Wyniki wyszukiwania dla frazy: wymiar czasu pracy nauczyciela

Dziekuje za odpowiedz.
Jako nauczyciel akademicki pracuje dlugo, ale raz na umowe zlecenie raz na
umowe o dzielo i nijak nie ma sie to do pelnego wymiaru pracy. Niestety
takie sa uklady i inaczej sie nie da.Wychodzi to okolo 10 godz tygodniowo,
(czasem wiecej czasem mniej)
Wiec zostaje mi tylko zatrudnic sie gdziekolwiek na umowe o prace  i
czekac dwa lata...?


| Mistrzu... nie ma 16h pensum, ale 18 - co najmniej, bo może być wiecej.
| Już Ci to pisałem... I jak tu nie współczuć nauczycielom...

16 czy 18 co za różnica. Po prostu ma to pokazać, że nauczyciel pracuje
znacznie mniej niż normalny pracownik. I tyle w tym temacie.


Mithos, Art. 42 Karty Nauczyciela:"Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w
pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień. ". Jeszcze
niedawno był tam też zapis, iż dziennie nauczyciel nie może pracować więcej
jak 8h, ale go zniesiono, bo zbyt wielu nauczycieli pracuje zdecydowanie
dłużej.

Rozumiem, że czy 16 czy 18 czy 40 to w zasadze dla Ciebie to samo.

Nauczyciel nie jest "normalnym pracownikiem", bo w tym wypadku obowiązki
jego regulowałby kodeks pracy, a nie osobna ustawa.


| nauczyciel NIE MA 3 MIESIECY URLOPU.

A ile ?


Karta Nauczyciela:
Art. 64.  1.  Nauczycielowi zatrudnionemu w szkole, w której w organizacji
pracy przewidziano ferie letnie i zimowe, przysługuje urlop wypoczynkowy w
wymiarze odpowiadającym okresowi ferii i w czasie ich trwania.

2. Nauczyciel, o którym mowa w ust. 1, może być zobowiązany przez dyrektora
do wykonywania w czasie tych ferii następujących czynności:

1) przeprowadzania egzaminów;
2) prac związanych z zakończeniem roku szkolnego i przygotowaniem nowego
roku szkolnego;
3) opracowywania szkolnego zestawu programów oraz uczestniczenia w
doskonaleniu zawodowym w określonej formie.
Czynności, o których mowa w pkt 1-3, nie mogą łącznie zająć nauczycielowi
więcej niż 7 dni.

3.  Nauczycielom zatrudnionym w szkołach, w których nie są przewidziane
ferie szkolne, przysługuje prawo do urlopu wypoczynkowego w wymiarze 35 dni
roboczych w czasie ustalonym w planie urlopów.

--------------------

Czyli realnie ma ok. 5 tygodni w przypadku szkół bez ferii i ok. 8 tyg. w
przypadku "klasycznego" rozwiązania.


Bardzo podoba mi się ta pierwsza czę ś Ś Twej wypowiedzi. Pod takim k ątem i z takim zamiarem rozpocz ąćem tę moj ą dyskusje i świadomie nie odpowiedziaćem na Twe odpowiedzi zamieszczone pod moimi cytatami. Wchodzili śmy na zć ą drogę.
A co do tych kursów instr. Ja uczestniczyćem w kursie gdzie byćo 33 kandydatów. Zdaćo i tu uwaga być to szok dla "nauk radzieckich" 12.
Oczywi ście można przedstawia Ś "za" i "przeciw" mćodym instruktorom, werwa to nie wszystko - zgoda.
Przedstawićem kiedy ś swoj ą wizję szkolenia kandydatów na instruktorów p. inż. Budackiemu w ten sposób. Każdy kandydat powinien mie Ś staż pracy w zawodzie zwi ązanym z motoryzacj ą, mie Ś uko ączon ą szkoće techniczn ą najlepiej samochodow ą. Bo jak wiesz obecnie kryteria aby dosta Ś się na kurs s ą maćo rygorystyczne. Selekcja powinna przebiega Ś już na wstępie. To samo dotyczy p. egzaminatorów. W odpowiedzi usćyszaćem - masz racje ale co my możemy mamy tak ą ustawę i w/g niej postępujemy. Z tych co odpadli to wćasnie wspomniani policjanci, wojskowi (bo cóż robi Ś na emeryturce maj ąc ze 40 lat) nauczyciele którzy niewiedzieli do czego sćuży tylny most itp. kandydaci.
Instruktorstwo to powinna by Ś elita i tak rozumiem swoj ą pracę. Też w niepećnym wymiarze czasu.
Jestem za aby w naszym środowisku byćy jaki ś czas przeprowadzane kursy weryfikuj ące.
Pozdrawiam Bobik


ja nie mam nic przeciwko, że dobry lekarz ze specjalizacją zarabiał. no ewentualnie 5. ale żeby 7,5? jak dla mnie zdecydowane nie.
jeżeli będą chcieli odciągać 7% z pensji dla podwyżki dla lekarzy to odezwą się nauczyciele, górnicy, budowlańcy itp.
i tyle z tego będzie.
to rząd się musi zmienić, należy zmienić politykę finansową państwa a nie szukać rozwiązania w obywatelach.
bo kiedy z naszych pensji znów będą kolejne rzeczy odciągać, to my zaczniemy pracować po 16 godzin na dobę, żeby utrzymać dzieci, a w tym czasie za nasze pieniądze lekarze będą odpoczywali 16h na dzień, bo wymiar pracy przecież też ma być krótszy.
a odpłatne usługi? też pewnie nie wejdą w życie, bo przychodnie 'też przecież muszą się z czegoś utrzymywać'.

jak dla mnie, politycy mający władzę w tymczasowym rządzie wyrządzają więcej szkód i nie mają pomysłów, żeby cokolwiek naprawić.

jeżeli chcesz szybko wyliczyć czas pracy za 2008 r.to:
1. nauczyciele - miesięczny wymiar 75 godzin:
1) 193 dni pracy x 3,6 (etat dzienny)= 695 godzin przepracowanych x 0,389(7/18)
2) 59 dni urlopu (bez sobót i niedziel)x 3,6 = 212 godzin urlopux 0,389(7/18)
3) zlicza się też dni urlopów innych : np. opieki n/dz, okolicznościowych

2. Dla obsługi: w 2008 roku było 252 dni pracy x 8 godzin = 2016 godzin pracy od tych godzin odejmujesz godziny urlopu (ilośc dni x 8 godzin- dla pracownika zatrudnionego na pełny etat), chorobowe i inne nieobecności i zostanie Ci przepracowany faktyczny czas pracy

Witam,
Za tydzień wracam do pracy. Moja córka ma 5 miesięcy i jest karmiona glównie piersią. Zapytalam czy będę mogła skorzystać z przysługujących mi, zgodnie z kodeksem pracy, przerw na karmienie, żebym mogła odciągnąć pokarm dla córki i okazało się, że w szkole to jest niemożliwe i że się tego nie praktykuje. Jeżeli chcę mieć okienka to mogę ale to jest mój prywatny czas, za który nikt mi nie zapłaci i w związku z tym każdego dnia będę w szkole nie o godzinę krócej, ani normalnie, ale o godzinę dłużej... Przy moim wymiarze godzin to jest jakieś 8-9 godzin dziennie. Czy ktoś może wie, czy nauczyciele mają jakieś inne przepisy w tej kwestii? Czy kodeks pracy nas nie dotyczy? Może poradzicie co mam zrobić? Chcę nadal karmić córcię moim mleczkiem - to i tak duża zmiana dla nas, że Mała do południa ma mleczko podawane łyżeczką lub kubeczkiem zamiast przytulić się do cyca. Mam wyrzuty sumienia, że wracam do pracy, bo okazuje się, że pewnie wkrótce i z maminego mleczka będziemy musiały zrezygnować.
Czekam na porady.
Pozdrawiam
Justyna

Długa przerwa trwa u nas tylko 15 minut a to za mało dla mnie. Oporządzenie dwóch przepełnionych cyców zajmuje min. 30 minut, więc muszę mieć okienko. Kasa jest ważna ale nie najważniejsza, niestety dyrekcja nie zgadza się na zmniejszenie wymiaru godzin. Muszę do końca roku "dociągnąć" z taką ilością godzin jaką dla mnie zaplanowano we wrześniu. Mam mocne postanowienie, że wytrwam jak najdłużej odciągając pokarm dla córci, trochę się jednak boję, że technicznie mój plan nie wypali. Nie chcę też zaczynać od spięcia z szefową, chociaż sprawdzałam i Karta Nauczyciela również gwarantuje mi prawo do wolnego czasu na karmienie (lub odciągnięcie pokarmu)w ramach godzin pracy . Może mój post będzie wskazówką dla innych, że prawo- prawem a życie -życiem. Może zbyt pochopnie podjęłam decyzję o powrocie do pracy ale nie możemy sobie pozwolić na urlop wychowawczy. Tak więc trzymajcie za mnie kciuki. Zaczynam od poniedziałku.
Justyna

Swoją drogą ja rozumiem Feanora, że nawiązał do opinii (w wątku o gali) jakoby aikido robione przez nas było oszustwem i taka okazja jak nasz staż jest doskonałą okazją by przekonać się o tym empirycznie.

Jakkolwiek...

Z tego co mi wiadomo, większość naszych nauczycieli mało interesuję opinia internetowych ekspertów. Pracę i czas który musieli by poświęcić na forum wolą włożyć w trening na macie czy w domu. Po co tracić czas na jałowe dyskusje wszystko i tak weryfikuje mata.
Ponadto nie wiem jak u innych, ale u nas staże służą nauce, nie udowadnianiu czegokolwiek.
Ci co o tym zapominają często ulegają różnym kontuzjom.

Ten staż jest o tyle ciekawy, że jest to (kontrowersyjne na forum) EFE. Ile razy w dyskusjach padał zarzut na to że zamknięty. W ten weekend duża część stażu będzie otwarta (w wymiarze godzin równym normalnym stażom) oraz dostępna dla wszystkich niezależnie od przynależności organizacyjnej.
W wielu wątkach był poruszany temat, gdzie ćwiczą najwyższe stopnie w Polsce. W tej chwili jak to wygląda w PAA można przekonać się osobiście, ćwicząc na macie z samym Darkiem Bieńkowskim sensei. Odczuć jego 'oszustwa' w praktyce

Martwi mnie zakres wiedzy jaki będzie pokazywany na stażu otwartym. Wszak na tę część przyjdzie dużo osób początkujących. Ale mam cichą nadzieję że uda się wszystkim robić to co pokaże sensei Matoian, by nie musiał uciekać do rzeczy podstawowych, a wałkowanych u nas latami. Mam też nadzieje, że nie będzie dzikich tłumów. Tak by wszyscy goście mogli jednak odczuć trochę tej atmosfery EFE

Staż polecam głównie tym, którzy nie lubią być poklepywani po plecach

Szczepan - rozni ludzie cwicza, ale zazwyczaj sa dla swojego nauczyciela pomocni (no nie wiem jak tam w Kanadzie... ). Sensei nie musi zazwyczaj o wszystko sam dbac - do pomocy ma wlasnie uczniow.
Nie widze problemow zeby nie utrzymywac sie z aikido...

Uwazasz ze te cale administracyjne sprawy zabieraja wiecej czsu niz normalna praca, gdzies na boku???

och, to nie chodzi tylko o czas jaki zabiera administracja...Moze w Polsce to ludzie sa bezinteresowni i pomocni, ale u nas lepiej jest liczyc wylacznie na siebie. Tutaj zawsze masz wielu przyjaciol jak odnosisz roznego rodzaju sukcesy

Wydaje mi sie ze duch sie instruktorowi zawodowemu zmienia. Staje sie coraz bardziej........jakby tu powiedziec..... chlodny?cyniczny? wykalkulowany?traci entuzjazm?......no nie wiem jak to wyrazic. Spotkalem w zyciu paru zawodowcow, no kazdy z nich cos takiego w sobie mial. W wiekszym lub mniejszym stopniu......przestaje byc idealista?...Jesli poza aikido istnieje jeszcze wymiar pracy zawodowej, odnoszonych tam klesk czy sukcesow, to przyczynia sie do wzbogacenia osobowosci, do zawodowej dojrzalosci, zapobiega patrzeniu tylko pod jednym katem na aikido........

Cytat:

Skandal w przedszkolu: dzieciom zalepiano usta taśmą
PAP 12:05

Rzymska prokuratura prowadzi dochodzenie przeciwko wychowawczyni z państwowego przedszkola w Wiecznym Mieście, która zalepiała dzieciom w wieku od 3 do 5 lat usta taśmą klejącą i przylepiała maluchy do krzesełek. O skandalicznym postępowaniu nauczycielki pisze włoska prasa.

Dziennik "La Repubblica" zauważa, że znalezienie w szafce wychowawczyni 20 rolek taśmy klejącej świadczy o tym, jak często przedszkolanka uciekała się do tej "metody wychowawczej" i zamierzała ją stosować.

Jak informują gazety, wychowawczyni określała ten proceder jako "zabawa taśmą". Maluchy poskarżyły się jednak swoim rodzicom, którzy zawiadomili władze oświatowe i wymiar sprawiedliwości. Kobieta wszystkiemu zaprzecza i tłumaczy, że taśma była jej potrzebna do "normalnej pracy dydaktycznej".

Inspekcję do przedszkola wysłały Ministerstwo Oświaty oraz władze Rzymu. Do czasu wyjaśnienia wszystkich okoliczności nauczycielka została zawieszona.

Wniosek z tego taki, że osoby ubiegajace się o pracę w placówce dydaktycznej powinny być sprawdzane pod każdym kątem.
Dzieciaki/uczniowie nie raz odstawiają "bajeczne cyrki" względem nauczycieli/wychowawców, ale ci drudzy też nie pozostają aniołami. Nie sądzę żeby cudowną metodą nauki było to że babka która uczy mnie chemii, złapała kolegę z klasy i przywaliła mu głową w tablicę, żekomo, żeby zauważył błąd który popelnił. Tak samo jest z tą taśmą u tej kobiety niby "zabawa" ale jednak znęcanie się, i to świadome.

Ech, aleś jeszcze Łaku demiurgosem li już kratistosem? Morfuj dalej. Ja przestałem zajmować sie dzieleniem "ludzia (czytaj mnie) na humana i ściślaka", zasadniczo dlatego, że sam uważam się za "zlateralizowanego krzyżowo". Z jednej strony pasja do łaciny, historii (z pograniczami w filozofii i socjologii - o ile historia jako tako to w reszcie jestem "wąski jak wężowe bioderka" co nie zmienia, że ciekawi mnie to), fantastyki ogólnie pojętej a z drugiej chwilami ślepa pogoń za logiką, matematyką, praca w księgowości. Biologia i chemia też całkiem, całkiem ale bez szczegółów (zakończyłem teoretyczny kontakt z oboma naukami w '94 przed maturą). Czuję tylko irracjonalną niechęć do fizyki i zajęć z tzw. języka polskiego czyli literatury od średniowiecza do końca 19 wieku. Może akurat przez burzę włosów koleżanki, z którą siedziałem w ławce przez pół liceum nauczyciele od polskiego i fizyki przebić sie do mnie nie mogli I o ile ta prawdziwa lateralizacja krzyżowa była dla mnie sporym problemem to ta ścisłoumysłowo/humanistyczna tylko wzbogaca. Zbliża ku wspomnianemu ideałowi omnibusa - erudyty - dyletanta (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Z tym jest trochę jak z wymiarami może być i jeden, ale w dwu, trzech (czterech jeśli starozakonnie dodać czas) obraz pełniejszy. No ale dla ograniczonych ideałem punkt na prostej - jeden wymiar i wyraźna granica.

Może ktoś tych porównań już użył, ale modem nie jestem i w poszukiwaniu sensu utraconego wczytywać się nie musiałem.

P.S. i tak łagodnie się MorfoŁak obszedł - choćby moje zanurzenia (bo wy

W całej tej dyskusji o "dużych fiatach", biedzie i przydługich urlopach należałoby spróbować, jak mawia Tubylec, wejść w skórę nauczyciela. Fakt, cała masa urlopu i pozornie mały wymiar godzin tygodniowo, bo tylko 18. Piszę pozornie, bo to zależy od specyfiki przedmiotu, którego ów naucza. Nauczyciel wychowania fizycznego nie poprawia klasówek, których polonista czy językowiec codziennie tonę taszczy do domu, a które później trzeba jeszcze przejrzeć i ocenić. To też jest czas pracy, prawda? Druga sprawa, to to, że znakomita większość nauczycieli, to osoby z wyższym wykształceniem, które mogą/mają prawo czegoś oczekiwać w zamian za swoją wiedzę. Czy ich studia są inne od medycznych czy prawniczych? Skoro lekarz, bidul jeden, postrajkował i ma "dyszkę", to czy nauczyciel nie ma prawa domagać się chociaż ćwierci tej kwoty? itcham pisze o wojnach i KRUS'ie. Tu się z całą mocą dołączę. Misje pokojowe, taksówkarze, handlarze - KRUS'owcy (1,01 ha ziemi i on przeca rolnik jest) i inne bzdety, a tam gdzie potrzeba, to nie ma skąd wziąć.
Pamiętajmy o jednym: Jaka oświata, taki naród. Obyśmy z ręką w nocniku się nie obudzili.

Awersję??? Dlatego, że chcą lepiej zarabiać? Itcham, każdy chce lepiej zarabiać. Idąc tym tokiem myślenia, musielibyśmy mieć awersję do wszystkich pracujących na życie.
2 tys. z nadgodzinami... to znaczy 18+ile? No, ile jest razem tych godzin w tygodniu? Jaką część "normalnego" wymiaru czasu pracy stanowi nauczycielski etat? Ale o tym już było; zaczniemy się powtarzać. Osobiście uważam, że ta bardzo liczna grupa zawodowa tworzy wokół siebie pewien mit, niezupełnie odpowiadający rzeczywistości. Mimo licznych związków zawodowych jakie tam funkcjonują, jest grupą bardzo zwartą, posiadającą dużą siłę nacisku. Dlatego do tej pory nie dała sobie odebrać przywilejów, jakie bardzo dawno temu uzyskała. Nie mam awersji do nauczycieli. Nie lubię jednak, kiedy próbuje się sterować moją świadomością. Jak pisałem, mam w rodzinie przedstawicieli tego zawodu i sprawy, którymi żyje przeciętny nauczyciel nie są mi całkiem obce.
Co do celowości nauczania religii w szkołach, proponuję założyć osobny wątek. Tutaj piszemy o ludziach zatrudnionych w szkole. Otóż, religii nie nauczają jedynie duchowni. Ci świeccy również mają rodziny, muszą je utrzymać. Z samego powołania nie wyżyją.
Zresztą: niezależnie od stanu, oni wszyscy są również nauczycielami, jak i ci od innych przedmiotów ujętych w programie nauczania. Też są wsród nich lepsi i słabsi... I tak samo ich wszystkich obejmą ewent. podwyżki wywalczone przez protesty. Tak więc nie należy oddzielać jednych od drugich, by z kolei nie zostać posądzonym o awersję do tych ostatnich.

Droga Kasiu, zarzucasz mi brak wiedzy nt. szkolnictwa, bo nie byłem nauczycielem. Teraz moje pytanie. Ile lat przepracowałaś na etacie poza szkolnictwem, żeby móc postawić tezę, że nauczyciele napewno są pokrzywdzeni? Ja starałem się tylko wskazać poziom "zaangażowanego" czasu w odniesienu do zarobków. Dla ułatwienia sobie obliczeń można nawet pominąć, że "godzina" pracy nauczyciela to 45min. Korzystałaś kiedyś z urlopu? 26 dni rocznie to 5 tygodni wolnego, pod warunkiem że ktoś Ci pozwoli go wykorzystać. To niewiele w stosunku do wakacji (min 8 tygodni), ferii itp.
Fajnie że jesteś zaradna i sobie dorabiasz w "wolnych chwilach", ale jest to możliwe właśnie ze względu na wymiar pensum, wakacje itp.
Z całym szacunkiem dla pedagogów i ich adwokatów - zwrot wytrych "obyś cudze dzieci uczył" oraz kontekst powoduje, że odnoszę wrażenie, iż być nauczycielem to jakaś forma odbywania kary, umartwianie się duchowe i materialne. Zawsze wierzyłem że być nauczycielem to powołanie i świadoma decyzja, jadnak ta wiara jest coraz słabsza.
Sali

i ja wlasnie o tym napisalam, o takich anuczycielach co licza tylko na 16 czy tam18 godzin pracy, a reszte i tak zrobia rodzice..moje dziecko chodzi do zerowki, jest dzieki bogu styczen a on "poznaje" cyferke 8, stojac w kolejce na poczcie bylam swiadkiem rozmowy jak sie pozniej okazuje nauczycielek wlasnie z tej szkoly co jako jedyny argument super świetnej pracy nauczyciela podawaly wlasnie ten wymiar czasu pracy, to juz dla mnei przesada...nauczyciel to pedagog, socjolog i psycholog w jednym ....tak zapewne, tylko który to? chętnie poznam

Kolego przykro to napisać, ale zgodnie z rozporzadzonku z 1 grudnia 1998 r nr 148 w sprawie bhp na stanowiskach wyposażonych w monitory ekranowe, nauczycielowi się nie należy refundacja. "Czas pracy pracownika przy obsłudze monitora ekranowego wynosi conajmniej połowę wymiaru czasu pracy", a nauczyciel nie pracuje przy monitorze lecz prowadzi lekcję. Możesz dostać dofinansowanie z funduszu zdrowonego.

nie ma obowiazku tworzenia planów urlopu,
Jest taka grupa zawodowa:
Stosownie do treści art. 64 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela (Dz. U. z 2006 r. Nr 97, poz. 674, z późn. zm.) nauczycielowi, który jest zatrudniony w szkole, w której w organizacji pracy przewidziano ferie letnie i zimowe (szkoła feryjna), przysługuje urlop wypoczynkowy w wymiarze odpowiadającym okresowi ferii i w czasie ich trwania. Natomiast nauczycielom zatrudnionym w szkołach, w których nie są przewidziane ferie szkolne (placówka nieferyjna), przysługuje prawo do urlopu wypoczynkowego w wymiarze 35 dni roboczych w czasie ustalonym w planie urlopów.

Kolego, przeczytaj ustawę Karta Nauczyciela - Art. 42. 1. Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień.
2. W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować:
1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w wymiarze określonym w ust. 3 lub ustalonym na podstawie ust. 4a albo ust. 7;
2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów;
3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.. To zakończenie zajęć, o którym piszesz, to tylko część pracy nauczyciela - on był dalej w pracy, mimo, że zajęcia dydaktyczne (lekcje) zakończył.

Słuchajcie,
nauczyciel chemii otrzymał odzież ochronną- kitel. W Placówce został wprowadzony "Regulamin gospodarowania odzieżą", w którym jest mowa o wysokości ekwiwalentu dla pracowników. Ekwiwalent wypłaca się kwartalnie w kwocie 18 zł z uwzględnieniem wymiaru czasu pracy danego pracownika.
PYTANIE:
- jak podejść do ekwiwalentu za czas wakacji? (to się tyczy nauczycieli wf i chemii)
- czy pracownicy muszą potwierdzić na piśmie otrzymanie ekwiwalentu?

art. 42 ustawy z 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela
czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień
W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować:

1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w wymiarze określonym w ust. 3 lub ustalonym na podstawie ust. 4a albo ust. 7;

2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów,

3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.

Do zajęć które zalicza się jako punkt 2 i 3 np. koła zainteresowań, przygotowanie uczniów do olimpiad przedmiotowych, udział w zawodach sportowych czy właśnie wycieczkach klasowych. Takie dodatkowe zadania należy zatem uznać jako zajęcia wykonywane w ramach innych czynności i zajęć wynikających z zadań statutowych szkoły. Szczegółowa organizacja tych zajęć powinna być określona w statucie szkoły.

Zgodnie z art. 14 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela (Dz.U. z 2003 r. nr 118, poz. 1112 z późn. zm.) umowa o pracę powinna w szczególności określać:

stanowisko i miejsce pracy,
termin rozpoczęcia pracy,
wynagrodzenie lub zasady jego ustalania.
Dodatkowo, na podstawie art. 29 § 1 kodeksu pracy, w związku z art. 91 c ust. 1 Karty Nauczyciela, umowa o pracę powinna określać wymiar czasu pracy.

Wymiar czasu pracy nauczyciela określany jest w godzinach i nie może przekroczyć 40 godzin na tydzień (art. 42 ust. 1 KN). W ramach tego czasu pracy nauczyciel powinien realizować:

zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz w wymiarze określonym ustawą, nazwanym obowiązkowym wymiarem zajęć dydaktycznych, wychowawczych, opiekuńczych (art. 42 ust. 2 pkt 1 i ust. 3 - tabela),
inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych placówki,
zajęcia i czynności związane z przygotowywaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.
W umowie o pracę należy zatem wskazać wymiar czasu pracy nauczyciela określając go jako "etat" lub jego odpowiednią część, a ponadto obowiązkowy wymiar godzin zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych (tzw. pensum) - określony godzinowo, np. "18 godzin" lub w odpowiednim wymiarze, np. "5/18".
Zalecam odrębną umowę na BHP

Uzupełnienie pozostałej części wymiaru czasu pracy dopuszczalne jest w jednej lub nawet w kilku szkołach, jeżeli pozwoli to nauczycielowi zrealizować jego pełne pensum. W uzupełnianiu chodzi o to, aby nauczyciel wykonywał pracę w pełnym obowiązującym go wymiarze. Czy ktoś z forumowiczów posiada wiedzę o tym, czy placówki oświatowe, w których można uzupełniac pensum, muszą byc tylko publiczne, tzn. "normalne" szkoły? Czy mogą także byc tzw. " społeczne"? Bo takowe też istnieją.

Na lekcjach nauczyciel podyktuje temat, potem jakieś zadanie albo coś w tym rodzaju a resztę zada do domu. Zdarza się, że siostra musi przerobić kilka stron w ćwiczeniach z jednego przedmiotu! A nauczyciele chcą jeszcze podwyżek! Ja im @@#!# dam! (Pardon, ale się zbulwersowałem)


W tym przypadku mamy do czynienia z odrabianiem w domu powinności nauczyciela. W zadaniach domowych powinno chodzić o ugruntowanie wiedzy nabytej na lekcji. Nie widzę żadnego problemu w rozwiązaniu kilku zadań w domu. Jeżeli uczeń odrobi pracę domową źle, to tym gorzej dla nauczyciela, bo oznacza to, ,ze źle wytłumaczył uczniom w szkole i nie mają pojęcia jak to samodzielnie wykonać. Co do pensji nauczycieli, to chyba jednak nie zarabiają kokosów Sam jestem nauczycielem, ale w szkole nie pracuję, bo warunki finansowe są delikatnie mówiąc śmieszne. Obiektywnie rzecz biorąc to pensum w wymiarze 18 godz lekcyjnych na tydzień też nijak się ma do średniego czasu pracy.

USTAWA z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych,art. 19. 1. Osobie zaliczonej do znacznego lub umiarkowanego stopnia niepełnosprawności przysługuje dodatkowy urlop wypoczynkowy w wymiarze 10 dni roboczych w roku kalendarzowym. Prawo do pierwszego urlopu dodatkowego osoba ta nabywa po przepracowaniu jednego roku po dniu zaliczenia jej do jednego z tych stopni niepełnosprawności.
2. Urlop, o którym mowa w ust. 1, nie przysługuje osobie uprawnionej do urlopu wypoczynkowego w wymiarze przekraczającym 26 dni roboczych lub do urlopu dodatkowego na podstawie odrębnych przepisów.Tyle przepis. Moim zdaniem w przypadku nauczyciela należy stosować przepis o czasie pracy określonym w art.15 cytowanej wyżej ustawy.Pozdrawiam Jurek

PIS nic dobrego przez dwa lata nie zrobił...


Dokonania rządu Jarosława Kaczyńskiego 2005- 2007.

1. Wzrost PKB w IV kwartale 2006 roku wyniósł 6,5%, wzrost inwestycji w tym okresie wyniósł 19,4%, bezrobocie spadło o 3%.
2. Utworzono ponad 200 tyś. miejsc pracy.
3. Wzrosło poczucie bezpieczeństwa obywateli. Wypowiedziano bezwzględną walkę korupcji ( m.in. CBA), zorganizowanej przestępczości i patologiom.
4. Zlikwidowano WSI- spadkobiercę Informacji Wojskowej odpowiedzialnej za zbrodnie dokonane na Narodzie Polskim.
5. Rozlicza się autorów zbrodni komunizmu.
6. Reforma wymiaru sprawiedliwości. Wprowadzono sądy 24 godzinne, sale telekonferencyjne w sądach, konfiskata majątków przestępców, rozszerzenie dostępu do zawodów prawniczych, zaostrzenie kar za niektóre przestępstwa m.in. o charakterze seksualnym.
7. Porządkowanie polityki zagranicznej. Tam gdzie w grę wchodzi interes narodowy była prowadzona twarda polityka. Powstaliśmy z kolan wobec Europy.
8. Zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski poprzez dywersyfikację dostaw ropy i gazu do Polski.
9. Wspieranie rozwoju i wzrostu gospodarczego, maksymalizacja działań pomocy z Unii Europejskiej.
10. Podwyższanie pensji nauczycieli, lekarzy i pielęgniarek.
11. Po raz pierwszy rolnicy dostali unijne dopłaty na czas.


Witam.

Noszę się z zakupem iBook'a G4 z 12" matrycą i poszukuje kilku informacji
których nie mogę znaleźć w sieci.


Witam.
Używam od końca grudnia 2004 i nie żałuję ani jednej wydanej złotówki.

1. Jakie są specyfikacje matrycy chodzi mi głównie o czas reakcji, kontrast,
jasność, kąt widzenia. Może ktoś powie coś z własnych doświadczeń.


Co do parametrów technicznych, to niech się wypowie jakiś większy
fachowiec ode mnie :) Organoleptyczne moje obserwacje:
- czas reakcji - filmy nie smużą, gry dostarczone razem z OS X - także
nie widać smużenia
- kontrast wg mnie bardzo dobry - przez pierwszy tydzień, dwa, moje oczy
nie mogły się przyzwyczaić i musiałem sobie "dawkować" pracę z iBookiem,
bo oczy bolały niestety, ale obecnie jest wszystko ok.
- jasność - najczęściej pracuję na "skręconej" do minimum i spokojnie
wystarcza do pracy w pomieszczeniach. Na dworze jeszcze nie próbowałem
:) (ale lato idzie...)

Matrycę to najlepiej pójść do salonu Apple i samemu obadać jak świeci...

2. Jak bardzo grzeje się komputerek w czasie pracy. Pracowałem juz na kilku
laptopach PC i wiem, że potrafią się bardzo rozgrzać w czasie pracy.


Przy pracy typu mail, edycja tekstów, internet, nagrzewa się delikatnie
spód laptopa z lewej strony, tak na oko do około 40 °C (jest ciepła).
Spokojnie można trzymać laptopa na kolanach. Podobno w tym iBooku jest
wentylator, ale jak do tej pory u mnie jeszcze się nie włączył :)
3. Jakie widzicie za i przeciw (z własnego doświadczenia).


Nie wiem do czego zamierzasz go używać. W mojej pracy (nauczyciel)
spisuje się wyśmienicie. Dla mnie zaletą są jego wymiary (naprawdę mały
i poręczny, spokojnie się mieści w małej teczce). Znajomi są zaskoczeni,
  że mam laptopa ze sobą :)
Dużym atutem jest też czas pracy na baterii.

Dzięki i przepraszam jeśli powtarzam pytanie.


Nie ma sprawy, jakby coś jeszcze to pytaj śmiało...

Frycek


--
Pozdrawiam
Paweł Dudycz
-------------------------
Happy Apple iBook G4 user
-------------------------


rzeczywiscie sa to godziny ponadwymiarowe
sadzisz, ze mozna powalczyc rowniez o zaplate za czas konieczny na dojazdy?
i jak sie ma sprawa kosztow dojazdu, czasem jest to kilkanascie km?
thx

| moja zona jest nauczycielem
| dyrektor zlecil jest godziny indywidualne (w domu u uczniow, ktorzy nie
moga
| z jakis tam powodow chodzic do szkoly)
| gdy zapytala o strone finansowa (koszt dojazdu samochodem, naddatek
czasowy)
| dowiedziala sie tylko, ze szkola nie ma pieniedzy
| chcialbym wiedziec jaki przepisy reguluja ta kwestie, czego mozna zadac,
jak
| to egzekwowac i czy w ogole nalezy to do obowiazkow nauczyciela

Z Karty Nauczyciela:

Art. 35. 1. W szczególnych wypadkach, podyktowanych wyłącznie
koniecznością
realizacji programu nauczania lub zapewnienia opieki w placówkach
opiekuńczo-wychowawczych, nauczyciel może być obowiązany do odpłatnej
pracy
w godzinach ponadwymiarowych zgodnie z posiadaną specjalnością, których
liczba nie może przekroczyć 1/4 tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin
zajęć. Przydzielenie nauczycielowi większej liczby godzin ponadwymiarowych
może nastąpić wyłącznie za jego zgodą, jednak w wymiarze nie
przekraczającym
1/2 tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć.
2. Przez godzinę ponadwymiarową rozumie się przydzieloną nauczycielowi
godzinę zajęć dydaktycznych, wychowawczych lub opiekuńczych powyżej
tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć dydaktycznych,
wychowawczych
lub opiekuńczych.
3. Wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe wypłaca się według stawki
osobistego zaszeregowania nauczyciela, z uwzględnieniem dodatku za warunki
pracy.

Jezeli zona ma juz 22 godziny lub wiecej zajec, to moze sie nie zgodzic.
W przeciwnym przypadku - no coz, nie ma wyjsca. AFAIK nie ma przepisow
(oswiatowych) nakazujacych szkole zwrot kosztow dojazdow, chociaz
moze na bazie Kodeksu Pracy cos by sie znalazlo... Ale i tak nie liczylbym
na zbyt wiele.

Poza tym polecam strone:
http://ipwo.vulcan.pl

Michal Letowski



Witam.
    Tak sobie czytam i oczom nie wierze! Fala w wojsku... Tak - jest. Ale
skąd? Czy chociaż jeden żołnierz służby zasadniczej spotkał się z "fala"
pierwszy raz w armii? A co się dzieje w internatach szkół średnich, w
szkołach podstawowych, gdzie uczniowie wobec siebie zachowują się gorzej niż
wojsko? Traktują siebie wzajemnie jak zwierzęta. Jestem 10 lat żołnierzem
zawodowym i jeszcze nigdy żaden żołnierz nie zgłosił mi problemu związanego
z "falą". A moze ci młodzi ludzie sami się na to zgadzają? Moze tak sa
wychowani w domach z patologicznym podłożem, nauczeni przez szkołę, ulicę i
jest to dla nich normalością? Wojsko - jako instytucja nie jest w stanie
"zepsuć" młodego mężczyzny w niecały rok. To z cywila przychodzę ludzie z
wyrokami odsiedzianymi, zawieszonymi itd.
    Temat był o zarobkach. Ja uważam, że zarobki są (ostrożnie mówiąc)
niewłaściwe. Przeliczając wszystkie obowiązki żołnierza na szczeblu dowódcy
plutonu - jego czas pracy w godzinach służbowych (7.30-15.30), czas na
"prace z ludźmi", czyli zwykłe pogadanie aby wiedzieć co się dzieje w
pododdziale, przygotowanie siebie do zajęć, które prowadzi za kilka dni,
własne kształcenie i doskonalenie - to okres kilkunastu godzin! A gdzie jest
czas na własne zainteresowania, rodzinę, zwykłe lenistwo ??? Sierżant,
chorąży w WP odpowiada materialnie za grube miliony (np. 10 czołgów, bwp,
magazyny, budynki), odpowiada za średnio 20-30 młodych ludzi, którym nie
wiadomo co strzeli do głowy o godzinie np. 23.30 i on też za to odpowiada.
Oby się nie przytrafiło nikomu - śmierć np. na poligonie - kto powiadamia
matkę i ojca? I wtedy co on wysłucha na temat jak to wojsko zepsuło
synusia - zabiło go! A on faktycznie był prowodyrem bujek, pił, leniwy w
pracy itd. ale mama posłała do armii żywe złotko. To wojsko jest winne
wszystkiemu!
    A dlaczego tylko wojsko ma być apolityczne? Dlaczego nie ma prawa do
związków, czemu nie może protestować? A może pucz? Może wyjechać ciężkim
sprzętem do centrum większych miast, poprzestawiać kilka torów tramwajowych,
zablokować pare mostów? Kto ruszy uzbrojony czołg z wqur.... załogą.
    Przeliczcie wymiar godzin etatu nauczyciela i jego pensję a wymiar czasy
godzin służbowych i pensję np chorążego (ok.1700 na rękę) + służby dyżurne +
dyspozycja 24h +odpowiedzialność za wszystko (nawet za krzywe sznyrowadła
szeregowca) GDZIE SPRAWIEDLIWOŚĆ ???

    Pozostawiam rozwadze i pozdrawiam.



jak to jest z byciem juz zatrudnionym na pelny etat i podejmowaniem
studiow doktoranckich, czy sa jakies formalne przeszkody, jak
przegladalem internet to na serwisie o pracy znalazlem informacje ze
aby pracowac w trakcie studiow doktoranckich trzeba miec zgode
dziekana czy rektora, jak wyglada to w praktyce ?


Google ukradli, czy jak?

Ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym
oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki
(obowiązuje od 1 maja 2003 r.).
Dziennik Ustaw z 2003 r. nr 65, poz. 595

Rozdział 6
Studia doktoranckie

Art. 40.
1. Uczestnik studiów doktoranckich może otrzymać stypendium doktoranckie.
2. Minimalna wysokość stypendium, o którym mowa w ust. 1, nie może być
niższa niż 60% minimalnego, wynagrodzenia zasadniczego asystenta
ustalonego w przepisach o wynagradzaniu nauczycieli akademickich.
3. Decyzję o przyznaniu stypendium doktoranckiego oraz jego wysokości
podejmuje organ tworzący studia doktoranckie.
4. Uczestnicy dziennych studiów doktoranckich mogą podejmować pracę
zarobkową, z zastrzeżeniem ust. 5. Wykonywanie tej pracy nie powinno
kolidować z zajęciami wynikającymi z programu studiów doktoranckich.
5. Uczestnicy dziennych studiów doktoranckich otrzymujący stypendium
mogą podejmować pracę zarobkową wyłącznie w niepełnym wymiarze czasu
pracy, po uzyskaniu zgody kierownika tych studiow.
6. W przypadku skreślenia z listy uczestników studiów doktoranckich
podmiot, który przyznał stypendium, może wystąpić o jego zwrot.

drugie pytanie :
czy w czasie studiow doktoranckich jezeli nie pobiera sie stypendium
trzeba odbywac zajecia ze studentami ?
jak to wyglada na Uniwersytecie Wroclawskim ?


Najlepiej pójdź na UWr i się spytaj. Regulamin studiów doktoranckich
może mieć jeszcze dodatkowe wymagania poza ustawowymi.

M.



Skoro chcesz innych przykładów, to proszę - administracja publiczna 7.6mld,
górnictwo: 800mln, dotacja na KRUS: 15mld, dla ARR: 1,3mld, kancelaria
premiera: 100mln itd. itd. itd.
Ale pytam jeszcze raz - jaki to ma związek z nauczycielami?


Mam wrazenie, ze caly czas ten sam, ktory zreszta wielokrotnie
podkreslales - budzet i podatki.

Wez pod uwage, ze ja naprawde nie upieram sie ze to musi isc z budzetu.
Ale z czegos isc musi i dalsze "oszczednosci" na szkolnictwie prowadza
do fatalnych skutkow - w odroznieniu od redukcji wydatkow na wymienione
przez Ciebie rzeczy (i wiele innych).

Naprawde ja bardzo chetnie bede sam placil za szkolnictwo i sluzbe
zdrowia. Domyslam sie, ze wtedy bede mogl takze miec wplyw na ilosc godzin
i stawke godzinowa nauczyciela. Tylko nie chce placic na to po raz drugi
w podatkach (ani innych oplatach, ktore nie sa tak nazywane, ale sa
w istocie podatkami).

Otóż to - nauczyciele z niewiadomych powodów mają zagwarantowane
"umawianie się z pracodawcą" na mniej niż połowę godzin tego co inni.


Ktos Cie bardzo oklamal - nie ma zadnych podobnych gwarancji.
Dodatkowo, przy duzym bezrobociu, mozliwosc pracy w wiekszym wymiarze
godzin wydaje mi sie raczej zaleta niz wada (zakladajac oczywiscie
taka sama lub wyzsza stawke godzinowa niz w szkolnictwie, ale ten warunek
spelnia sie dosc latwo).

A pomyśl dobrze.


Zawsze staram sie myslec "dobrze", choc - jak kazdemu - nie ma gwarancji,
ze sie to uda.
Rozumiem ze to wyczerpuje Twoje zarzuty co do stosowania przeze mnie
trybu "write-only".


Wg Wikipedii: Wolontariat (łac. volontarius - dobrowolny) dobrowolna, bezpłatna, świadoma działalność na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie.

Wolontariusz to osoba pracująca na zasadzie wolontariatu.

W potocznym rozumieniu - praca bez wynagrodzenia.

Byłam wolontariuszką 1,5 roku w skzole specjalnej. Nie zdecydowałąm sie na to dla jakiejs idei, czy dla checi pomocy, ale z czystego realizmu.
Fakt, że w sytuacji, gdy brakowało nauczycieli, bo starostwo ucięło kilka etatów, bardzo sie przydałam. To była taka troszkę transakcja wiazana - ja daję siebie do pracy, szkoła - dała mi doswiadczenie. To dzięki temu, ze miałam pierwsze szlify w szkole specjalnej, dostałam obecną pracę I właśnie ta kwestia może być istotna dla wielu studentów studiów dziennych, któzy w czasie ich trwania nie mają mozliwości zdobywania doświadczenia w płatnym zawodzie.
W mojej sytuacji wyglądało to tak: po rozmowie z dyrektorką dostałam umowę o wolontariat. Ustaliłysmy, że będę przychodziła w tygodniu na 21 godzin, czyli tyle, ile godzin zajęć miała klasa, w której pracowałam. Oczyiście, nie byłam w niej sama, nauczycielka była stale obecna, ale ze ta akurat klasa była baaaardzo cieżka, konieczna była dodatkowa pomoc.
Taka umowa wolontaryjna nic pracodawcę nie kosztuje - wolontariat jest CAŁKOWICIE bezpłatny, a umowa jednak troszke zabezpiecza wolontariusza - chocby przed nadmiernym wykorzystywaniem go. Po prostu - niektórzy pracodawcy nie mają umiaru, nie patrząc na to, że osoba pracuje za friko, orze nim jak tylko się da I jeszcze jedna ważna rzecz: jumowa taka nie mówi, że wolontariusz codziennie musi byc w miejscu wolontariatu. Nieprawda - umawiacie się na konkretny wymiar godzin w tygodniu, i możecie to dopasować do waszych możliwości czasowych.

To chyba wszystko na razie z mojej strony. Osobiście bardzo sie ciesze, że wpadłam na pomysł pracy wolontariackiej. Mnie sie to przydało. Moze wam też...;)

MINIA I INNE OSOBY PRZYGOTOWUJĄCE PREZENTACJE MATURALNE !!!!!!

a czy pomyśleliście o tym, co będzie jeżeli w komisji oceniającej wasze prezentacje maturalne będą znajdować się katolicy ? ty im przedstawisz swoją wizję świata sprzeczną z tym, w co oni wierzą. jak myślisz jak ocenią twoją prezentację maturalną ? jak myślisz, jaką dostaniesz ocenę, gdy twoja wizja świata będzie identyczna z wizją świata członków komisji oceniającej twoją prezentację maturalną ?

ja prezentuję na tym forum moją wizję świata. zobacz jak oceniają mnie forumowicze, którzy mają inną wizję świata na tym forum.


Jestem szesnastolatką. Chodzę do I klasy liceum. Zarówno teraz, jak i w przeszłości (w gimnazjum) pisałam wiele prac na rozmaitych przedmiotach o reggae i Rastafari. Moimi oceniającymi byli zwykle właśnie katolicy (czasem, ze względu na region zamieszkania prawosławni). Mimo, że niekiedy pisanie/mówienie na ten temat było mocno nacechowane moim osobistym światopoglądem, piąteczki i szósteczki sypały się strumieniem. Nikt z nauczycieli (a były nawet przypadki różnych ortodoksów) negatywnie mnie nie ocenił. Właściwie na każdym humanistycznym przedmiocie (język polski - wielokrotnie, sztuka, muzyka czy przedmiot, który mam obecnie w swoim liceum profilowanym - "człowiek w społeczeństwie") miałam szansę się wykazać. Podejrzewam, że na maturze (o ile będę ją zdawać) też nie byłoby problemów.

Nawet moja katechetka z byłej szkoły - katolicki ortodoks jakich mało - stwierdziła, że bardzo lubi rastafarian. W wywiadzie, który z nią przeprowadziłam (mieliśmy zadanie na polski - wywiad z nauczycielem), powiedziała mi, że jest to jej ulubiona grupa zrzeszająca młodzież (chodziło oczywiście o grupę w wymiarze subkulturowym, gdyż zajęcia w parafii czy jakieś kółko teatralne na pewno uznaje za lepszą propozycję niż słuchanie rege - a zresztą, może nawet na równi?)

Projekt resortu edukacji. Pedagodzy będą musieli w specjalnym dzienniku wyliczać, co robią dla uczniów po lekcjach. – To absurd – twierdzi ZNP.

Zapis nakładający na pedagogów taki obowiązek znalazł się w najnowszym projekcie zmian w Karcie nauczyciela.

Zgodnie z nim nauczyciel będzie wypełniał dwa dzienniki. W lekcyjnym rozliczy się z godzin przepracowanych przez tydzień przy tablicy, czyli z pensum. W dzienniku zajęć dodatkowych ma się zaś rozliczać z czasu, jaki zajęło mu wykonywanie wszystkich innych „czynności i zajęć wynikających z zadań statutowych szkoły”, czyli np. z przygotowania uczniów do akademii. – To absurd – komentuje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Domagaliśmy się od MEN przeprowadzenia analizy czasu pracy, ale nie w takim wykonaniu, bo co tam ma wpisywać nauczyciel? Ile minut rozmawiał z uczniem albo że spotkał się z rodzicami? Efektem zapisu będzie jedynie to, że w pokoju nauczycielskim staną dodatkowe szafy na dzienniki dla nauczycieli.

W uzasadnieniu do projektu resort tłumaczy, że chodzi o pokazanie, ile pedagodzy pracują. „Wokół realizowanego czasu pracy nauczycieli narosło bowiem szereg wątpliwości i nieporozumień, których istotą stało się przeświadczenie o niższym niż faktycznie realizowany wymiarze wykonywanej pracy”.

– Dlatego zdecydowaliśmy się na rejestrowanie czasu, jaki np. spędzają z uczniami na wycieczkach – mówi wiceszefowa MEN Krystyna Szumilas.Według Karty nauczyciela pedagogów obowiązuje 40-godzinny tydzień pracy. Ale przy tablicy pracują 18 godzin. Czy kolejne 22 poświęcają na pracę? – Takich danych nikt nie ma. Na pewno różni nauczyciele różnie się do pracy przykładają. Pomysł resortu to krok w dobrą stronę – uważa Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich.

Szef ZNP twierdzi jednak, że zapis jest nieprecyzyjny: – Do obowiązków nauczyciela należy sprawdzenie klasówek i przygotowanie się do lekcji. To też trzeba by wpisać do dziennika zajęć dodatkowych.

Nowy projekt Karty nauczyciela zawiera też propozycję podniesienia tygodniowego czasu pracy nauczycieli przy tablicy (pensum) o jedną godzinę w 2009 r. W ciągu czterech lat pensum wzrośnie stopniowo o cztery godziny. O tym pomyśle pierwsza poinformowała „Rz” pod koniec sierpnia. W poprzedniej wersji projektu pensum miało wzrosnąć o cztery godziny już od 2009 r., ale decydowałyby o tym samorządy. Jednak samorządowcy nie chcieli konfliktów z nauczycielami i wymogli na ministerstwie, by pensum zostało zwiększone centralnie wszystkim nauczycielom.

Źródło: Rzeczpospolita

Biskupin, jak to z wielkimi znaleziskami bywa, został odkryty przez przypadek. Otóż w roku 1933 bawiący się uczniowie zauważyli wystające z wody drewniane pale. Powiadomili o tym swojego nauczyciela Walentego Szwajcera, ten z kolei powiedział o odkryciu profesorowi Józefowi Kostrzewskiemu z Poznania. Badania rozpoczęto w 1943 roku, niestety, z powodu wojny trzeba było je przerwać. W czasie wojny niemieccy uczeni próbowali nawet udowadniać, że osada w Biskupinie jest pragermańska co miało oczywiście służyć do celów propagandowych.

Biskupin związany jest z kulturą łużycką, trwała ona na przełomie epoki brązu i epoki żelaza. Datowo będzie to od XIV w p.n.e. do V w p.n.e. Dokładniejsze określenie czasowe przyniosło zbadanie drewnianych bali, z których składało się całe osiedle. W końcu ustalono, że gród powstał zimą 738 roku p.n.e. Wikipedia podaje, że:

Na terenie osady znajdowało się ok. 106 domostw, o wymiarach przeciętnie ok. 8 x 10 m, usytuowanych szeregowo wzdłuż moszczonych drewnem 11 ulic, o szerokości ok. 2,5 m każda. Ocenia się, że w osadzie mieszkać mogło od 600 do 1200 osób. Osada otoczona była wałem drewniano-ziemnym o szerokości 3-4 m i domniemanej wysokości do 6 m, w którym znajdowała się brama wjazdowa. Gród otoczony był falochronem o szerokości od 2 do 9 m, zbudowanym z ukośnie wbitych pali.


Biskupin w większej części został zrekonstruowany ale prace nadal w nim trwają co związane jest z tym, że trwające wciąż badania przynoszą coraz to nowe wiadomości. Trzeba więc poprawiać wcześniejsze pomyłki. Pełnowymiarowe rekonstrukcje ściągają co roku do Biskupina tysiące turystów nie tylko z Polski ale też z zagranicy. To wszystko sprawia, że stał się on chyba najbardziej znanym stanowiskiem archeologicznym w Polsce.

A jakie macie, drodzy forumowicze teorie na temat upadku Biskupina? O ile się nie mylę, do tej pory nie ma na to jednoznacznej opinii.

do 20 pracowników i nie ma żadnych zapisów w regulaminie dotyczących dodatkowego wynagrodzenia za urlop

Pracodawca zatrudniający do 20 pracowników nie ma obowiązku tworzenia regulaminu wynagradzania.

Pytanie
Pracuję w małym zakładzie pracy zatrudniającym ogółem 11 pracowników. Czy w związku z wykorzystywaniem urlopu wypoczynkowego pracodawca powinien wypłacić mi Świadczenie urlopowe? Słyszałam, że przysługuje ono przy dwutygodniowym urlopie.

Odpowiedź.
Kwestię przyznawania i wypłacania świadczenia urlopowego reguluje ustawa z dnia 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych (Dz. U. z 1996 r. nr 70, poz. 335 z późn. zm.). W myśl jej art. 3 pracodawca spoza sfery budżetowej, który nie tworzy zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (dalej ZFŚS) a zatrudnia mniej niż 20 pracowników (w przeliczeniu na pełne etaty), może wypłacać pracownikom Świadczenie urlopowe. Z przepisu wynika, że obowiązek pracodawcy ma charakter fakultatywny (wyjątek dotyczy pracodawców zatrudniających nauczycieli objętych ustawą - Karta Nauczyciela).
Aby jednak pracodawca mógł nie dokonywać wypłaty świadczenia urlopowego, informację o jego niewypłacaniu powinien przekazać swoim pracownikom w pierwszym miesiącu danego roku kalendarzowego, w terminie do 31 stycznia, w sposób przyjęty w zakładzie pracy (np. na tablicy ogłoszeń albo obiegiem).

W sytuacji gdy pracodawca nie zwolnił się z obowiązku wypłaty świadczenia urlopowego, to musi je pracownikom raz w roku wypłacać.

Jedynym warunkiem jaki ma do spełnienia wówczas pracownik, aby otrzymać świadczenie, jest korzystanie z urlopu wypoczynkowego (bieżącego lub zaległego) obejmującego co najmniej 14 kolejnych dni kalendarzowych (dni robocze, niedziele i święta). Omawiane świadczenie pracodawca powinien wypłacić nie później niż w ostatnim dniu poprzedzającym rozpoczęcie urlopu przez pracownika.

Maksymalna wysokość świadczenia urlopowego nie może przekroczyć wysokości odpisu podstawowego na ZFŚS, odpowiedniego dla rodzaju zatrudnienia pracownika. Ustala się je proporcjonalnie do wymiaru jego czasu pracy.

Gofin

Chyba nie należysz do tej grupy, bo im zajęcia szkolne wystarczają.

Możliwe, że teraz są lepsze wyniki niż za Twoich czasów, bo jest mniej takich jak Ty zaniżających średnie.


Ot, ujrzeliśmy w końcu prawdziwe oblicze tego, jak do niedzieli (wybory!!!), ugrzecznionego, wyważonego i spokojnego Marka W :!:
Marko, w moim przekonaniu to zwyczajne impertynenctwo :!: :evil:

Wg Jego słów lepszy wynik więcej pieniędzy.


Myślę, że koniec końców wyjdzie to tylko na dobre uczniom. Zdrowa konkurencja szkół chcących otrzymać dodatkowe fundusze, tj: podnoszenie poziomu nauczania, staranne dobieranie nauczycieli, dodatkowe, w razie potrzeby zajęcia pozalekcyjne itd... to wszystko, jestem o tym głęboko przekonany, zaowocuje wyższym, i to już w niedługim czasie, poziomem nauczania.

Jeśli Granicz jest po studiach ekonomicznych to, dlaczego nie pracuje już w bankach, gdzie miał pracę.


Właśnie, dlaczego??? Być może uznał, że na nowym stanowisku pracy będzie mógł w większym niż do tej pory stopniu przyczynić się właśnie m.in. do rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw z naszego terenu???
W moim odczuciu poznanie mechanizmów pozyskiwania środków unijnych dla celów wspierania lokalnych przedsiębiorców jest tylko i wyłącznie dodatkową zaletą, mam nadzieję, nowego Burmistrza :!:

Twierdził, ze dla przedsiębiorców małych i średnich nic się nie robi, to przecież m.in. On się tym w ramach programu zajmuje.


Odpowiedź j/w, z tym, że trudno oczekiwać po tak krótkim okresie jego pracy w tym "sektorze" jakichkolwiek namacalnych efektów. Wiesz równie dobrze o tym jak ja. Doprawdy, w moim odczuciu wbrew swoim zamiarom uwypukliłeś jego dodatkową zaletę.

Ps.
Ty również Marko, zdaje się, swojego czasu pracowałeś jako nauczyciel??? Dlaczego już nim nie jesteś??? Chyba, że wciąż w jakimś niewielkim wymiarze godzin "dorabiasz" sobie w ten sposób.
W takim razie nie dziwiłbym się użyciu przez ciebie określenia pomysłów Rafała Gronicza jako "szokujące" :!: Trzeba będzie "zakasać rękawy" i wziąć się w końcu do roboty aby poziom wiedzy Twoich uczniów w stopniu drastycznym wręcz nie odbiegał od poziomu wiedzy nabytej przez ich rówieśników w szkołach zgorzeleckich

Demonstracje na ulicach polskich miast nie są żadną nowością - wręcz przeciwnie.

Jednak masowe demonstracje w czasach głębokiej komuny miały swój pewien jasny i rzeczowy wymiar, wydźwięk, a przede wszystkim swoją zasadność.

Ludzie wychodzili na ulice by żądać pracy i chleba, demonstrowali w obronie pokrzywdzonych przez władze PRL-u żądając uwolnienia z więzień niesłusznie aresztowanych przywódców robotniczych czy też chodzili masowo pod ówczesne urzędy lub budynki partyjne aby upominać się o swoje obywatelskie i ludzkie prawa.

Dziś jakby przybyło nam jeszcze owych, przemarszów protestacyjnych, demonstracji ulicznych...i całych tych masowych zamieszek w których coraz trudniej odgadnąć o co w nich chodzi?....

Jeszcze nie tak dawno mogliśmy oglądać na naszych ulicach protestującą przez kilka dni naszą uczącą się młodzież z dzieciakami ze szkół podstawowych włącznie którą to młodzież wspierali nauczyciele.
Rzecz szła o min. Giertycha co do którego żądano natychmiastowej dymisji.
Jakiś czas później widzieliśmy nasze polskie kobiety broniące na ulicach i pod sejmem swoich praw w decydowaniu o swoim życiu.

W chwilę potem doszło do ulicznych szamotanin pomiędzy przeciwnikami i zwolennikami aborcji...
Można by tak powyższe protesty i demonstracje wymieniać jeszcze bardzo długo, ale nie o to chodzi.

Mnie martwi to, że potencjalny Polak ogłupiony tymi narastającymi wciąż protestami to tych, to owych niezadowolonych, nie zauważa tego że pośród tego całego rozgardiaszu coraz częściej zaczynają dochodzić do głosu różnego rodzaju zboczeńcy i ekstremiści.

Jeszcze nie ochłonęliśmy po serii demonstracji zorganizowanych przez neofaszystów i neonazistów, a już oglądamy kolejne przemarsze gejów i lesbijek....i co gorsza - dzieje się to już nawet na ulicach prastarego Krakowa! - a to przynajmniej dla mnie jest kompletnie niezrozumiałe.

Czego więc jesteśmy świadkami?:

- jakiejś nowej, ponurej "mody"?....
- coraz większego rozpasania i braku szacunku do jakichkolwiek naszych wartości narodowych zarówno historycznych jak i współczesnych?...
- a może to już początki upadku III RP?...

- albo to po prostu jest właśnie owa demokracja do której prze lata tak bardzo tęskniliśmy?.....

Ze swojej strony powiem tylko tyle:

"Jeśli mamy do czynienia z jakimś nieznanym mi, albo nie rozumianym przeze mnie zdziczeniem naszych obyczajów, to (wg mnie) przyszła najwyższa pora aby się obudzić zanim będzie za późno!".

Pogadamy trochę na powyższy temat?...chętnych gorąco zapraszam!.

Bo nie zamierzam studiowac informatyki. Infa jest sympatyczna, jakies podstawy mam nabyte samemu, do pelnej obslugi komputera (a nawet do rozumienia wiekszosci zartow informatycznych ), ale ni jak nie wiaze z tym przyszlosci. Co najwyzej swoja prace bede wykonywal za pomoca komputera (rysowal/liczyl). Do tego programowanie/algorytmy/projektowanie ambitnego www, czy co oni tam na infie robia nie jest mi potrzebne.
Grabarz bój się Boga! Co Ty wypisujesz?

Rzeczywiście "uczy" się programowania... tfu! jest w programie Aczkolwiek w naszej klasie wyglądało to tak, że kilka koleżeńskich osób (nomen omen ekipa portalowa ) pisało programy na zaliczenie całej reszcie. Te osoby oczywiście umiały to wcześniej. Pascala umiem, bo nauczyłam się sama z osławionej żółtej cegły i nie było w tym zasługi nauczyciela. A umiejętności niektórych koleżanek z klasy ograniczały się do odpalenia GG na lekcji i włączeniu IE.

Cytat: Ty, grabarz, to my mamy infe w liceum? xD

A to dobre xD
Uważam, że to powinno mieć nazwę "Surfowanie po Internecie/granie z kanapeczką w dłoni. W tym miejscu serdecznie pozdrawiam Prof.Grabowskiego, który na zajęciach częstował mnie cukierkami i pokazywał zdjęcia z urlopu

Cytat: Jak wygląda nauka programowania w liceum? Pokazano nam pętle while - piszemy program liczący pierw. funkcji kwadratowej z użyciem tej pętli; pokazano pętle for - piszemy program liczący pierw. funkcji kwadratowej z użyciem tej pętli; pokazano jak się robi procedury - piszemy program liczący pierw. funkcji kwadratowej z użyciem procedur; and so on.
Nie no, to u nas to wyglądało trochę inaczej. Musieliśmy pisać różne programy. Przemieszczający się po ekranie w trzech wymiarach i obracający równocześnie wokół włąsnej osi sześcian to do dziś mi się śnić powinien.

Matematyk - słyszałam, że Ciocia Ola zamierza się ewakuować na jakiś czas z tej szkoły, więc to też nie takie pewne.

Angielski - my mieliśmy rozszerzony, mimo tego, że nie uwzględniono tego w profilu. Teraz tak chyba nie ma, ale jeśli będzie tą klasę miała Prof.Rashid to jest rewelacyjną nauczycielką i warto iść do tej klasy. Poza tym ona autentycznie chce nauczyć i jeśli są chetni to organizuje kółko.

P.S.Piszę oczywiście o klasie D, bo taką kończyłąm

[...]drogi fantomiku mam propozycję
- zbierz w jednym miejscu 1 000 osób i powiedz im ewangelię (Bonnke zebrał w jednym miejscu jednego dnia ponad 1 000 000 osób, które wyznały Jezusa Chrystusa swoim Panem)

Hm, ciekawe kryterium sobie znalazłeś. Czy wiesz ile osób jest zwykle na przedstawieniu Joela Osteena? Owi ludzie też wyznają Jezusa Chrystusa za swojego Pana (i jestem wręcz przekonany, że niektórzy z nich nawet prawdziwie bywają nawróceni, choć później zapewne po jakimś czasie przestają słuchać tego nauczyciela). Ba! Każdy z nich nawet odmówił modlitwę grzesznika! Mnie osobiście zawsze zastanawiało, że wielu nauczycieli szczyci się tym, że Bóg przez "ich ręce" uzdrowił, wskrzesił itd..., niektórzy wręcz stwierdzają, że sami tego dokonali otrzymaną mocą od Boga, ale ilekroć spotykam braci od których wiara i pokora aż emanują to od nich nigdy się nie dowiaduję że "to za sprawą jego modlitwy" czy też "że mocą daną od Boga on to uczynił" ale jeśli już to całą chwałę oddają Bogu siebie nawet nie wspominając, a tym bardziej nie nagrywają sobie filmów jak to po położeniu ich rąk ktoś wstaje z wózka. Ot taka mała różnica ale ja ją zauważam i wiesz co? Wielu z tych wspomnianych Braci pochodzi z KZ, więc nie myśl że mam jakąś awersję do charyzmatyków, bynajmniej. A tak przy okazji powracając do Twojego kryterium -- ilu z Proroków Starego Testamentu widziało wyniki swojej pracy ewangelizacyjnej za swojego życia i w jakim wymiarze (ilościowym)? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Czasem mnie wręcz rozbawia "licytowanie się" liczbami osób, które właśnie co "odmówiły modlitwę grzesznika" skoro tak naprawdę liczą się przemienione przez Jezusa życia tych ludzi, wszak wielu w owym dniu powie Mu "Panie, Panie"...
A tak przy okazji -- nie uważam, aby każdemu dane było głoszenie z mocą do 1 000 000 ludzi na raz, niektórzy wszak mają inne dary (czyż Aaron nie różnił się od Mojżesza? Czyż Piotr nie miał troszkę innego zadania od Pawła?) i nie ważne jest ilu ludzi na naszej drodze postawi Pan abyśmy im zwiastowali ewangelię (a przynajmniej raczej nie jest to ważne abyśmy mogli się "licytować", co niestety wg. mnie uczyniłeś) tylko ważne jest abyśmy byli przy tym wierni i w tej dziedzinie już prędzej jestem w stanie powiedzieć że mam wielkie braki.

Pozdrawiam w Chrystusie,
f. (moje dwa grosze)

Sławomir Żaboklicki napisał:

Cytat: pracownie komputerowe są otwarte, każdy nauczyciel może tam wejść ze swoją klasą, jakiś dobry duszek przygotuje mu programy, posprząta po nim, podpowie, jak przyciska się te wszystkie guziczki. Ten wariant był już przerabiany i nie wypalił.

Dlatego ja chyba w pierwszym przybliżeniu - jako minimum - przychylałbym się do niedyskutowanego tu pomysłu, by pracownie informatyczne były w istocie pracownio-aneksami biblitecznymi. Nauczyciele przedmiotów rezerwowaliby je według potrzeb. Po lekcjach i na przerwach przed lekcjami (przed tymi, w czasie których pracownia nie będzie wykorzystana), służyłyby uczniom pracującym pod dozorem bibliotekarza. Mogą być też dostępne dla innych użytkowników biblioteki, jeśli w jakimś niewielkim środowisku biblioteka pełni funkcję ponadszkolną. Administrator oczywiście też jest potrzebny, ale nie ma specjalnie ważnego powodu, by był to nauczyciel (no może taki powód, że nauczyciel jest tańszy i można wymusić na nim pracę przez 24 godziny na dobę :-( ). Nie ma też powodu, by administrator był obecny w szkole więcej niż kilka godzin w tygodniu. Może obsługiwać wiele szkół lub inne instytucje gminne. Wiele czynności może wykonywać zdalnie. To oczywiście cały czas rozwiązanie dla niewielkiego gimnazjum. W liceum prowadzącym klasy informatyczne baza musi być znacznie bogatsza.

Co do przygotowania programów, to już o tym pisywałem. Nie jest w żaden sposób racjonalne, by robił to doraźnie nauczyciel TI, ani nie ma też możliwości czasowych, by sam nauczyciel chemii lub historii błądził po sieci szukając czegoś do zrealizowania lekcji na siłę. Odpowiednia oferta wraz ze wsparciem poradnikowym powinna być przygotowana na zlecenie MENiS lub jej przygotowanie i utrzymywanie w sieci powinno być obowiązkiem wydawcy programu. Odpowiednie zapisy określające miejsce TI w nauczaniu każdego przedmiotu (z określeniem charakteru działań i ich minimalnego wymiaru) powinny znaleźć się w podstawie programowej w działach "Środki". Niestety, obawiam się, że ten postulat nie mieści się w dość wąskiej koncepcji podstawy przyjętej przez aktualnie pracujący nad nią zespół. Wydaje się, że przywiązanie do raz przyjętej koncepcji jest tu zbyt silne, by marzyć o jej zmianie.

A posprzątanie? Rozumiem, że nie chodzi o czynności woźnej :-). To oczywiście kwestia przydziału kont na lekcję i limitów na nich. Także niestety wyboru systemu operacyjnego. Ale nie chcę otwierać tu kolejnego tematu-rzeki.

Ale rozpatrując to posunięcie na płaszczyźnie czysto definicyjnej, to młodzi działacze SLD mieli prawo podpisać się pod tymi postulatami, gdyż były one na wskroś socjalne.

I słusznie Pan to zauważa, bo Programowa Deklaracja Wyborcza Sojuszu Lewicy Demokratycznej pn. Sprawiedliwość Społeczna i Praca wyraźnie definiuje odrzucenie neoliberalnego modelu państwa i gospodarki . Przy respektowaniu reguł gospodarki rynkowej, dążenie do nadania jej społecznego, socjalnego wymiaru, stanowi to trzon poglądów lewicy.

Można te poglądy podzielać lub nie, każdy ma prawo do własnej wizji kraju w którym przyszło mu żyć.

Nie wiem jaką drogę ewolucji poglądów przeszedł Pan Jan, ale ja- po okresie fascynacji liberalizmem ( początek lat 90) doszłam do przekonania że państwo nie powinno zamykać „parasola ochronnego” nad swoimi obywatelami. Danie wszystkim obywatelom przysłowiowej wędki zdecydowanie TAK , ale zanim złowi rybę- to na czas połowów również mały kawałek chleba ( socjalny wymiar ). Bo nie wszystkim wędkarzom od razu ryba bierze i nie wszyscy są tak zdolni aby za pierwszym zarzuceniem wędki wyłowić rybę.
Takim przykładem mało zdolnych wędkarzy są pracownicy byłych PGR ...
Należę do pokolenia które od końca lat 80 ( wtedy 20- parolatków) wchłaniało wolność nie tylko polityczną ale i gospodarczą. Mnie i większości moich przyjaciół ze studiów po zaspokojeniu głodu konsumpcji pierwszych lat 90( dom, samochód , podróże, …) można rzecz" udało się" i tworzymy tzw. klasę średnią.
Ale w moim pokoleniu po 89 roku gdzie wszyscy startowaliśmy z jednego zerowego punktu nie wszyscy potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości- Dlaczego? z różnych przyczyn, braku odwagi, umiejętności , wykształcenia, ... .
Pozostaje jeszcze cała grupa emerytów którym nie było dane odłożenie na godziwą emeryturę i dziś są na „łasce państwa”.
Czy ci ludzie są gorszymi obywatelami III RP?.

Czasami czytając Pana Jana odnoszę wrażenie że prawi akademickie dysputy . Będąc nauczycielem nie prowadzi sam szkoły niepublicznej ( choć w jego miejscu pracy takowe działają), należy do grupy zawodowej która za czasów AWS wymusiła przywileje dla siebie w postaci Karty Nauczyciela ( która jest klasycznym socjalizmem) i korzysta z tych przywilejów.

przeczytalem Karte Nauczyciela fajna lektura.18 godzin pracy obowiazkowej w tygodniu,


Myślę,że dla pełnego obrazu warto przeczytać cały tekst KN. Pozwolę sobie zacytować artykuł właśnie mówiący o czasie pracy
Art. 42.

1. Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień.

2. W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować:

1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w wymiarze określonym w ust. 3 lub ustalonym na podstawie ust. 4a albo ust. 7,

2) inne czynności wynikające z zadań statutowych szkoły,

3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.


Tak więc tylko to co jest wymienione w punkcie 1 to jest to 18 godzin (choć nie zawsze, zależy od rodzaju pracy). Tak wogóle to jest to 40 godzin. Tylko mężowie, prywatne dzieci nauczycieli wiedzą ile ich matka czy ojciec pracują. Nie znam takich co pracują tylko 18 godzin (nawet jeżeli nie bardzo im się chce więcej to i tak muszą).

urlop platny na ksztalcenie,


Z płatnymi urlopami to też jest różnie. Dyrektorzy po prostu w budżetach nie mają pieniędzy na takie urlopy. Więc zapis jest martwy.

mieszkanie dozywotnio dla nauczycieli


Może i kiedyś tak było, ale teraz to już przezytek.

zasilek bezzwrotny na zagospodarowanie


Owszem jeszcze jest ale dla nauczyciela kontraktowego, a więc stażysta jeszcze nie dostanie.

A z tą emeryturą po 30 latach to wszyscy wiedzą jak jest. To nie jest przywilej dla wszystkich już pracujących naucczycieli. A może ktoś zapyta jak duża to emerytura. Koleżanka przeszła na emeryturę w ubiegłym roku (niestety struny głosowe wysiadły). 30 lat pracy, wykształcenie wyższe, 2 podyplomówki - 980zł emerytury. Smiechu warte.

Wlasnie SIE dowiedzialem , ZE nie MOGE studiowac NA studiach DZINNYCH
5letnich. POMIMO iz JESTEM na TYLE ambitny ABY podjac SIE nauki W
panstwowej
WYZSZEJ uczelni (aby NAROD polski BYL wyksztalcony)to NIE moge (???)BO
paragrafy MOWIA ,ze MOGE uczyc SIE tylko DO 27 roku ZYCIA, chyb CHODZI o
TO
aby NAROD polski NIE byl ZBYT madry.
...
Pan kpt. mgr. inz.
Ryszard W. powiedzial mi , ze dziennik ustaw nr. 50 mowi - "Nie masz prawa
do studiow 5 letnich". Sprawa chyba mnie przerasta bo nie wiem co teraz
robic, czy isc na wieczorowe 4 letnie ? ( no ale jesli mi sie noga na 1
roku
powinie to co ? ) , czy tez isc na 3 letnie licencjackie. Ludzie... kto
wymyslil te ustawy , czy w ogole ktos je czytal ?


A teraz do rzeczy:
Art. 39. 1. Odroczenia zasadniczej służby wojskowej udziela się poborowemu
na jego wniosek ze względu na:
1) wybór na posła - na czas pełnienia mandatu,
2) kandydowanie do Sejmu - na czas trwania kampanii wyborczej,
3) konieczność sprawowania bezpośredniej opieki nad członkiem rodziny
wspólnie z nim zamieszkałym, który nie ukończył szesnastego roku życia lub
został uznany za całkowicie niezdolnego do pracy i do samodzielnej
egzystencji albo który ukończył siedemdziesiąty piąty rok życia, jeżeli nie
ma innego pełnoletniego członka rodziny bliższego lub równego stopniem
pokrewieństwa obowiązanego do sprawowania tej opieki, albo ze względu na
obowiązek sprawowania opieki wynikającej z prawomocnego orzeczenia sądu - na
czas sprawowania tej opieki, z zastrzeżeniem ust. 4,
4) pobieranie nauki w szkole wyższej, jeżeli jest on studentem - na czas
pobierania tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego w tym
roku kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty siódmy rok życia,
5) pobieranie nauki w zakładach kształcenia nauczycieli - na czas pobierania
tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego w tym roku
kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty siódmy rok życia,
6) pobieranie nauki w szkole średniej, w tym policealnej lub pomaturalnej -
na czas pobierania tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego
w tym roku kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty drugi rok
życia.

2. Odroczenia ze względu na pobieranie nauki udziela się także poborowym
będącym alumnami wyższych seminariów duchownych, osobami zakonnymi (po
profesji czasowej), nowicjuszami w zakonach albo słuchaczami szkół
duchownych kościołów i związków wyznaniowych mających osobowość prawną - na
czas pobierania tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego w
tym roku kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty siódmy rok
życia.

3. Odroczenia zasadniczej służby wojskowej można udzielić również ze względu
na ważne sprawy osobiste lub rodzinne poborowego, a w szczególności związane
z zaistnieniem trudnej sytuacji osobistej lub rodzinnej, które nie
upoważniają do udzielenia poborowemu odroczenia z tytułu sprawowania
bezpośredniej opieki nad członkiem rodziny albo z powodu konieczności
załatwienia spraw związanych z prowadzeniem przez poborowego
przedsiębiorstwa, gospodarstwa rolnego albo innej działalności gospodarczej.
Odroczenia nie udziela się, jeżeli spowodowałoby to nieodbycie zasadniczej
służby wojskowej.

4. Odroczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, udziela się każdorazowo na czas
określony we wniosku, nie dłuższy jednak niż dwanaście miesięcy.

5. Odroczenia, o którym mowa w ust. 3, udziela się tylko jeden raz w
wymiarze od trzech do dwunastu miesięcy.

6. Skreślenie z listy studentów albo wydalenie ze studiów powodują utratę
udzielonego odroczenia zasadniczej służby wojskowej z tytułu pobierania
nauki.

7. Poborowy, któremu udzielono odroczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 4-6,
po zakończeniu roku szkolnego (studiów), nie później jednak niż w terminie
14 dni od dnia rozpoczęcia kolejnego roku szkolnego (studiów), przedstawia
wojskowemu komendantowi uzupełnień właściwemu ze względu na miejsce pobytu
stałego (zamieszkania) lub pobytu czasowego trwającego ponad dwa miesiące
zaświadczenie o ukończeniu poprzedniego i rozpoczęciu nowego roku nauki
(studiów).

8. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe warunki i
tryb udzielania odroczeń zasadniczej służby wojskowej.

Co to oznacza ?
Ze odroczenia udziela sie do osiagniecia wieku 27 lat, gdyz poborowy nie
wcielony do tego czasu do odbycia sluzby jest przenoszony do rezerwy bez
odbycia sluzby. Nikt nie ma prawa zakazac Panu studiowania w trybie
dziennym.
Niczym sie nie przejmowac i isc na dzienne. Jak bedzie mial Pan problemy to
prosze o kontakt.
Pozdrawiam
Wojciech P



| Wlasnie SIE dowiedzialem , ZE nie MOGE studiowac NA studiach DZINNYCH
| 5letnich. POMIMO iz JESTEM na TYLE ambitny ABY podjac SIE nauki W
panstwowej
| WYZSZEJ uczelni (aby NAROD polski BYL wyksztalcony)to NIE moge (???)BO
| paragrafy MOWIA ,ze MOGE uczyc SIE tylko DO 27 roku ZYCIA, chyb CHODZI o
TO
| aby NAROD polski NIE byl ZBYT madry.
...
| Pan kpt. mgr. inz.
| Ryszard W. powiedzial mi , ze dziennik ustaw nr. 50 mowi - "Nie masz
prawa
| do studiow 5 letnich". Sprawa chyba mnie przerasta bo nie wiem co teraz
| robic, czy isc na wieczorowe 4 letnie ? ( no ale jesli mi sie noga na 1
roku
| powinie to co ? ) , czy tez isc na 3 letnie licencjackie. Ludzie... kto
| wymyslil te ustawy , czy w ogole ktos je czytal ?

A teraz do rzeczy:
Art. 39. 1. Odroczenia zasadniczej służby wojskowej udziela się poborowemu
na jego wniosek ze względu na:
1) wybór na posła - na czas pełnienia mandatu,
2) kandydowanie do Sejmu - na czas trwania kampanii wyborczej,
3) konieczność sprawowania bezpośredniej opieki nad członkiem rodziny
wspólnie z nim zamieszkałym, który nie ukończył szesnastego roku życia lub
został uznany za całkowicie niezdolnego do pracy i do samodzielnej
egzystencji albo który ukończył siedemdziesiąty piąty rok życia, jeżeli
nie
ma innego pełnoletniego członka rodziny bliższego lub równego stopniem
pokrewieństwa obowiązanego do sprawowania tej opieki, albo ze względu na
obowiązek sprawowania opieki wynikającej z prawomocnego orzeczenia sądu -
na
czas sprawowania tej opieki, z zastrzeżeniem ust. 4,
4) pobieranie nauki w szkole wyższej, jeżeli jest on studentem - na czas
pobierania tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego w tym
roku kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty siódmy rok życia,
5) pobieranie nauki w zakładach kształcenia nauczycieli - na czas
pobierania
tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego w tym roku
kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty siódmy rok życia,
6) pobieranie nauki w szkole średniej, w tym policealnej lub
pomaturalnej -
na czas pobierania tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku
szkolnego
w tym roku kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty drugi rok
życia.

2. Odroczenia ze względu na pobieranie nauki udziela się także poborowym
będącym alumnami wyższych seminariów duchownych, osobami zakonnymi (po
profesji czasowej), nowicjuszami w zakonach albo słuchaczami szkół
duchownych kościołów i związków wyznaniowych mających osobowość prawną -
na
czas pobierania tej nauki, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego w
tym roku kalendarzowym, w którym poborowy kończy dwudziesty siódmy rok
życia.

3. Odroczenia zasadniczej służby wojskowej można udzielić również ze
względu
na ważne sprawy osobiste lub rodzinne poborowego, a w szczególności
związane
z zaistnieniem trudnej sytuacji osobistej lub rodzinnej, które nie
upoważniają do udzielenia poborowemu odroczenia z tytułu sprawowania
bezpośredniej opieki nad członkiem rodziny albo z powodu konieczności
załatwienia spraw związanych z prowadzeniem przez poborowego
przedsiębiorstwa, gospodarstwa rolnego albo innej działalności
gospodarczej.
Odroczenia nie udziela się, jeżeli spowodowałoby to nieodbycie zasadniczej
służby wojskowej.

4. Odroczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, udziela się każdorazowo na
czas
określony we wniosku, nie dłuższy jednak niż dwanaście miesięcy.

5. Odroczenia, o którym mowa w ust. 3, udziela się tylko jeden raz w
wymiarze od trzech do dwunastu miesięcy.

6. Skreślenie z listy studentów albo wydalenie ze studiów powodują utratę
udzielonego odroczenia zasadniczej służby wojskowej z tytułu pobierania
nauki.

7. Poborowy, któremu udzielono odroczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 4-6,
po zakończeniu roku szkolnego (studiów), nie później jednak niż w terminie
14 dni od dnia rozpoczęcia kolejnego roku szkolnego (studiów), przedstawia
wojskowemu komendantowi uzupełnień właściwemu ze względu na miejsce pobytu
stałego (zamieszkania) lub pobytu czasowego trwającego ponad dwa miesiące
zaświadczenie o ukończeniu poprzedniego i rozpoczęciu nowego roku nauki
(studiów).

8. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe warunki i
tryb udzielania odroczeń zasadniczej służby wojskowej.

Co to oznacza ?
Ze odroczenia udziela sie do osiagniecia wieku 27 lat, gdyz poborowy nie
wcielony do tego czasu do odbycia sluzby jest przenoszony do rezerwy bez
odbycia sluzby. Nikt nie ma prawa zakazac Panu studiowania w trybie
dziennym.
Niczym sie nie przejmowac i isc na dzienne. Jak bedzie mial Pan problemy
to
prosze o kontakt.
Pozdrawiam
Wojciech P



----- Original Message -----

Newsgroups: pl.soc.prawo
Sent: Saturday, November 10, 2001 5:48 PM
Subject: Re: umowa -zlecenie szkola

Witam!
<...
"prowadzenie zajęć dydaktycznych"
- nie znam treści umowy ale jak dla mnie może być to jak najbardziej
u.zlecenie
No -tak jest w nagłówku: Umowa -zlecenie na
"prowadzenie zajęć dydaktycznych" od ,,do(daty) po ..../godz

Zapłacić powinni tylko żadnemu nauczycielowi nikt za to nie płaci tak jak
za  wywiadówki, opiekę nad samorządem i inne tego typu rzecz macie to
wliczone
 "koszty"

Słusznie "nauczycielowi" ale....nauczyciel nie jest zatrudniany na umowę
zlecenie...tylko umowe opracę, jako: stażysta, kontraktowy, mianowany,
dyplomowany ew.
prof. oświaty i umowa musi być na czas nieokreślony (wyjątkowo określony)
Tu (ustalamy to ...) chyba umowa-zlecenie, więc raczej instruktor...
Sprawa się sprowadza do tego: czy obowiązuje pracownika i pracodawcę
ustawa Karta Nauczyciela i w jakiej części ona, a w jakiej kodeks pracy.
przed sądem przegrasz bo nie jesteś w stanie udowodnić, że przepracowałeś
ten czas (nie jest to nigdzie ujęte).
Właśnie w tym sęk, nastąpiła zmiana organizacji-planu, i zmiana obowiązków.
Tak właściwie nie wiadomo jakich?! Brak wymiaru godzin w tygodniu.
Więc daleko tu do zatrudnienia z Karty Nauczyciela. Na tzw części etatu
(umowy o pracę), to przemawia, że jest bliżej do umowy-zlecenia?!
Ale z drugiej strony przez dorozumienie można przyjąć, że prowadzącego
zajęcia dydaktyczne obowiązuje plan zajęć (przydział obowiązków).
A to jest określone tzw arkuszem organizacyjnym i planem zajęć
-oficjalnym dokumentem będącym podstawą funkcjonowania szkoły.
Arkusz organizacyjny został zmieniony plan też i co za tym idzie wymiar
zatrudnienia. Zmieniły się warunki zatrudniania.
Jeśli tak...-powinno być wypowiedzenie warunków umowy.
Ale to jest umowa.... na czas określony bez klauzuli o wcześniejszym
wypowiedzeniu?
Jeśli to jest umowa-zlecenie hm... tu o " wliczaniu dodatkowych świadczeń"
poza prowadzeniem zajęć dydaktycznych nie może być mowy.

Nawet nie ma miejsca ich przeprowadzania.
Umowa oparta na Karcie Nauczyciela ma określony wyraźnie..
czas, ilość i miejsce akcji :-)

Sprawa jest tutaj banalnie prosta jeśli nie satysfakcjonują cię warunki
zaproponowane przez pracodawcę to odchodzisz i szukasz innej pracy.
W tym problem:  umowy podpisywane są już od kilklu  lat, najpierw na czas
określony,
potem zamiana na umowę zlecenie...? (-czy co to jest)
Teraz nastąpiły zmiany (w stosunku do warunków w momencie jej podpisywania),
i dodawanie obowiązków.
To takie moje spostrzeżenia.

Większość ludzi pracuje ponad czas za który otrzymują wynagrodzenie taka
jest sytuacja na rynku.
Trzeba najpierw sprawę wyjaśnić, potem się zwalniać
:-)))
Bo nawet nie wiadomo jaki...termin wypowiedzenia i forma,
np czy ma być uzasadnienie itd
Dzięki za sugestie. Pracownika obowiązuje wywiązywanie się z obowiązków
wobec podstawowego pracodawcy. A jeśli dodatkowa praca zaczyna kolidować
(plan zajęć), to faktycznie trzeba z niej zrezygnować.
(oczywiście z umowy jak jej tam...:-)

Pozdrawiam

Roman



Witam !

Ten post nie będzie dotyczył jakiegoś pytania dotyczącego danego problemu
natury prawnej lecz będzie zawierał moje przemyślenia na temat prawa i życia
w naszej ojczyźnie. Takie poglądy jakie prezentuję tutaj wykrystalizowały mi
się po studiach prawniczych, odbyciu służby wojskowej a obecnie pracy w
urzędzie zajmującym się kontrolą podmiotów gospodarczych.

Po woli z demokratycznego państwa prawnego Polska zmienia się w państwo
administracyjno - policyjno - korporacyjne. W zeszłym roku padł rekord
wydania aktów prawnych i sami prawnicy przyznają iż prawo przestaje być dla
obywateli a jest tworzone dla instytucji państwowych i wymiaru
sprawiedliwości. Mam częstokroć takie odczucia iż po to wprowadza się jakieś
przepisy by na każdego obywatela był "hak". Z jednej strony wiadomo
powszechnie iż wiele aktów prawnych jest tworzonych zupełnie bez sensu i
przestrzeganie ich jest rzeczą niemożliwą, z drugiej strony formalnie zawsze
można ich wymagać. Ktoś kiedyś powiedział iż jeśliby w Polsce w jednej
chwili wszyscy obywatele zaczęli przestrzegać dosłownie, litery prawa tokraj
pogrążył by się w chaosie i anarchii. Wszystko by stanęło. Coś w tym jest.
Polska to taki dziwny kraj w którym płyną dwa nurty życia - oficjalny i
nieoficjalny i każdy o każdym wie. Szczególnie prawnicy powinni o tym
pamiętać bo nie żyjemy w USA lub Wlk. Brytanii gdzie dzieci za ściąganie
usuwa się ze szkoły tylko w Polsce gdzie nauczyciele ściągających uczniów
uważają za spryciarzy, którzy coś osiągną. Mój kumpel którego znałem od
dziecka jest obecnie sędzią sądu rejonowego a opanował do perfekcji sztukę
ściągania i tylko dzięki temu skończył podstawówkę, potem maturę a potem
egzaminy (nawet ustne !) na prawie. Cały czas miałem z nim kontakt. Obecnie
jest sędzią.... Zawsze sądziłem że korupcja sięga tylko władzy wykonawczej,
obecnie przy aferze Rywingate okazuje się iż także ustawodawczej a również z
wielu postów i opinii zbieranych w obiegu nieformalnym dowiaduję się także o
korupcji w wymiarze sprawiedliwości.

Pojawia się więc fundamentalne pytanie: jak przestrzegać prawa i być
praworządnym w kraju w którym już chyba nikt nie wierzy w to prawo a organy
państwa uważa się za pierwszego wroga, który chce wyciągnąć resztki
pieniędzy od ubożejącego społeczeństwa ?

Jak przestrzegać prawa i wymagać aby je przestrzegano skoro sami zdajemy
sobie sprawę iż państwo żąda od obywateli coraz to nowych świadczeń ?
Opodatkowane jest już prawie wszystko  (dzisiaj słyszałem o pomyśle
opodatkowania giełdy a do tego pomysł winiet a to wszystko obok i tak
najwyższych podatków w skali Europy), niedługo będzie chyba podatek od
wdychania powietrza. Dochodzi ogromny ZUS i koszt pracy jest tak wielki, że
nie opłaca się nikogo zatrudniać a to spowodowało gigantyczne bezrobocie.

W końcu trzeba zadać pytanie: czy prawnicy mają być tylko maszynami
bezmyślnie interpretującymi przepisy prawne, czy powinni mieć wyczucie iż
prawo nie jest samo w sobie tylko ma służyć obywatelom. Idąc dalej tym
tropem i stwierdzając iż prawo jest niesprawiedliwe czy prawnicy nie powinni
wskazywać dróg omijania prawa ? Akurat to ostatnie to czynią oni
wielokrotnie pracując dla firm i osób fizycznych i biorąc za to sporo
pieniędzy.

Ostatnia kwestia dotyczy tej grupy dyskusyjnej. Może się mylę ale zdaje mi
się, iż osoby zabierające najczęściej głos na tej grupie  chcą aby każdy był
krystalicznie czysty i przestrzegał całkowicie litery prawa argumentując iż
jest to grupa pl.soc.prawo. Na wszelkiego rodzaju pytania dotyczące omijania
prawa twierdzą iż nie po to jest ta grupa. Generalnie można się z tym
zgodzić ale z powodów, które podałem powyżej a także z tego powodu iż
prawnicy będący praktykami, bezwzględnie, za pieniądze, w zasadzie wyłącznie
doradzają jak ominąć prawo lub wręcz je złamać i nie odnieść skutków w
postaci sankcji; czy nie warto więc się zastanowić aby nie udawać iż żyjemy
w raju prawnym ?

Pozdrowienia
H.


Wicie Kolego... rozumicie, teraz taki czas, że nie można mantysami męczyć
dzieci.


Rozumiem konwencję tego fragmentu. Ale może ten podły okres wszelkiego
liberalizmu nareszcie mija? Przepraszam za naiwność, ale w coś trzeba
wierzyc; a w tym kraju już niemal niesposób było dalej żyć... W bardzo wielu
dziedzinach; na ulicy, przed telewizorem, w pociągu lokalnym, w sądzie...

| No i jak nie używać wyzwisk?
Jak rozumiem wyzwiska mają też charakter edukacyjny.


No, raczej spełniają rolę wentyla psychologicznego (to zresztą jest zła
oznaka).

| Czy rzeczywiście mamy epidemię niesprawności umysłowej? Co jest
| tego powodem?
HA! Doskonałe pytanie. Obawiam się, że do szkół w chrakterze nauczycieli
dostają się ci, którzy z powodu mniejszej sprawności umysłowej nie zdołali
się
załapać na żadną lepszą pracę.


No, nie chciałbym wszczynać tematu - rzeki. Bo to nie ta grupa. Ale problem
jest niewątpliwy.
Ale jeden z wątków: u nas zajęcia ze studentami w niemal 50% prowadzili
doktoranci. Na I roku studiów! To wynik takiej samej postawy, jaką mieli
plantatorzy bawełny znad Missisipi w XIX wieku!! Chciwość i brak
elementarnych zasad!! I to przeforsowali ci, których uważałem za elitę
intelektualną i etyczną środowiska akademickiego...

Zresztą - jeśli Lepper może być wicemarszałkiem a Renia Beger studentką
już II
roku Wydziału Nauk Społecznych UNIWERSYTETU (a nie prywatnej szkółki) to w
zasadzie ja nie mam więcej pytań.


Rzeczywiście: no comment. Jedynie można dodać, że taki był wybór społeczny,
i taki jest poziom myślenia przeciętnych ludzi. Demokracja może być rzeczą
straszną! Ale cóż robić?

Tu Cię dokładnie rozumiem - właśnie dla takich chwil warto się męczyć z
resztą
ciemnej masy. Tego typu zdarzenia pamięta się przez lata.


Tak.

Wielcy dydaktycy-teoretycy
zdelegalizowali wala i zajęli się wielce znaczącymi zmianami w
nomenklaturze,
wskutek czego wydychamy ditlenek węgla a do akumulatora wlewamy
tetraoksosiarczan(VI) diwodoru a nie poczciwy kwas siarkowy.


Przyczyny tego pędu do zmieniania wszystkiego co kilka lat ("co by tu
jeszcze spieprzyć, Panowie"), mój kolega złośliwie upatruje w
dolegliwościach hemoroidalnych zramolałych członków owych Szacownych Komisji
Do Zmieniania Wszystkiego...

gdy okazało się niedawno, że można przejść przez
studia chemiczne (uniwersyteckie) nie stykając się ani razu z cyjankiem
potasu
ani nie wykonując destylacji pod zmniejszonym ciśnieniem czy też z parą
wodną
to myślę, że bliski jest już czas, gdy tytuł magistra chemii będzie można
zdobyć na kursach korespondencyjnych i/lub on-line.


Mój Boże... zrobić coś samemu... Ale trzeba niektóre rzeczy chociażby
pokazać podczas wykładu. Ogłosiłem kiedyś ankietę (PODTRZYMUJĘ JĄ TERAZ): na
jakich wykładach kursowych na Waszym PT Wydziale Chemii Wyższj Uczelni -
prowadzone są demonstracje chemiczne? (odpowiedzi mogą być na priva.)

Pozdrawiam i życzę owocnego Roku 2006.


Do miłego! tpluciński

Ja tam myślę, że Tomek nie jest taki straszny jak się maluje.


No, różnie z tym bywa. Szczególnie teraz, pod koniec semestru w którym
dzięki staraniom moich władz oraz Senatu - mam całe roczne pensum w
maksymalnym wymiarze Ustawowym.


wiekszosc teorii wykladanej przez pierwsze 2 lata studiow na ekonomii jest
czesto zbedna, czesc sie powtarza na przedmiotach zawodowych czyli np u mnie
na przedmiotach zwiazanych z turystyka (jej ekonomicznymi aspektami)
dlatego tez proponuje by troche zmienic sposob wykladania na naszych
uczelniach iz w przypadku studiow dziennych magisterskich program wygladal
nastepujaco co napewno tez docenia pracodawcy, mianowicie:

pierwsze 3 lata przedmioty zawodowe
nastepne2 lata obowiazkowa praktyka zawodowa u 4 pracodawcow

konczac uniwerek czy tez inna uczelnie absolwent bedzie posiadal i wiedze i
doswiadczenie :-) bedzie ekspertem z prawdziwego zdarzenia


Będzie ekspertem??? No chyba trochę przesadziłeś! A czy przewidziałeś jakieś
przedmioty teoretyczne? Bo widzę tylko 3 lata nauki przedmiotów zawodowych,
a potem praktyka... Studia magisterskie to nie szkoła zawodowa! Jak ktoś chce
dowiedzieć się, jak rozpocząć własny biznes itp. to ma do wyboru całą paletę
szkół i szkółek. Uczelnie wyższe, a przynajmniej Uniwersytety i Akademie
Ekonomiczne, powinny dostarczać przede wszystkim wiedzy. W końcu taki
jest cel uczelni: nauczać a nie przygotowywać do pracy. No i jeszcze te 2 lata
praktyki u 4 pracodawców... Jak to sobie niby wyobrażasz? Państwowe nakazy?

Nie odbierz mnie źle. Nie twierdzę, że studia powinny być wyłącznie teoretyczne.
Wręcz przeciwnie: uważam, że wiedza przekazywana studentom musi mieć również
wymiar praktyczny. Każdą dziedzinę, nawet HME, można przedstawić w taki sposób,
by student miał poczucie, że ta właśnie wiedza jest i będzie mu potrzebna - zarówno
do "rozumienia" jak i do "działania". W czasie studiów na AEP niejednokrotnie byłem
zły na prowadzących zajęcia: skutecznie odstręczali studentów od wykładanych
przedmiotów własnie poprzez nadmierne teoretyzowanie oraz niewskazanie praktycznych
zastosowań danej wiedzy. Ale bywało też tak - na szczęscie w większości przypadków -
że zajęcia miały wymiar niezwykle praktyczny. Podaję przykłady:
- Międzynarodowe transakcje handlowe: były oczywiście przepisy prawne itp., ale całe
ćwiczenia do przedmiotu zostały przeprowadzone metodą projektu - podzieliliśmy się na
zespoły, które założyły fikcyjne firmy i dokonywaliśmy transakcji. Każdy element
ttransakcji musiał być udokumentowany, taj jakbyśmy pracowali w normalnej firmie: trzeba było
się nalatać po firmach, bankach, ubezpieczycielach, urzędach, żeby dostać odpowiednie formularze
albo przykładowe druki (a potem jeszcze je dobrze wypełnić), ale opłaciło się!!!

sięciostronicową analizę finansową wybranej spółki za 5 lat.
- Analiza strategicza: jw. plus dwie prezentacje multimedialne.
- Marketing: cała grupa zajmowała się rynkiem czekolad w Polsce. Grupa została podzielona
na zespoły, każdy zajmował się inną marką - i tak na każde zajęcia musieliśmy przygotować
prezentacje i raporcik o tym, jak np. wygląda segment klientów, jaka jest dystrybucja, jakie ceny,
jakie opakowania etc... - oczywiście dla danej marki. Trzeba było oczywiście znowu się narobić,
ale przynajmniej wiedzieliśmy, po co to robimy.
- Inwestycje międzynarodowe: ocena efektywności inwestycji zagranicznej, z punktu widzenia
korporacji macierzystej oraz spółki-córki, z uwzględnieniem różnych ryzyk itp. - raport.
- Technologie informacyjne (na I-szym roku!): stworzenie strony www wirtualnej firmy; znowu dużo
roboty, bo nie dosć, że trzeba było wymyślić wszystko o firmie, to jeszcze wprowadzić do kompa,
porobić linki, maile itp.

I tak jeszcze mógłbym wymieniać...

Jasne, możesz mi zarzucić, że wybrałem przedmioty, które z natury rzeczy są praktyczne,
nie ma tu HME, ale jak już pisałem w innym poście, akurat na HME nie narzekam.

I na koniec: pewnie się ze mną zgodzisz, że należy bezwzględnie tępić wszystkich nauczycieli,
którzy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, do czego moze sie przydać wiedza, którą
pzrekazują (jak choćby wykładowcy organizacji i zarządzania, dla których najważniejsze są
rozważania o wyższości definicji organizacji Kotarbińskiego nad innymi definicjami).
Uczelnie muszą dostarczać  wiedzy teoretycznej, ale rónież praktycznej - co nie znaczy, ze
powinny się stać szkołami zqawodowymi.

Pozdrawiam!

MM




| Mozna powiedziec ze w kosciolach ludzie modla sie do boga/chrystusa,
ktorego
| rzezba na krzyzu tylko go przedtstawia. Nie modla sie oni do rzezby tylko
do
| samego boga. Ale czy w religiach poganskich oddawano czesc samym
| rzezbom/posagom? Czy tez oddawana czesc zjawiskom fizycznym ktorych nie
| rozumiano i ktore probowano sobie wytlumaczyc robiac im rzezby?

Prawie dobrze. Oddawano cześć istotom, które rzeżby
przedstawiały. Tłumaczenia były czasem dość pokrętne, ale
generalnie uważano, że posąg stanowi reprezentację bytu
niewidzialnego, którego nie utożsamiano z tym posągiem. Paweł
apostoł wyraźnie o tym pisze, stwierdzając, że posąg jest tylko
posągiem, ale oddając mu cześć wchodzi się w kontakt z
reprezentowanym przez rzeźbę duchem. Zresztą jak czytasz historię
objawień tzw. maryjnych [nie wierzę, aby choć jedno było
autentyczne] to pojawia się tam często jakaś zjawa, rozmawia z
ludźmi, a efektem jest właśnie powstanie "sanktuarium" z obrazem,
posągiem itd. Po prostu "punkt kontaktowy".

| Co rozni chrzescijanstwo od innych religii, ze czyni ja taka wyjatkowa wg


ciebie?

Przepraszam Pawle, ale zapytam o cos.
Piszesz:

Na to trudno odpowiedzieć w jednym poście, ale może chociaż
bardzo krótkow spróbuję. Zacznę od doświadczenia osobistego -
jako nastolatek szukałem różnych mistycznych światów, poprzez
muzykę, toksyki, mantry itd.


Czy stosowales wszytko to naraz ???????
Bo jesli tak to nie dziwie sie temu ze jestes tak uprzedzony do wschodnich
systemow mistycznuych, bowiem taka mieszanka potrafi niezle zwichnac
duchowasc na dluugi czas.
I pytanie czy te mantry praktykowales pod kierunkiem wykwalifikowanego
nauczyciela czy tak z ksiazek czy kaset ? Bowiem tak sie skalda ze ot tak
troche pobawic sie to mozna.
ALe jezeli chodzi o konkretna prace z mantra to MUSI SIE, podkresla MUSI
praktykowac je pod kontrola nauczyciea, mantry uruchamiaja energie
transformujace nasz byt.
I ich nierozwaznym stosowaniem mozna sobie naprawde zaszkodzic.

Świat przed oczami jawił mi się dość

okropnie i chciałem znaleźć tę lepszą, niematerialną
rzeczywistość "przejść na drugą stronę". W miarę upływu czasu
czułem się jednak coraz gorzej. Problemy w tym doczesnym wymiarze
piętrzyły się, a na alternatywę w postaci zamieszkania np. w
świątyni hinduistycznej nie byłem gotowy. W głowie mi się coraz
bardziej mieszało, mówiąc delikatnie.


Jezeli  stosowales mieszanke music/drugs/and hare kryszna to sie nie dziwie
:))

I wtedy właśnie po raz pierwszy usłyszałem dobrą nowinę o Bogu
Żywym, który nie jest konceptem filozoficznym, praprzyczyną,
naturą wszystkich rzeczy itd. ale konkretną osobą, którą można
poprosić o pomoc i która może tej pomocy udzielić. Gdy to
zrobiłem doznałem wielkiej ulgi, ale nie o tym chcę pisać.


Nie dziwie sie. Potem pewnie z ciebie jak sadze powurzucali astralne
barachlo ktore sobie sciagnales przez cpanie. Taak to nic przyjemnego.
Szkoda tylko ze przy odraagowywaniach chrzescijanskie grupy charyzmatyczne
koduja odrazu wzorce, grzechu ,potepienia i jedynej slusznej drogi, z
jednego uzaleznienia w drugie. Smutne ale prawdziwe.
Kiedys ze znajomym zajmowalem sie deprogramowaniem uzaleznionych od roznych
nie tylko chrzescijanskiech, ale i pseudowschodnich grup.
Straszne co mozna zrobic z czlowiekiem :(
Najgorsze byly przypadki z Oaz, w 90%  gleboka psychiczna kastracja
seksualna :(

Otóż wiara w Chrystusa spowodowała zmianę mojej postawy - z
wycofywania się od świata, szukania niewidzialnej rzeczywistości,
zacząłem "poprawiać drogę swoją" i powoli, ale systematycznie
pracować nad tym, co wcześniej odrzucałem jako przykre
obciązenie. Podsumowując chodzi mi o to, że Ewangelia to realne
rozwiązanie dla realnych ludzi. Nie wysyła ona w jakieś wyśnione
światy, ale uzdalnia i zachęca do stawiania czoła życiu.


A kto wysyla w wysnione swiaty ?
Rozumiem ze masz na mysli narkotyczne fantazje ?

Swiatlo, Milosc i Moc

pozdrawiam
Indrapani Lalita Deva G.B.
-----------------------------------------------------------
http://priv.onet.pl/wr/reiki/

"Ten co wie, ze wie - jego sluchajcie;
ten co wie, ze nie wie - jego pouczcie;
ten co nie wie, ze wie - jego obudzcie;
ten co nie wie, ze nie wie - zostawcie go samemu sobie."
Ibin Sina zwany Awicenna slynny Hakim (lekarz i uzdrowiciel)




| Jeśli wszystko chcesz kupować na tej zasadzie,
| to życzę powodzenia.
| (zwłaszcza przy reklamacjach).

Kupuję dość często (z reguły u tej samej babci) grzyby, czasem jagody.
I jakoś nigdy nie musiałem reklamować. Bardziej wierzę tej babci niż
rzeczoznawcy z SanEpidu.


Chyba Ci te grzyby szkodzą bo masz kłopoty ze zrozumieniem.
(wszystko, to nie tylko grzyby).

| Wolałbyś, żeby bezrobotna matka siedziała
| w domu i waliła gorzałę z rozpaczy?
| Rozumiem, że teraz jest szczęśliwa.

Zarabia pieniądze, wiąże koniec z końcem, nie musi odwiedzać MOPS-a,
ma ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne, w miarę stabilną przyszłość.


Za" komuny"  też tak myślała.

Zwłaszcza to emerytalne daje jej poczucie bezpieczeństwa :-))

| Wolę, żeby nie twoerzyć sztucznych miejsc pracy (ukrywać bezrobocie).
| Wolę żeby tatuś też troche popracował.
A zastanawiałeś się, dlaczego w supermarketach jest tak mało kasjerów
(mężczyzn)?


tak. nie jest to wielka zagadka.

| Spaliny ze zwiększonego ruchu samochodowego
| w niedzielę ponosimy wszyscy

| Rozumiem, że w niedzielę jest WIĘKSZY trafik, niż w dni powszednie?
| :-) Chyba Ci juz argumentów zaczyna brakować.

| Raczej Ty jesteś zmęczony.
| Dodatkowy ruch w niedzielę jest zbędny i tyle.

Miałeś mi odpowiedzieć na te bzdury o spalinach!


Jakie bzdury?
Jedziesz do marketu rowerem ?
Zbędny handel-zbędny ruch-zbedne spaliny
-zbędny koszt (nie pisałem że to koronny argument)

A to że wyciągasz pokretne i bzdurne wnioski
to nie moja wina.

| Ciesz się, że włączając do kontaktu swój komputer nie musisz myśleć np.
| o górnikach, którzy muszą obsługiwać kopalnię 24h na dobę.
| Wg waszych interpretacji nie muszą.
Ależ muszą! Chociażby ekipy zabezpieczenia technicznego. Jeśli ktoś
nie chce przychodzić do pracy w niedzielę, to nie musi. Zarobi mniej.
Jego wybór. Zmuś się i poczytaj wreszcie Kodeks Pracy!


Zmuś się i zrozum wreszcie, że dopuszczam pracę w niedzielę
i Kodeks Pracy jest mi tu do niczego niepotrzebny
(wbrew Twoim przypuszczeniom jest mi znany
- byłem nawet SIP-em).
Nie oznacza, to że skoro strażak pracuje, to każdy powinien.

(Może by tak w Szkołach Podstawowych uczyli przez 7 dni.
Nauczyciele by więcej zarobili. Uczniowie by wiecej umieli.  itd.)

| Gdyby  zwalniani pracownicy hipermarketów
| otrzymywali takie odprawy jak górnicy, ....
Zgadzam się. Te odprawy są niesprawiedliwe. Chociaz z drugiej strony
taniej dla budżetu wypłacić takiemu pensję za rok z góry i mieć go z
głowy niż utrzymywać jego miejsce pracy do emerytury.


Taniej to zwolnić i niech idzie pracować do hipermarketu.
Podobno będzie:
"Zrabiał pieniądze, wiązał koniec z końcem, nie będzie musioał
odwiedzać MOPS-a, będzie mieć ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne,
oraz  w miarę stabilną przyszłość."  
:-))

Powiedz pracownikowi marketu: Trzeba się było UCZYĆ!!! Niestety
kwalifikacje kasjerek są niejednokrotnie tak niskie, że do żadnej
ambitniejszej pracy się nie nadają.


Same chęci nie wystarczą.
To nie zawsze ich wina.

Nie sztuka kopać leżącego.
Sztuka pomóc mu wstać.

Z drugiej strony, gdy wreszcie poczytasz ten KP to się dowiesz, że pracownicy
zarządzający w imieniu pracodawcy, zakładem pracy, główni księgowi
i kierownicy wyodrębnionych komórek organizacyjnych zakładu pracy, a także
zastępcy tych osób, wykonują, w razie konieczności, pracę poza normalnymi
godzinami pracy bez prawa do oddzielnego wynagrodzenia z tytułu pracy w
godzinach nadliczbowych.

Toż to skandal! Dlaczego nikt się nie zajmie tymi biednymi ludźmi
i nie zakaże tych haniebnych praktyk? Koniec siedzenia po godzinach
i posiedzeń zarządu do 22.00! 16.30 i wynocha!


Trochę naciągasz. Wymiar czasu pracy nie ulega przez to zmianie.
Są jednak lepsze kwiatki :-((
(np. będziesz miał urlop 26 dni od 15października).

   BAH


| a dla ścisłości powyższe wyliczenia należałoby jeszcze
| skorygować in plus uwzględniając znacznie dłuższe urlopy.

I znacznie bardziej in minus uwzgledniajac fakt, ze normalnego
pracownika (zwlaszcza tego zarabiajacego 2200 brutto) g* obchodzi co
sie dzieje poza godzinami jego pracy, co w przypadku nauczyciala
spowodowaloby rozwiazanie z nim umowy o prace.


Pogląd to zaiste księzycowy - zarówno w części pierwszej
jak i drugiej. Sam znam wielu ludzi, którzy muszą pracować za
podobnie śmieszne pieniadze, a nie mogą sobie pozwolić na to
aby mieć wszystko w d* (odwrotnie jak nauczyciel IMO)

Ale nic to.


Niech będzie.

Mnie naprawde nie interesuje sposob liczenia statystycznych
wspolczynnikow.


A szkoda gdyz przez to zupełnie nie jesteś świadom panujących realiów
i nadzwyczaj korzystnej sytuacji nauczycieli na tle innych pracowników
najemnych, którzy są zmuszani to finansowania takiego wybryku.

Uwazam, ze nauczyciel pracujacy nominalnie 18 h
tygodniowo powinien byc w stanie utrzymac (choc byc moze bez przepychu,
biorac pod uwage ogolna sytuacje) swoja najblizsza rodzine.


W przeciwieństwie do Ciebie ja nie uważam aby mozna było dawać
takie prezenty za realne pół etatu. Nauczyciel powinien bez szemrania
pracować tyle samo co inni, a jak się któremu nie podoba to niech poszuka
innej pracy. Tymczasem wieloletnie obowiązywanie śmiesznego wymiaru
godzin w oświacie zdemoralizowało tą grupę na tyle, że teraz uważa
iz jej się to _należy_.

Wyzsza
stawka powinna byc oczywista, w koncu jego kwalifikacje sa zasadniczo
odmienne niz takiego np. operatora koparki recznej,


Porównanie robiliśmy do średniej krajowej, na którą nie składają się
tylko operatorzy koparek (w tym ręcznych).

albo np. bezrobotnego
ktory bierze pieniadze za nic.


Róznica jest taka, że bezrobotny szybko przestaje dostawać
pieniądze za nic, a nauczyciel ciągnie je przez całe lata aż do emerytury.

dostaje za to ok 300 zl (i to naprawde nieistotne ile to bedzie
brutto i wedlug czego to bedzie liczone).


To jest stawka stażysty - możesz sobie sprawdzić.
Młody inzynier po studiach w większości przypadków dostaje
zapewne porównywalną kwotę lecz za dwa razy dłuższą pracę,
bywa nadto że wiążącą się z odpowiedzialnością.

Nauczyciele pracujacy na
1.5 etatu (to juz wystarcza to utrzymania sie, jesli ktos nie musi
wynajmowac mieszkania, lecz ma wlasne np. po/z rodzicami) sa w moim
przekonaniu juz dosc mocno obciazeni praca (duzo bardziej niz robotnik
fizyczny pracujacy 40 godzin/tydzien) i wciaz nie wiaze sie to
z wysokimi zarobkami (16 zl/h to naprawde nie jest zadowalajaca
stawka dla osoby wyksztalconej).


Nie wiem skąd Ci się biorą te wskaźniki, bo jak poprzednio
pokazałem płaca nauczyciela mianowanego wynosi ponad 29zl/h.

| nauczyciel ze względu na niewielką ilość godzin pracy  może
| spokojnie pracować na dwa etaty

W szkole? Bardzo watpie, choc zapewne zalezy to od konkretnego przypadku.

etaty - tylko jak dlugo jeszcze?


No widzisz - 16 godzin na dobę to raczej ciężko pracować przez dłuższy
czas, ale 8 to jak najbardziej. Tymczasem dla nauczyciela dwa etaty to
raptem 7,2 godziny dziennie więc gdzie niby ten problem?

Z czego otrzymalbys kwote 60 zl/h jeszcze raz???


Poprzestańmy na 30 bo przyznaję, że się nieco zapędziłem.

No to ktore ugrupowanie polityczne podziela Twoje poglady w tej sprawie?


Problem w tym, że żaden polityk z wiadomych względów nie odwazy się
na publiczne nazwanie liczących się grup zawodowych czy społecznych
pasożytniczymi, których finansowanie jest niczym więcej jak marnowaniem
pieniędzy podatników.

Pix


Co jest przyczyną cierpienia wg. katolików ?
Jak ma się cierpienie do pojęcia grzechu ?
Prosiłbym o wyjaśnienia nie opierające się wyłącznie
na Księdze Rodzaju, tylko bardziej osobiste. Od osób,
dla których to co mówią, ma konkretny wymiar praktyczny,
osobisty.


Witam serdecznie
Kurcze, nie wiem, czy potrafie o tym krotko, ale sprobuje. Troche to bedzie
swiadectwo. Chyba o to mniej wiecej Ci chodzilo.
Jestem osoba z duzym ubytkiem sluchu. Na co dzien tego nie widac - czytam z
ruchu ust. Niestety, wewnetrznie bardzo to przezywam, choc nie slysze juz
prawie 20 lat. Z niedosluchem wiaza sie ograniczone kontakty towarzyskie,
trudnosci w rozmowach telefonicznych, a nawet zwykle zalatwianie spraw w
miejscach o duzym natezeniu ruchu. Byl taki czas, ze oskarzalam Boga o ta
wade - w dodatku taka, ktora wykluczala do niedawna aparaty sluchowe. Mialam
wielki zal do Niego o taki a nie inny los. Do pewnego momentu. Przyszedl w
koncu taki czas, ze to cierpienie postrzegalam jako dar: po pierwsze: na
studiach poza wykladami musialam bardzo duzo sama doczytywac ksiazek -
dzieki temu wiedzialam wiecej niz inni, stawalam sie coraz bardziej
wyksztalcona, podejmuje kolejne studia. W szkole - w przeciwienstwie do
moich kolezanek i kolegow na lekcjach mam absolutna cisze i uwage, bo moi
uczniowie wiedza, ze niedoslysze i rozumiem ich bardzo ciche rozmowy z konca
klasy, bo czytam ich rozmowy z ust. Doswiadczam wiele wiecej zyczliwosci
(nie - wspolczucia) od ludzi, ktorzy wiedza o mojej wadzie, nie slysze
docinkow: "co, glucha jestes?", kiedy czegos nie zrozumiem. Lepiej rozumiem
dzieci z klas integracyjnych i one tez postrzegaja mnie lepiej niz innych
nauczycieli (jeden chlopiec powiedzial mi: "pani mi udowodnila, ze nawet jak
jestem chory, to moge byc taki normalny jak pani"). Od kiedy zaczelam
postrzegac cierpienie jako dar, odwazylam sie zaczac uczyc sie jezykow
obcych, co do tej pory bylo dla mnie koszmarem. Dzis posluguje sie dobrze
jezykiem niemieckim w pismie (ciagle jeszcze mecze sie z mowa). Odwazylam
sie pojsc na kolejny kurs, nawiazywac nowe znajomosci, a dzieki temu, ze
informuje o mojej wadzie - nie tylko nie jestem odrzucana, ale nawet
przyjmowana baaaardzo serdecznie - otrzymuje wiele gratulacji za odwage
mowienia o swoim cierpieniu. No i na koniec - stalam sie osoba bardziej
otwarta i zyczliwa, latwiej mi zrozumiec cierpienia, przykre doswiadczenia
innych. Ostatnio nawet postanowilam sobie zrobic atut z mojej wady i zbieram
pieniazki na najnowszej generacji aparat sluchowy w kolorze... czerwonym -
ot tak, zeby sie wyrozniac.
Ktos powie, to tylko moja praca, nie ma w tym wszystkim Boga i
chrzescijanskiego wyjasnienia cierpienia. Nic bardziej blednego - to, do
czego doszlam to owoc wielu modlitw i osobistych refleksji nad cierpieniem w
ujeciu biblijnym (Hiob, Jezus, meczenstwo Apostolow, ciemiezenia Pawla...)
Chyba bardziej namieszalam niz wyjasnilam, ale sobie ulzylam ;)))
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta - ciagle cierpiaca, ale wesola


To, czego do dokonalas, to jestes naprawde
niezwykla osoba Aneto.
Ja mieszkam w Australii, i moj  j. polski jest troche
" zardzewialy " ale w Twoim poscie wyczulem
duzo determinacji i optymizmu. :)





| Co jest przyczyną cierpienia wg. katolików ?
| Jak ma się cierpienie do pojęcia grzechu ?
| Prosiłbym o wyjaśnienia nie opierające się wyłącznie
| na Księdze Rodzaju, tylko bardziej osobiste. Od osób,
| dla których to co mówią, ma konkretny wymiar praktyczny,
| osobisty.

Witam serdecznie
Kurcze, nie wiem, czy potrafie o tym krotko, ale sprobuje. Troche to
bedzie
swiadectwo. Chyba o to mniej wiecej Ci chodzilo.
Jestem osoba z duzym ubytkiem sluchu. Na co dzien tego nie widac - czytam
z
ruchu ust. Niestety, wewnetrznie bardzo to przezywam, choc nie slysze juz
prawie 20 lat. Z niedosluchem wiaza sie ograniczone kontakty towarzyskie,
trudnosci w rozmowach telefonicznych, a nawet zwykle zalatwianie spraw w
miejscach o duzym natezeniu ruchu. Byl taki czas, ze oskarzalam Boga o ta
wade - w dodatku taka, ktora wykluczala do niedawna aparaty sluchowe.
Mialam
wielki zal do Niego o taki a nie inny los. Do pewnego momentu. Przyszedl w
koncu taki czas, ze to cierpienie postrzegalam jako dar: po pierwsze: na
studiach poza wykladami musialam bardzo duzo sama doczytywac ksiazek -
dzieki temu wiedzialam wiecej niz inni, stawalam sie coraz bardziej
wyksztalcona, podejmuje kolejne studia. W szkole - w przeciwienstwie do
moich kolezanek i kolegow na lekcjach mam absolutna cisze i uwage, bo moi
uczniowie wiedza, ze niedoslysze i rozumiem ich bardzo ciche rozmowy z
konca
klasy, bo czytam ich rozmowy z ust. Doswiadczam wiele wiecej zyczliwosci
(nie - wspolczucia) od ludzi, ktorzy wiedza o mojej wadzie, nie slysze
docinkow: "co, glucha jestes?", kiedy czegos nie zrozumiem. Lepiej
rozumiem
dzieci z klas integracyjnych i one tez postrzegaja mnie lepiej niz innych
nauczycieli (jeden chlopiec powiedzial mi: "pani mi udowodnila, ze nawet
jak
jestem chory, to moge byc taki normalny jak pani"). Od kiedy zaczelam
postrzegac cierpienie jako dar, odwazylam sie zaczac uczyc sie jezykow
obcych, co do tej pory bylo dla mnie koszmarem. Dzis posluguje sie dobrze
jezykiem niemieckim w pismie (ciagle jeszcze mecze sie z mowa). Odwazylam
sie pojsc na kolejny kurs, nawiazywac nowe znajomosci, a dzieki temu, ze
informuje o mojej wadzie - nie tylko nie jestem odrzucana, ale nawet
przyjmowana baaaardzo serdecznie - otrzymuje wiele gratulacji za odwage
mowienia o swoim cierpieniu. No i na koniec - stalam sie osoba bardziej
otwarta i zyczliwa, latwiej mi zrozumiec cierpienia, przykre doswiadczenia
innych. Ostatnio nawet postanowilam sobie zrobic atut z mojej wady i
zbieram
pieniazki na najnowszej generacji aparat sluchowy w kolorze... czerwonym -
ot tak, zeby sie wyrozniac.
Ktos powie, to tylko moja praca, nie ma w tym wszystkim Boga i
chrzescijanskiego wyjasnienia cierpienia. Nic bardziej blednego - to, do
czego doszlam to owoc wielu modlitw i osobistych refleksji nad cierpieniem
w
ujeciu biblijnym (Hiob, Jezus, meczenstwo Apostolow, ciemiezenia Pawla...)
Chyba bardziej namieszalam niz wyjasnilam, ale sobie ulzylam ;)))
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta - ciagle cierpiaca, ale wesola