(muza, kawiarnia) - róg - uliczka - muchy (kawiarnia) - latarniane
słońca (ulica?)
trudno nadążyć za zmianami perspektywy, zwłaszcza, gdy dzieją się z
wersu na wers.


Jak juuż pisałem do Seahorsa ta muza to może być wszystko i każdy.
Sam to Wiesz pewnie. NO poza wypadkami skrajnego zakochania, gdzie
muza jest jedna i jednym i jedną ma twarz oraz imię. Ale tu nie
mówimy o tym szlachetnym przypadku, lecz o sytuacji bardziej
przyziemnej i powszechnej, dotyczącej "poety" (cudzysłów dlatego, że
nie tylko poeta korzysta z pojęcia muz - tak samo sportowiec, pijak,
ktokolwiek inny ma do tego prawo). Stąd usprawiedliwić się mam nadzieję
uda to niezdecydowanie krajobrazu i spojrzenie biegnące z dołu do góry
i na boki. A jesli powstał jeszcze przy tym klimat to radość autora
tym większa!

logicznie zaskoczyło mnie przejście między 3 a 4 strofką:
 klozetową mądrość pokolenia
 Ona będzie tutaj zawsze,


Tu zdecydowanie ONA odnosi się do rzeczonej muzy
nie zaś klozetowej mądrości, choć i takie zestawienie ma
sens i kolor, cóż że trochę śmierdzący... ;-)

Kilka konstrukcji jest dla mnie znaczeniowo ciężkich do rozszyfrowania.
Może warto je jakoś przerobić(chyba, że źle odbieram)... bo np "medalion
ostatniej drogi" skojarzyłem z monetą jaką daje się umarłemu dla
Charona. Ale, jesli takie jest znaczenie, to msz nie można powiedzieć
medalion. Jeśli jest to ta moneta, to nie rozumiem związku z "gotyckim
snem" w następnym wersie. Pomóż.


Medalion pozostaje pamiątką, nie monetą umarłych, lecz
wyrytym w sercu obrazem tej czy innej chwili i znaczeń
odnalezionych ...A gotycki sen? Nie przystaje tu może, lecz
skojarzenie moje biegło w kierunku liter zdobnych które
znamy z modlitewników gotyckich, po drugiej stronie
skojarzenia zaś pojawila się stara, zaniedbana kobieta
z kipą, w otoczeniu otwartego okna na parterze....

to i tyle ględzenia , starczy jak na
miły środkowy poranek
pozdrawiam


Jeżeli nauczymy się afirmować kobiecą seksualność, cieszyć się nią,
przestaniemy się jej wstydzić - łatwiej będziemy się też bronić
przed przemocą i wszelkimi rodzajami opresji.
Waginie tez należy się święto."
(Kinga Dunin)

Widziałem przedstawienie "Monologi W." z Gdańska. Żeby się nie
spodziewać większych uniesień teatralnych to raczej wiedziałem, ale
miałem chociaż nadzieję na wzbogacenie słownictwa. Niewiele raczej
wzbogaciłem, zbiedniałem na szczęście też niewiele bo moje poczucie
moralności nie ucierpiało.


pierwszy raz o "monologu" usłyszałam na "discavery" w programie
o waginalnych operacjach plastycznych. program był niesamowity,
_niesamowita_ była motywacja kobiet, które decydowały się na
poprawianie, ulepszanie tamtych miejsc.

książka "Monologi waginy" Evy Ensler jest o uprzedzeniach
wobec własnej budowy ciała tam na dole oraz pochwowych reakcjach
na podniecenie, sex, porody, miesiączki. o kompleksach
wobec własnej waginy, które to kompleksy
rozbudzają najpierw rodzice, potem zaś mężczyźni (partnerzy).
otóż wg mnie, właśnie ów brak akceptacji jest zalążkiem pomysłu
(pózniejszych) intymnych operacji kosmetycznych.

uśmiechnąłem, może z raz zasmuciłem i nic ponadto. Więcej zabawy miałem
obserwując jakaż to nietypowa publika dotarła tego razu do mojego
ulubionego teatru. Od razu się czuło, że to niezwykłe wydarzenie. Chyba
już wiem jak wyglądają feministki, bez względu na płeć... ;-)


książka i spektakl to jedno
zdarzenia wokół książki i spektaklu to zupełnie inna sprawa.

ciekawa, czy w Gdańsku po przedstawieniu pada prośba
skierowane ze sceny do widowni - 'osoby będące ofiarami
przemocy lub znające takie kobiety, proszę o wstanie'
i jaki procent ludzi wstaje.

i tu dochodzimy do clou, do sensów całej imprezy.

w 1997 roku stworzono fundację "Dnia W"
której zadaniem było ujawnianie prawdy o przemocy wobec
kobiecego ciała ( kobiet molestowanych seksualnie w dzieciństwie,
gwałconych fizycznie, terroryzmu wobec swobody rozmnażania się
czy międzynarodowej zbrodni w postaci okaleczania
żeńskich narządów płciowych a także przemocy
zabraniającej miłości lesbijskiej)

14 lutego 1998 w walentynki narodził się ruch: Dzień W
czyli
w Nowym Jorku przed Hammerstein Ballroom
na pierwsze przedstawienie 'monologów waginy'
stawiło się 2 i/5 tys osób.
W.Goldberg, S.Saradon, G.Close, W.Ryder
C.Flockhart, G. Steinen, R.Perez i wiele innych znanych
wspólnie wzięło udział w spektaklu.

w ciągu 3 lat Dzień W świętowano w przeszło
300 wyższych uczelniach, przy czym "Monologi" wystawiały
studentki razem z wykładowczyniami. Zebrana fundusze
przekazano na rzecz zaprzestania przemocy wobec kobiet.

w chwili obecnej fundacja 'Dnia W'
wspiera grupy bazowe na całym świecie, m.in
- w Afganistanie - wyzwolenie kobiet spod ucisku Talibów
- w Kenii - przeciw praktykom okaleczania narządów płciowych
dziewcząt
- pomoc ofiarom gwałtu w byłej Jugosławii

wiec nie upraszczajcie kochani
"Monologi waginy" poza wymiarem edukacyjno-scenicznym
niosą również wymierny praktyczny.

pozdrawiam
Anna pa,pa


Kolejny znajomy bylego posla z Sosnowca znalazl sie na wlasciwym miejscu....

Za PAP:

17.10.Katowice(PAP)- Kilkusettysięczne łapówki - w złotych i
dolarach - wręczał znany sosnowiecki biznesmen Krzysztof P.,
aresztowany w ubiegłym tygodniu. P. korumpował wysokich rangą
urzędników i przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

    "To może być kolejna +ośmiornica+" - twierdzi zastępca
prokuratora rejonowego w Sosnowcu Jerzy Engelking.

    "P. nie przyznaje się do winy. Podczas przesłuchania
przyłapaliśmy go na kłamstwie. Postawiliśmy mu osiem zarzutów,
pięć dotyczy wręczania korzyści majątkowych. Osoby, które je
przyjmowały to przedstawiciele wysokich kręgów administracji
rządowej i wymiaru sprawiedliwości. Zarzuty dotyczą dwóch nazwisk"
- powiedział we wtorek dziennikarzom Engelking.

    W sumie ilość osób zamieszanych w sprawę może przekroczyć 50.
Dotychczas prokuratura postawiła zarzuty P. i jego trzem
pomocnikom. To troje mieszkańców Sosnowca, jest wśród nich jedna
kobieta. Zastosowano wobec nich poręczenie majątkowe, dozór
policyjny i zakaz opuszczania kraju.

    Zarzuty postawione Krzysztofowi P. obejmują okres od 1992 r.
do 1998 r. Dotyczą oszustwa, czyli wyłudzenia zasiłków chorobowych
na szkodę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na łączną sumę ponad 4
mln 837 tys zł. Dwa zarzuty dotyczą podżegania do składania
fałszywych zeznań, pozostałe - wręczania łapówek. Biznesenowi
grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

    Mechanizm wyłudzeń świadczeń z ZUS był prosty - Krzysztof P.
wpływał na szefów sześciu zależnych od siebie spółek, by
przyjmowali do pracy polecone przez niego osoby. Dostawały one
pensje w wysokości ok. 10-30 tys. zł, przy czym nie miały
pracować, tylko jak najszybciej "zachorować". Krzysztof P. też
"chorował" i pobierał pieniądze z ZUS.

        Do 30 dni choroby zasiłek wypłaca firma, a od 31 dnia ZUS.
Wysokość zasiłku jest zależna od zarobków.

        Figuranci przedstawiali fałszywe zaświadczenia lekarskie.
Niektórzy pracowali w tym czasie w innym miejscu. "To nie zawsze
byli prezesi firm, ale ludzie, do których Krzysztof P. miał
zaufanie. Szacujemy, że może to być do 10 osób" - mówił prok.
Engelking.

    P. wyłudził też prawdopodobnie duże sumy z tytułu nienależnego
zwrotu podatku VAT, jednak zebrane materiały nie wystarczyły na
razie, by postawić mu zarzuty. Tę sprawę bada obecnie Urząd
Kontroli Skarbowej w Katowicach.

    "O kontaktach Krzysztofa P. z wymiarem sprawiedliwości słychać
było od dłuższego czasu. Dlatego dla dobra śledztwa -mimo, że
ręczę za wszystkich pracowników mojej instytucji i mam do nich
zaufanie - nad sprawą pracowało tylko czterech prokuratorów. Mam
nadzieję, że skierowanie wniosku o tymczasowe aresztowanie ucięło
bezpodstawne domysły o wpływie Krzysztofa P. na decyzje
Prokuratury Rejonowej w Sosnowcu" - dodał Engelking.

    Jak doniosła we wtorek "Rzeczpospolita", w sprawę zamieszany
może być jeden z wiceprezesów Sądu Okręgowego w Katowicach.

    Decydujące dla sprawy okazały się akta komornicze, które
umożliwiły weryfikację wyjaśnień podejrzanych. Sprawę przejęła
Prokuratura Okręgowa w Katowicach.

        Krzysztofa P. zatrzymali funkcjonariusze katowickiej
delegatury Urzędu Ochrony Państwa. "Wiele zawdzięczamy ofiarnej
pracy szeregowych funkcjonariuszy. Gdyby współpraca z ich szefami
układała się lepiej z całą pewnością byłoby w tej sprawie więcej
zatrzymań" - dodał Engelking.

        P., zaskoczony przez funkcjonariuszy UOP w swoim domu w
Międzybrodziu Żywieckim, symulował omdlenie. Kierowca karetki,
która wiozła go do szpitala nie mógł uwierzyć, że to jedna z
najlepiej znanych osób w mieście. "W zeszłym tygodniu widziałem go
w mercedesie, a teraz ja go wiozę" - mówił.

        Sprawa ma wiele wątków, w niektórych sprawach już toczą się
postępowania - np. przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczy się
sprawa, w której oskarżony jest jeden z pomocników Krzysztofa P.
Inne trzeba było umorzyć z powodu braku materiałów, być może
zostaną jednak teraz wznowione. (PAP)

lun/ plo/


--

   Rozliczenie

     Drzewo złamane
     Ręce bezradne jak liście

     Pęknięty horyzont  świata
     We włosach emalia nieba

     Finką wycieram o buty
     Ślad po ostatnim spotkaniu

     W koronie drzewa ptak śpiewa
     pieśń jego bije jak kastet

                  Witek


Deja.com zalega. Widze nowy list Vandy w onet.pl,
ale w onet.pl zapomnialem hasla. Moglbym uzyc
"copy & paste", ale poddam sie losowi i odpowiem bez
detalicznego cytowania.

Vanda nawoluje pokojowo do zgadzania sie na niezgadzanie.
Ogolnie jestem oczywiscie za tolerancja, ale gdy mamy
wiersz, to niech wiersz ma decydujacy glos, i glos poezji.

Interpretacja, zgodnie z ktora zabojca przejmuje sie
swoim aktem i ma rece bezwladne jak liscie, jest
atrakcyjna, przejmujaca, na swoj sposob romantyczna.
Klopot z ta/ interpretacja/ polega na tym, ze wiersz
jej przeczy. Przeczy jej sposob w jaki poezja do nas
mowi, nalezy glos poezji slyszec, obrazy widziec:

     Finką wycieram o buty
     Ślad po ostatnim spotkaniu

Widzimy, ze rece PLa nie sa bezwladne jak liscie.
wlasnie tak poezja przemawia. Kazdy detal nalezy
traktowac serio, nie wolno negowac, przymykac oczy.

Vanda zastanawiala sie rowniez, czy przypadkiem
nie wchodzila w gre mozliwosc zabojstwa bezbronnej
kobiety (wicie ludziska, takiej delikatnej,
a nie zbojnicy-nozownicy).  Fason, z jakim PL
zachowuje sie po zabojstwie (o ile w ogole bylo takie,
ale ja tez uwazam, ze owszem, ze bez zabojstwa wiersz
by byl wykastrowany) wskazuje na to, ze przeciwnik
wart byl gestu.

Ostatni argument moglby ktos (Vanda :-) probowac
podwazyc. Jezeli PL byl nie tylko bandziorem, ale takze
degeneratem, to mogl podobny gest triumfu i lekcewazenia
wykonac po zamordowaniu kogos slabego, pokazujac, ze dla
niego zamordowac, to jak splunac.  Wtedy mowy nie ma
o tym, ze to rece PLa sa jak liscie.

Patrzmy na calosc wiersza. PL nie byl degeneratem.
nastroj wiersza jest na to zbyt liryczny, zbyt
czysty.  PL trzyma fason, ale jednak w srodku przejmuje sie.
Patrzymy na swiat jego oczami i znamy naszego PLa.

Troche zaluje, ze przedtem reagowalem polemicznie
czyli przekornie. Byloby prosciej od razu pisac serio
na calego.  Wiersz na to zasluguje.

Ostatnia zwrotka jest wyjatkowo dramatyczna --
Ptak spiewa w koronie ZLAMANEGO drzewa.

Do PLa dochodzi glos zabitego.
Jego piesn bije jak kastet, ktorym poslugiwal sie
zabity, jak finka, ktora przeciwko zabitemu uzyl PL.
Jest to piekny wiersz, wlasnie gdy go sie uslyszy w pelni.

Ta piesn, to byc moze wyrzuty sumienia. Jednak
nie sadze. Odczuwam ja/ jako hold zlozony
przeciwnikowi, jako podziw dla walki. Ta piesn, to
moze zal, ze juz sie skonczyl pewien etap, ta piesn
to zywe wspomnienie.

Swiat pojdzie naprzod i to co dla nas wielkie
i wazne w danym momencie, odejdzie w przeszlosc,
dla nowych ludzi nie bedzie mialo homeryckiego
wymiaru.  PL przezywa swoj homerycki moment.

Pozdrawiam autora i interpretowniczke,

    Wlodek

Sent via Deja.com
http://www.deja.com/


| Heweliusz.

| PS
| Do Camilla W.
| Postawiles pytanie (i swoje niezadowolenie), czas na zalozenia.
| Daj z siebie wiecej niz slawa krytyki.
| Twoj opis tego co nazywasz "Ontologia Internetu" jest zbyt golny i nie
znane
| sa Twoje subiektywne przeslanki. Moze troche wiecej tresci zamiast symboli
w
| stylu czas i przestrzen.

Subiektywne przeslanki - nie rozumiem???


Kazde wypowiedziane pytanie to krzyk, fonia rozpaczy, pobudzona wewnetrzna
rozteka,

Nie jest Ci zimno, nie jestes glodny, nie oznajmiasz tego. Nie myslisz, nie
zadajesz pytan.
Pytanie zawsze zadaje sie w jakism celu, a wybor celu jest raczej
subiektywnym aktem.
Sama tresc pytania nie jest subiektywna "ontologia", "internet", ale
przeslanki do jego sformulowania
czesto juz sa. Moze sie tylko okazac, ze sa wlasciwe z punktu widzenia
"ontologi" i "internetu",
moze nawet uniwesalne.
Ja widze tu pojecie czasu i przestrzeni dalekie od wymiarow w fizyce.
Ty jak sade rowniez. Dla mnie nie bylo to takie oczywiste o jakie pojecie
czasu i przestrzeni sie opierasz.

a co do czasu i przestrzeni w sieciach komputerowych to pytanie jest
proste - czy sieci same w sobie podpadaja pod nasze pojecie czasu i
przestrzeni czy wymagaja one rewizji tego co wydaje nam sie byc czasem i
przestrzenia .


Cos sie napewno stanie. Za pomoca komputera zalatwiam jakies sprawy,
zdobywam informacje,
mnostwo ludzi, nazw itp. czasem bardzo absorbujacy dzien, ale do domu ma
ciagle tyle samo do przejscia. Ciekawe czy w wyniku rozwoju TV i Internetu,
ludzie nie zaczna mowic szybciej, bo chodzic raczej nie beda. Pewne
czynnosci wymagaja okreslonego czasu, jak np. spozywanie posilku, ale zbyt
duzego w porownaiu z szybkoscia pobierania ciagle nowych informacji. Aby
temu dorownac, dzisiaj lykamy hot-dogi a jutro pastylki z skompresowanej
zywnosci.
Az sie dziwie, ze jeszcze nie ma spodni ze zbiorniczkami na mocz. A jesli
chodzi o spodnie, to one tez byly elementem, narzedziem pokonywania czasu i
przestrzeni przez kobiety. Zycie pokazalo, ze nie moze tu jednak dojsc do
przesady.

Kiedy dostep do informacji bedacej fizycznie powiedzmy w

australi zajmuje nam 2s. zaburzone zostaje moje poczucie przestrzeni


To moze byc tylko zaburzenie "poczucia przestrzeni" w ktorej sie
wychowywales
(czy czasem nie mieszkasz nad morzem, albo w gorach).
Moze jednak kolejne pokolenia zbuduja sobie inne "poczucie przestrzeni".
Ruszac sie bedziemy w sala gimnastycznych, basenach itp. A przemieszczac
elektrycznymi auto-wozkami i prowadzic spoleczne zycie w sieci.
 - nie
jest to dla mnie intuicyjne iz przemierzam swiat z taka szybkoscia .


I tu jest odpowiedz i podpowiedz. Czy sie czasem nie okaze, ze nie sa z nas
(ludzi) takie znowu nadmorskie ptaki.
Zaczynamy poruszac sie z szybkoscia bliska szybkosci swiatla.


To moze byc nie istotnie, zregoly chodzi Ci o uzyskanie informacji i nie ma
znaczenia czy musisz sie ruszyc po nia na polke, do piwnicy (masz tam np.
stare czasopisma). Nie wazne ze szybko przyleciala ale ze wogole jest.
Problem moze byc  w czyms inny - jak sadze - z czasem zaczniemy sie bac tej
szybkosci. Pstryk i nie ma danych o nas, jastesmy bankrutami, pstryk i mamy
odsetki za to ze nie dokonalismy wplaty w ciagu 7 godzin, a nie 7 dni.
A czy UNDO nie jest dla ciebie pewnego rodzaju podroza w czasie??
Jednym kliknieciem wracasz do przeszlosci - stanu ktory byl ???


Akurat nie, ale doswiadczylem uczucia "UNDO", jak przemeblowywalem i
stracilem koncepcje. Ach, ze tak moc pstryk i wrocic do poczatku. Nie byl to
cos wspolnego z czasem, a jedynie z balaganem, jaki trzeba bylo posprzatac.
Nie chodzi o przestrzen, ale o informacje, nie chodzi o czas, ale o stan
porzadku i mozliwosc modyfikacji.

Heweliusz



[...]

i poszlismy do nich do pubu dla gejow.
Tam zaczeli sie wszyscy ze soba calowac, co chwila jak ktos nowy podchodzil
to cmok cmok, wszyscy tam sie znali, niektorzy wygladali jak pol-faceci,
pol-kobiety i nagle ten z ktorym przyszedlem polozyl sie innemu na
kolanach, ktory zaczal go obmacywac, wlozyl reke w jego majtki i.... tak
przy wszystkich. Wyszedlem.
Dowiedzialem sie jeszcze, ze w weekendowe noce to jest normalka i na
parkiecie sie gorsze rzeczy dzieja.
Zreszta oni byli strasznie monotematyczni i kazde slowo sie sprowadzalo do
perwersji.


Nie chciałbym wyjść tu na starego zgreda, który wie wszystko lepiej, ale
obserwujac Twoje Maćku 'konwulsje emocjonalne' dochodzę do wniosku, że
pierwszą i podstawową rzeczą, jest zaakceptowanie w tym wszystkim siebie
i swojego ja. Pisali o tym chyba już wszyscy wcześniej i nie było sensu
się odzywać, po to tylko, by powtórzyć innymi słowami te same
przekonania.

Ale teraz doszedł nowy wątek: wybrałeś się do klubu z osobą z

krótkiej rozmowie. Tutaj może napiszę coś, czego większość grupowiczów
nie zrobi. Wiem, że teraz świat biegnie o wiele szybciej niż te ponad
dwadzieścia (!) lat temu, kiedy miałem tyle lat co Ty. Wówczas o klubach
gejowskich (jawnych) nikomu się nie śniło, a wydawnictwo, nawet typu
INACZEJ, byłoby od razu zarekwirowane na granicy (inna sprawa w jakim
celu :-)). Nie wspomnę o internecie ;-).

Pierwszy chłopak, w którym się zakochałem był z niższego rocznika na
studiach, jest do dziś moim przyjacielem, pierwszy się o wszystkim
dowiedział (a właściwie, to wiedział zanim mu powiedziałem) i jest...
hetero. Dla jasności: nie miałem z nim seksu - a szkoda... ;-). W
przypadku takiego przyjaciela, którego bardzo chciałoby się ugejowić,
seks jest doskonałym destruktorem. NIE WOLNO tego zrobić. Seks z kimś
hetero nie zrobi z niego geja - to oczywiste, ale na pewno zakończy
przyjaźń.

Zanim pojawił się w moim życiu pierwszy gej minęło sporo czasu i przede
wszystkim dużo listów wysłanych i otrzymanych, kontaktów, które urywały
się po kilku tygodniach... Zanim doszło do pierwszego spotkania, gdzieś
w neutralnym miejscu, znaliśmy się choć pobieżnie z korespondencji -
rzadko kiedy ze zdjęć (a teraz pierwszym konkretniejszym, po wymiarach,
żądaniem na czacie jest - przyślij fotkę). Po takim spotkaniu wszyskie
możliwości wchodziły w rachubę: albo znajomość trwa do dzisiaj, albo się
kończyła, albo próbowaliśmy z niej zrobić coś więcej - i tak właśnie od
ponad pięciu lat żyjemy razem z moim facetem i tworzymy dom z jego
codziennymi sprawami. Bo właśnie na takim pierwszym spotakniu okazało
się, że znamy się od zawsze, tylko jakoś nie zeszliśmy się wcześniej.
Pewnie w Twoim przypadku to grubo za wczesna uwaga, ale pamiętaj, że z
łóżka się w końcu wychodzi i trzeba o czymś rozmawiać. I dobrze jest
zacząć właśnie od rozmowy :-)

Pewnie rolę ogłoszeń w INACZEJ sprzed lat (inne wydawnictwa raczej
służyły do poszukiwań partnera na seks, nie życie) przejął teraz
internet, ale co przeszkadza najpierw trochę popisać, pogadać - choćby
na czacie. Działać wolniej, rozważniej, ostrożniej. Klub, irc, czat -
można tu zacząć szukać, ale zdefiniuj najpierw czego. Nie wszyscy
szukają tego samego, nie wszyscy mają potrzebę stałego związku, domu...

będzie tym jedynym, że pierwszy z którym pójdziesz do łóżka będzie na
zawsze, że musisz kogos znaleźć już i od razu, bo czas ucieka i za
chwilę nikt Cię nie będzie chciał. Jak czekałem i szukałem do 36 lat. I
doczekałem się.

Aha - muszę jeszcze nawiązać do którejś z pierwszych Twoich myśli - o
Bogu. O ile Kościół bez Boga nie może istnieć, to Bóg bez Kościoła
owszem. A już na pewno bez kleru, szczególnie z branży. Skoro się z tym
jeszcze nie zetknąłeś, to masz dużo szczęścia.

Żyj w zgodzie z sobą - i tak będzie Ci łatwiej niż naszemu pokoleniu.



Ewentualnie dopytać,


Właśnie doptywano się i co?
Napuszone ogólniki o "ofiarach".:-)

| Podstawą jest to, czy była zgoda czy nie.
| Jak na razie wygląda na to, że ona chciała.
To jest Twój domysł.


Przeczytaj pierwszy post.
Użyto określenia "namawiał", czyli przekonał ją, żeby taką zgodę
udzieliła mając wolną wolę.
A to nie przestępstwo.

| A to, że się to obecnemu chłopakowi nie podoba to jego problem, a nie
| organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
jw.


Poczytaj wypowiedzi chłoptysia.

| Podobnież jak to, że ona wtedy chciała (zgodnie z radami gazetek) a
| teraz żałuje.:-)
A te gazetki to w ogóle z palca wyssane.


Oczywiście.:-)))
Jestem cyniczny i w bajki o uwiedzionych dziewicach nie wierzę.:-)

Nie znam zbyt dokładnie przepisów, ale mógłbym mieć spore problemy,
gdybym np. w pracy namawiał do czegoś moje koleżanki (niekoniecznie
je do czegoś zmuszał).


W pracy - vide Kodeks Pracy.
Tutaj obowiązuje Kodeks Karny, a tam nie pojęcia molestowania. Zresztą
artykuły mówią też "o innej czynności seksualnej", więc gdyby odbyło się
bez zgody dziewczyny to znamiona są wyczerpane.
Ale sam chłoptyś pisze o "namawianiu", więc zgoda była.:-)
Zresztą i w Kodeksie Pracy podstawą jest akceptacja - gdyby koleżanki
akceptowały twoje "namowy" to nie ma mowy o molestowaniu.

W ogóle nie wiemy, jakie relacje łączyły tamtą 16-letnią dziewczynę
z 30-letnim facetem. Może udzielał jej lekcji gry na skrzypcach?
A gdy rodzice nie widzieli, to składał jej różnego rodzaju propozycje.
A może ten facet jest księdzem i organizował spotkania grupy oazowej,
do której należała ta dziewczyna?


A jakie to ma znaczenie z punktu widzenia Kodeksu Karnego i ewentualnego
odszkodowania. Zgoda była? Wygląda, że była i prawo nie mu tu nic do
rzeczy...
Pojęcie "uwiedzionej dziewicy" to bajeczka na użytek tych, którym nie
podoba się przeszłość kobiety, a nie mają na tyle siły charakteru, żeby
albo odejść, albo zaakceptować.:-)

Nawet jeśli - to o jej urazach psychicznych może powiedzieć zdecydowanie
więcej, niz ci, którzy w ogóle nie znają tej sytuacji.


Poczucie winy po latach nie upoważnia do ścigania delikwenta.
A na to wygląda.:-)))

Być może się mylisz. Tego nie wiesz.


Skoro chłoptyś przedstawia sprawę niepełną, a potem się rzuca, bo
wykazano luki w jego opisie, to... pojawiają się domysły.:-)

A to, że d+ nie chce wszystkich brudów wywlekać na grupę dyskusyjną, nie
upoważnia Was do obrzucania go błotem.


Sam zaczął.:-)


Hej!



nie dziwię się Twoim wątpliwościom, bo wszedłeś na terytorium, które
niezbyt dobrze znasz.


Ochhh - tak bez wątpliwości jakichkolwiek?

Podam Ci tylko kilka faktów, których nie bierzesz pod uwagę.


A skąd wiesz? Dopowiem - mylisz się.

Wysokość zarobków ma niewiele do czynienia z zamożnością. Majątek własny
należy mierzyć ilością dni, które możesz przeżyć na dotychczasowym
poziomie - jeśli zaprzestałbyś wszelkiej pracy zarobkowej, a nie wysokością
pensji.


Dochód jest prostym wskaźnikiem - ceteris paribus.
Poza tym - wybacz, lecz powyższe to jakieś niedorzeczności - nie
uwzględniasz takich czynników, jak posiadany majątek i różnice
w normalnym dla danej jednostki poziomie konsumpcji.

Zasadnicza różnica pomiędzy profesorem uniwersytetu a szewcem polega na
tym, że ten pierwszy płaci podatki, zanim dostanie pieniądze do ręki.
Ten drugi może sobie opłacić różne koszty, a opodatkowane jest to,
co mu zostanie.


Heh... Pozwolę sobie zacytować:

nie dziwię się Twoim wątpliwościom, bo wszedłeś na terytorium, które
niezbyt dobrze znasz.


Nie wiem, jaki jest stan faktyczny Twojej wiedzy, jednak z Twojej
wypowiedzi to właśnie wynika.

gdyż potrafi wdrożyć w życie prywatną inicjatywę. Profesor, o ile jego
zajęcie ma jakiś związek z pieniędzmi, potrafi co najwyżej uczyć tego, jak
robić biznes. Wystarczy jednak spojrzeć na jego biznes, aby się dowiedzieć,
ile są warte jego rady: jego "biznes" - to praca na etacie.


I co - znowu mam Ciebie cytować? Znowu ten sam fragment? To byłoby
nudne... Wybacz - ale poruszasz się cały czas w modelu, rodem ze środowisk
MLM, który jest chwytliwy, ale tak okrojony, iż obejmuje jedynie niewielki
wycinek świata rzeczywistego - zatem - nie znajduje zastosowania z powodu
swojej wadliwości.

Przykład:
większość absolwentów szkół biznesu pracuje na etacie, a nie w swoim
biznesie. Bogacą kogoś innego, zamiast siebie, choć ukończyli tzw. szkołę
biznesu. Przypadek, absurd czy konsekwencja ukierunkowania programu
nauczania?


1. skąd te dane? <bo kapelusz nie jest dla mnie wiarygodnym źródłem
informacji
2. czy naprawdę nie dostrzegasz innych przyczyn tego zjawiska?
3. co to jest, według Ciebie, "szkoła biznesu"?

| wprowadzenie większej ilości kryteriów - wynika to ze złożoności
| problematyki.
Model jest prosty, ale z jakiegoś powodu wielu go nie rozumie.


Juz mówiłem - jest prosty, ale niestety - niewiele mający wspólnego
z rzeczywistością.

| - przedsiębiorczość
To trzeba wykształcić w sobie


Powiedzmy - jednak jest z tym chyba podobnie, jak z urodą - dlaczegóż
wszystkie kobiety nie sa piekne? ;-)

| - poziom wiedzy fachowej
Należy odróżnić tę nabytą w szkole od tej potrzebnej w życiu.


No to ja mam małe, niedyskretne pytanie - swoją nabyłaś w życiu,
czy w szkole? Optymalne jest imo połączenie obu metod.

| - chęć podejmowania ryzyka
Raczej zrozumienie tego, czym jest ryzyko. Ryzyko nie jest związane z
inwestycją, tylko z wiedzą inwestora o tej inwestycji.


Fajny frazes. Dlaczego tylko frazes? W gospodarce konkurencyjnej
można co najwyżej szacować ryzyko - nie ma nigdy pewności, co do
jego rzeczywistego wymiaru.
Poza tym - słyszałaś zapewne o czymś takim, jak predyspozycje?
Możemy się pobawić - podaj jakikolwiek przykład na poparcie powyższej
tezy - postaram się wskazać okoliczności, które zmieniłyby bilans
zdarzenia.

| - czynniki psychiczne i fizyczne
Można kształtować je w sobie, jeśli naprawdę chce się osiagnąć
zamierzony cel.


Oczywiście - zostań zatem talibskim wojownikiem... ;-P

| - inne?
Często te inne są jednymi z najważniejszych.


Znowu frazes... Ale cóż - sam się nimi wspomagam miejscami.

Reasumując - jest pewna "prawda uniwesalna" - "z pustego i Salomon
nie naleje". Już widzę, jak 200.000.000 ludzi staje się osobami
zamożnymi z tego powodu, że kupiły kilka książek. Co najwyżej - autorzy
i osoby blisko wydawcy mogą na tym dobrze zarobić...

Majka
| | | /
( ó-ó )
----*----------------------------------------------------
Bogaci bogacą się, biedni biednieją,
a średnia klasa szarpie się z finansami!
www.bogatyojciec.pl


A odnośnie zasad pisania w polskim usenecie - polecam lekturę
www.usenet.pl


Hmm ciekawe wydarzenie.
Po przejrzeniu wielu odpowiedzi na twoj nius postanowilem i ja cos Tobie

Na wstepie od razu doradzam tej dziewczynie udawanie się do magow,
energoterapeutow itp, a takze do wszelkiej masci swieckich egzorcystow. Wiem ze
odwolania takie nie przynosza nic dobrego. Owszem czasem ulga nastapi na kilka
dni, ale pozniejszy stan staje sie o wiele powazniejszy niz byl przed
ingerencja tych "falszerzy".
A teraz do rzeczy:
Po pierwsze mamy tu do czynienia ze snem, ktory mimo iz byl snem byl bardzo
realny. Dlatego tez od razu mozna wykluczyc probe opetania. Jednak takie
wykluczenie tworzy kolejne logiczne pytanie: wiec co to bylo?
Coz, Biblia mowi wyraznie o tym co powinnismy myslec o snach. Sa one tylko
zluda, poza pewnymi wyjatkami. Mysle, ze swego rodzaju wyjatek tu wystapil, a
to z powodu okolicznosci, ktore opisales tj. smrod, kwiatek itd.
Szatan ma rozne sposoby dzialania: nie wyklucza to takze dzialania takiego jak
doswiadczyla tego ta dziewczyna. Czestokroc demonowi nie tyle chodzi o opetanie
czlowieka, co o dreczenie go. Wielu mistykow, swietych i meczennikow
doswiadczalo fizycznych atakow demona. Np. znana jest historia jak bl. o. Pio
po ciezkiej nocy wyszedl ze swej celi caly poobijany i udreczony gdyz w nocy
toczyl walke z demonem atakujacym go fizycznie. ... Ale to nie byly sny... wiec
co dalej?
Innym aspektem atakow demona jest sprawienie sobie przyjemnosci z dreczenia
kogos. I tutaj mozna rzec bardzo czestym motywem takich atakow sa ataki na
cnote kobiet, a takze na ich intymnosc, osobistosc w ogole... stad owo
wpychanie sie do wnetrza tej dziewczyny.
Dalej demon w owym realistycznym snie chcial wywolac poczucie osamotnienia tej
dziewczyny, ktora uciekajac sie o pomoc rodzicow, nie otrzymala jej, a nawet
przeciwnie.
Teraz moze odpowiem, czemu taki sen... Szatan chce kazdego czlowieka zobaczyc w
piekle totez i kazdego atakuje w rozny, indywidualny sposob. Oprocz pewnych
wyjatkow (nie bede sie tu o nich rozpisywal) demon ma tym wiekszy dostep do
czlowieka im czlowiek bardziej mu na to dozwala, im bardziej czlowiek oddala
sie od Boga. Z Twojego opisu wynika, ze dziewczyna zywi (la) gleboka nienawisc
do zmarlej babci, przypuszczam ze i nie okazuje swych marzen, nadziei
(wisielczy humor). Sa to tylko niektore z furtek, ktore odslaniaja nas przed
dostepem demona.
Dlaczego jej sie to zdarzylo? Hmmm... Zmarla jej babcia. byc moze nie trafila
ona od razu do nieba, ale trafila do czyscca. Dusze tam nie moga modlic sie za
siebie, ale moga za tych na ziemi. Wydaje mi sie, ze dziewczyna ta dostapila
pewnej laski Bozej: oto Bog dozwolil by demon zaatakowal ja (nigy Bog nie
dozwala by czlowiek byl atakowany ponad swe sily), aby jej ukazac, w jakims
malym by wymiarze doswiadczyla tego po ktorej stronie dotad sie opowiada, dokad
dotychczasowe zycie moze ja zaprowadzic. To co z tym zrobi zalezy juz tylko od
niej.
Co powinna zrobic... moze to zabrzmi banalnie (ale rozwiazanie tego jest
banalne):
niech przebaczy SZCZERZE babci
niech powroci do zywej lacznosci z Bogiem: zwlaszcza przez sakrament spowiedzi
i Komunii Sw. Jesli zas jest niewierzaca niech uwierzy, ochrzci sie i zyje po
chrzescijansku, gdyz sama widziala i odczula, to co wielu nie widzi z wlasnej
winy. Upraszczajac powtorze za Jezusem: "Nawracajcie sie i wierzcie w
Ewangelie". To wymaga konsekwentnej zmiany zycia - wyeliminowaniu tego co zle i
podtrzymywaniu tego co dobre.
Niech oczysci swe serce z pychy i nienawisci (to dwie najwieksze furtki,
ktorymi wciska sie szatan).
Na zakonczenie, jesli takie zjawiska beda sie utrzymywac, czy powtarzac, niech
dziewczyna sie zglosi do kaplana katolickiego, on powinien juz nia rozsadnie
pokieruje i poradzi. Radze jej wyzbyc sie uprzedzen, jesli ma, bo tylko (jesli
sprawa sie zaogni) tylko kaplan katolicki moze prawdziwie pomoc.
    Serdecznie pozdrawiam. Azael.

| Słusznie zapomniałem. Ale drążąc temat dalej jak dużo jest obserwacji,
które
| również mówią o charakterystycznym zapachu.

Najczesciej o tzw. "pieknym" zapachu, chociaz on tak piekny nie jest,
bowiem jest to zapach "fiolkow" powstajacy podczas tworzenia sie
ozonu...


Co jak co ale ten zapach nigdy mi fijołków czy fjołków nie przypominał a
ponadto pytanie brzmiało "jak dużo ..."

| Widziała to jak się wyraziła z odległości 1300-1800m, widziała postacie
| pięęękne o złocistych, długich włosach wykręconych w loki i oczach
| patrzących ze wspułczuciem.
| Czy to jest poważne ?

Nie przecze, ze jest wiele niepowaznych obserwacji.
A z drugiej strony, co ma byc niepowaznego w tej obserwacji?
;)


Mutacja kobiety.  Czy wiesz jaki wzrok mają sokoły i na jakiej zasadzie
widzą ?

| Wtedy ich masa nie byla rowna zeru.

| To jakiego rodzaju napędem mogli się poruszać skoro ich możliwości
akrobacji
| w powietrzu nie uległy zmianie jak wynika z niektórych obserwacji a
| jednocześnie nie zaobserwowano odziaływania na otoczenie czasami słyszano
| tylko szum.
| No i na pewno w takim przypadku zaczełaby być odczuwalna bezwładność.

Juz pisalem - jesli posiadaja mozliwosc kontrolowania i ukierunkowywania
grawitacji, opisane wyzej efekty nie sa wcale niemozliwe. Mozna dodac do
tego jeszcze przenikanie przez sciany i inne "cudowne" zjawiska.


Wydaje mi się, że troche przesadzasz co innego jest poruszanie się za pomocą
napędu grawitacyjnego w polu lokalnym, co innego poruszanie się między
wymiarami lub zaginanie przestrzeni. Wracając do pytania, skoro obiekt jest
widoczny (nie tylko z powodu jonizacji) tzn. m0 to by oznaczało, że muszą
wytwarzać pola grawitacyjne w różnych kierunkach jednocześnie i nie
zapominać o pasażerach aby przeciwdziałać przeciążeniom. Jak to się ma do
owego ruchu wirowego i dipolowości pola ?

Jesli jakikolwiek obiekt nie oddzialywalby z fotonami, bylby dla nas
calkowicie niewidoczny.
Ciekawym przykladem moga byc tu [...]
Jedne obiekty bardziej, inne mniej potrafia. Generalnie aby uzyskac
odbicie nalezy obiekt "wyszlifowac"...
Jak myslisz, dlaczego?


Dziękuje za wykład ale byłem na tej lekcji jeszcze w podstawówce i o
szlifowaniu też mam niejakie pojęcie i co się dzieje ze światłem a z barwami
mam kontakt codziennie i to zawodowy a także  :-))))  z działami
elektronowymi zresztą jak wszycy z grupy.
Ale bardziej skłaniam się ku twierdzeniu, że UFO kiedy jest widoczne porusza
się w inny sposób niż za pomocą grawitacji a to dlatego, że nie znam
przypadków obserwacji odchylania się światła (które musiały by występować
podczas używania pola grawitacyjnego lokalnego w polu grawitacyjnym Ziemi)
przy tych obiektach a nie
związanych z inerferencją co najwyżej.

Pozdrawiam
Robert Długokęcki